Chciał awantury, a nie pomocy

Fot. sm.czestochowa.pl

Nietypowe interwencje częstochowskich strażników miejskich są już niemal codziennością. W ostatnim czasie funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Mirowskiej, gdzie spokój zakłócał awanturujący się mężczyzna.

Woń alkoholu, jaką dało się wyczuć od awanturnika, nie była jednak zasługą środków odkażających – wszak te powinno się stosować do odkażania rąk, nie ust.

– Strażnicy miejscy zostali wezwani przez personel Miejskiego Szpitala przy ul. Mirowskiej na SOR, gdzie znajdował się awanturujący mężczyzna, który zakłócał spokój personelowi oraz innym pacjentom. Strażnicy miejscy potwierdzili zgłoszenie. Sprawca znajdował się pod silnym wpływem alkoholu. Został ujęty i przewieziony do Ośrodka Pomocy Osobom z Problemami Alkoholowymi. W trakcie czynności służbowych strażnicy miejscy ujawnili u mężczyzny dwa ważne dowody osobiste na jego nazwisko oraz dwie karty bankomatowe na inne nazwiska – mówił Artur Kucharski, rzecznik Straży Miejskiej w Częstochowie.

Mężczyzna pozostał do wytrzeźwienia w Ośrodku Pomocy Osobom z Problemami Alkoholowymi. Teraz jest do dyspozycji policjantów z IV Komisariatu Policji, którzy ustalą pochodzenie posiadanie zdublowanego dowodu osobistego oraz kart bankomatowych z innymi nazwiskami.

BNO