Bezbramkowy mecz Rakowa z GKS-em Tychy

Raków Częstochowa zremisował 0:0 z GKS-em Tychy w meczu 32. kolejki Fortuna 1 Ligi. Dla naszego zespołu było to szesnaste spotkanie bez porażki na własnym stadionie.

W związku z absencjami m.in. Tomasa Petraska i Andrzeja Niewulisa trener Marek Papszun wystawił w linii obrony Petra Schwarza. Choć spotkanie rozpoczęło się od niecelnego strzału gości, to „Czerwono-Niebiescy” szybko przejęli inicjatywę. W ciągu całej pierwszej połowy Raków stworzył sobie kilka groźnych sytuacji, mogących otworzyć wynik spotkania. W 24. minucie mocny i celny strzał z dystansu oddał Rafał Figiel, ale futbolówkę odbił bramkarz gości, Konrad Jałocha. Kilka minut później z prawej nogi uderzył z kolei Patryk Kun – tym razem piłka poszybowała jednak obok bramki. Nasz zespół nacierał coraz bardziej. Drugi kąśliwy strzał oddał w 34. minucie “Figo”, a po chwili Miłosz Szczepański uderzył metr nad bramką GKS-u. Ostatnie pięć minut pierwszej części meczu to prawdziwa nawałnica gospodarzy. Najpierw w pole karne gości z płaskim strzałem wdarł się Daniel Bart, potem Sebastian Musiolik uderzył tuż nad bramką. Ta dwójka była zamieszana w jeszcze dwie akcje ofensywne, jakie Raków stworzył sobie przed przerwą. Czech znalazł się w sytuacji oko w oko z Jałochą, który interwencją na przedpolu zatrzymał reprezentanta Rakowa, a tuż przed gwizdkiem następny celny strzał oddał Musiolik. Choć bramka dla częstochowian wisiała w powietrzu, golkiper GKS-u Tychy nie wyjmował piłki z siatki.

Druga część spotkania rozpoczęła się od dwóch groźnych strzałów Łukasza Grzeszczyka. Kapitan tyszan z dystansu próbował pokonać Jakuba Szumskiego, który dziś rozegrał swoje pierwsze ligowe spotkanie w tym sezonie. W odpowiedzi do akcji ofensywnej rozpoczętej przez gospodarzy podłączył się Łukasz Góra i tylko dzięki dobrej interwencji Jałochy częstochowianie nie cieszyli się z gola. W 61. minucie w polu karnym gości dobrze odnalazł się z kolei Marcin Listkowski, ale jego uderzenie minęło prawy słupek bramki rywala. “Czerwono-Niebiescy” atakowali pozycyjnie, tyszanie kontrowali. W ostatnich piętnastu minutach gry dwiema świetnymi interwencjami popisał się Jakub Szumski. Bramkarz wykazał się znakomitym refleksem i uchronił Raków od straty bramki. Gorąco było także w samej końcówce. W 91. minucie blisko wyprowadzenia naszej drużyny na prowadzenie był wprowadzony w drugiej połowie Piotr Malinowski. Jego uderzenie Jałocha sparował na „korner”, a po nim Petr Schwarz uderzył wprost w interweniującego bramkarza gości. Częstochowski zespół do samego końca walczył o trzy punkty. W ostatniej akcji meczu Szymon Lewicki strzelił mocno po ziemi, golkiper GKS-u Tychy złapał piłkę, a Konrad Kiełczewski zakończył spotkanie.

Obie drużyny dopisały do swojego konta po jednym ligowym punkcie. Dzięki niemu częstochowianie są bliżej zdobycia mistrzostwa Fortuna 1 Ligi, a tyszanie piątego miejsca w tabeli. Raków Częstochowa może zapewnić sobie zwycięstwo w całych rozgrywkach już w przyszłej kolejce, jeśli wygra na wyjeździe z Sandecją Nowy Sącz.

źródło: www.rksrakow.pl