AZS przegrywa z Gwardią Wrocław

W meczu V kolejki I ligi siatkarskiej mężczyzn Tauron AZS Częstochowa przegrał na własnym parkiecie 1:3 z drużyną Gwardii Wrocław.

Mecz rozpoczął się od błędu podwójnego odbicia piłki przez gospodarzy. W pierwszych akcjach meczu częstochowianie nie byli do końca skoncentrowani, co skutkowało prostymi błędami. Goście prowadzili 15:11. Wtedy miała miejsce najdłuższa akcja meczu, którą skutecznym atakiem zakończył atakujący AZS, Mateusz Piotrowski. Wydawało się, że może to być moment zwrotny w pierwszym secie, zwłaszcza że chwilę później akademicy zmniejszyli straty do jednego punktu. Jednak goście dobrze grali blokiem i byli skuteczni w ataku. Ponownie wyszli na czteropunktowe prowadzenie (18:14).

Prawdziwe cuda zaczęły się dziać od stanu 23:19 dla Gwardii. As serwisowy Sławomira Stolca, blok duetu Wiktor Siewierski – Rafał Prokopczuk, autowy atak gości i dwa bezbłędne ataki doświadczonego Dawida Murka dały podopiecznym Sinana Tanika zwycięstwo 25:23.

Drugą partię od asa serwisowego rozpoczął Dawid Murek. Po skutecznym ataku Sławomira Stolca i udanej akcji blokiem gospodarze wyszli na prowadzenie 3:0. Przy stanie 8:3 zaczęły się kłopoty. Mocną zagrywką nękał akademików przyjmujący Gwardii Wrocław, Kamil Maruszczyk. Do tego siatkarze AZS-u grali bez asekuracji w ataku, efektem czego było zniwelowanie przewagi (12:11). Chociaż w drugim secie akademicy popełniali mniej błędów, to nie zdołali utrzymać prowadzenia. Tę partię na swoją korzyść rozstrzygnęli przyjezdni, wygrywając 25:23. Wiele do życzenia pozostawiała jednak w pewnych momentach postawa sędziów. Wielka kłótnia wybuchła po ostatniej akcji drugiego seta, kiedy to, zdaniem arbitra, piłka wyszła w aut, odbita od bloku częstochowian. Głośne protesty gospodarzy nie przyniosły efektu.

Trzecia partia spotkania przebiegała z początku pod dyktando siatkarzy Tauron AZS Częstochowa. Asy serwisowe Dawida Murka, Krzysztofa Rykały i Macieja Borrisa, świetne ataki Sławka Stolca i przebudzenie w grze blokiem przyniosły gospodarzom prowadzenie 15:11. Nie wiedzieć, dlaczego ten wynik szybko zmienił się na 15:15. Następnie gra toczyła się punkt za punkt. Końcówka była bardzo nerwowa. Drużyny grały na przewagi i wielokrotnie miały piłki setowe. Częstochowscy libero, Jakub Bik i Piotr Macheta, wybronili piłki z gatunku tych niemożliwych, ale nawet tak spektakularne interwencje nie przełożyły się na sukces w trzecim secie. Siatkarze Sinana Tanika pogubili się w końcówce i przegrali 36:38. Był to prawdopodobnie jeden z najdłuższych setów w historii AZS-u. Zakończył się również kontrowersyjną decyzją sędziego, który zdawał się nie widzieć, że piłka uderzona przez częstochowian obiła się o blok gości.

Na początku czwartego seta obie drużyny ponownie grały punkt za punkt. Goście kilkukrotnie wypracowywali sobie 2-3 punktową przewagę, ale akademicy doprowadzali do remisu. Wszystko „posypało się” od momentu, kiedy po dwóch udanych atakach gwardziści wyszli na prowadzenie 16:14. Chwilę później Michał Superlak zatrzymał gospodarzy pojedynczym blokiem i AZS przegrywał już 17:20. Końcówka seta to ponowna dekoncentracja gospodarzy. Po ataku Kamila Maruszczyka Gwardia Wrocław wygrała 25:19 i całe spotkanie 3:1. Maruszczyk został również wybrany MVP meczu.

– Wszystko pouciekało nam w końcówkach setów. Pomimo tego, że nie jesteśmy jeszcze do końca zgrani, było widać, że walczymy do końca i że potrafimy grać w siatkówkę i chyba o to w tym wszystkim chodzi. Po tym poznaje się zespół. Niestety, pod względem sportowym Gwardia była dzisiaj lepsza i nie ma co tego ukrywać. Naprawdę szkoda tych końcówek. Podejrzewam, że gdyby potoczyły się nieco inaczej, to my cieszylibyśmy się z trzech punktów – powiedział po meczu kapitan i drugi trener częstochowian, Dawid Murek.

Najbliższe spotkanie Tauron AZS Częstochowa rozegra na własnym parkiecie w czwartek, 25 października. Rywalem akademików będzie zespół Lechii Tomaszów Mazowiecki. Mecz rozpocznie się o 18.30.

Maciej Orman