Błyskawica w urzędzie – burza w szklance wody?

Fot. Radio Fiat

Od miesiąca w wielu miastach Polski odbywają się protesty przeciwko wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa dotyczy planowania rodziny, ochrony płodu ludzkiego i warunków dopuszczalności przerywania ciąży. Sędziowie orzekli, że aborcja eugeniczna jest niezgodna z konstytucją. Część społeczeństwa nie zaakceptowała tej decyzji i swoje niezadowolenie manifestuje m.in. poprzez używanie konkretnej symboliki.

Popularny znak błyskawicy wielokrotnie używany był podczas organizowanych tzw. spacerów. Kilka dni temu pojawił się jednak w częstochowskiej instytucji samorządowej, o czym w mediach społecznościowych poinformował Piotr Wrona, rady miasta Częstochowy.

– Zostałem poinformowany przez jednego z pracowników Urzędu Miasta, że na drzwiach wewnątrz budynku została umieszczona znana „błyskawica”. Oburzyło mnie to, ponieważ urząd nie powinien być miejscem do manifestowania swoich osobistych poglądów. Napisałem w tej sprawie interpelację, którą wysłałem do prezydenta miasta. Jeśli uzyskam odpowiedź, będę zastanawiał się, jakie podjąć dalsze kroki.

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy rzecznika Urzędu Miasta, Włodzimierza Tutaja.

– Potwierdzam, że taki znak został umieszczony na drzwiach jednego z pokoi w urzędzie. Nie było to w żaden sposób inspirowane ani też akceptowane przez prezydenta czy kierownictwo urzędu. Jak tłumaczą osoby pracujące w tym pokoju, był to akt solidarności z kobietami, strajkującymi w wielu miastach Polski. Czy jest to więc naruszenie apolityczności urzędu (wywieszenie błyskawicy)? Pewnie głosy byłyby tu podzielone. To bardziej manifestacja społeczna i światopoglądowa. Oprócz tego realizowana w czasie funkcjonowania urzędu, kiedy interesanci (z powodu Covid-19) nie mogą wejść do budynku. Nie mogą też więc natknąć się na taki symbol. W sytuacji otwartego urzędu dla wszystkich urzędniczki zapewne nie zdecydowałyby się na taki krok. Ja osobiście, szanując prawo do własnych poglądów oraz do ich manifestowania, uważam, że lepiej byłoby, aby symbol błyskawicy używany był przez urzędników w czasie wolnym od pracy. Z drugiej strony, gdybyśmy byli tu w pełni konsekwentni i uznali, że przestrzeń publiczna na terenie urzędu powinna być wolna nie tylko od manifestacji politycznych, ale również światopoglądowych, ideologicznych i społecznych, trzeba byłoby rozważyć czy zasadne jest funkcjonowanie w urzędzie np. symboli religijnych, które wiszą w gabinetach.

Do istnienia symboli religijnych w przestrzeniach publicznych odniósł się ks. Mariusz Bakalarz, rzecznik archidiecezji częstochowskiej.

– Od 1989 roku w urzędach, szkołach, szpitalach, miejscach użyteczności publicznej w Polsce pojawiły się na nowo znaki krzyża. Już wówczas wywołało to ogromną dyskusję. Także i w ostatnich latach pojawiały się postulaty, aby krzyże zniknęły z miejsc publicznych, a tym bardziej z urzędów państwowych czy samorządowych. Warto tu przywołać stosowne orzecznictwo sądów państwowych. Orzeczenia i wyroki choćby Sądu Najwyższego przypominają, że znak krzyża nie jest tylko znakiem religijnym, ale jest mocno zakorzeniony w polskiej tożsamości. Poza tym krzyż nie jest znakiem nienawiści, a najpiękniejszej miłości świata. Dla ludzi wierzących jest przypomnieniem orędzia miłości, które głosił Chrystus nie tylko słowem, ale i czynem. Dla naszego kręgu kulturowego, co było w treści wspomnianych orzeczeń, jest symbolem wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja – na greckiej filozofii, prawie rzymskim i chrześcijańskim systemie wartości wyrażonych w Dekalogu. Pojawienie się innych symboli jednoznacznie identyfikujących się z pewnymi ruchami społecznymi, które za swój język przyjmują język wulgarności, jest zupełnie niezrozumiałe w przypadku, gdy zestawi się je ze znakiem krzyża.

O symbolu tzw. błyskawicy umieszczonej wewnątrz budynku urzędu informowali nas również słuchacze. Jedna z mieszkanek Częstochowy zwróciła uwagę, że znaki widnieją m.in. na drzwiach w Wydziale Spraw Obywatelskich przy ul. Waszyngtona. Zbulwersowani mieszkańcy poinformowali naszą redakcję także o tym, że podobne symbole pojawiły się w środkach komunikacji miejskiej. Miasto zaprzecza jednak, że miało jakikolwiek związek z organizowaniem tego typu zachowań.

ABK

Fot. źródło własne