Czy grozi nam drogowy paraliż?

Częstochowscy kierowcy, a także kierowcy z innych regionów przejeżdżający przez nasze miasto z niecierpliwością czekają na oddanie do użytku obwodnicy autostradowej. Trwająca od kilku lat inwestycja ma odciążyć główną arterię komunikacyjną północ –południe przebiegającą przez Częstochowę, czyli trasę DK1.

Jej planowany termin oddania do ruchu to trzeci kwartał 2019 roku. Jednak co pewien czas pojawiały się informacje o możliwych opóźnieniach w terminowym, zakończeniu prac. Chodzi m. in. o sprawę dwóch wiaduktów na odcinku F obwodnicy. Pierwotnie kontrole wskazywały na ich wadliwe wykonanie. Jak się jednak okazało prace zostały wykonane prawidłowo, a wykonawca zażądał od inwestora czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, przedłużenia terminu oddania odcinka do użytku oraz 72 mln złotych. O komentarz do sprawy poprosiliśmy przedstawiciela GDDKiA Oddział w Katowicach, Marka Prusaka:
– W dalszym ciągu deklarujemy oddanie do ruchu autostrady w połowie tego roku. Co do trzech odcinków na chwilę obecną wydaje się, że terminy są niezagrożone. Mamy nadzieję, że ostatni, najdalej na północ wysunięty odcinek, również uda się oddać w tym czasie. Natomiast uzależnione to jest od zaangażowania wykonawcy i mamy nadzieję, że to zaangażowanie będzie na właściwym poziomie. Należy wyjaśnić, że na chwilę obecną nie ma roszczenia ostatecznego. To, co wykonawca złożył, to jest informacja o roszczeniu i roszczenie częściowe, przy czym nie przedstawił żadnej dokumentacji, metodologii wyliczenia, więc właściwie nie mamy do czego się odnieść. Nie wiemy czego dotyczy to roszczenie poza tym, że chce określoną ilość dni i wyliczoną wartość tego roszczenia. Dopóki tych formalnych spraw nie uzupełni nie jesteśmy w stanie odnieść się do sprawy. Cały czas deklarowaliśmy, że zakończenie prac to będzie połowa 2019 roku i w znacznej części ma szansę to się spełnić. Natomiast ten odcinek najdalej na północ – wszystko jest w rękach wykonawcy.Jeżeli przystąpi do działań i je zintensyfikuje, to jest duża szansa, że całym odcinkiem 57 kilometrowym przejedziemy jeszcze w tym roku.
Przepychanki pomiędzy wykonawcą a inwestorem, mogące przedłużyć termin zakończenia prac, mają realny wpływ na sytuację drogową w naszym mieście. W perspektywie olbrzymich prac drogowych, jakie Miejski Zarząd Dróg i Transportu planuje rozpocząć w najbliższym czasie, może okazać się, że brak obwodnicy i remonty jednych z najważniejszych dróg w mieście spowodują jego komunikacyjny paraliż. Według rzecznika MZDiT Macieja Hasika powinniśmy być jednak spokojni o sytuację drogową w Częstochowie:
– Przebudowa Drogi Krajowej nr 1 i Drogi Krajowej nr 46 to są ogromne zadania drogowe, których realizacja na pewno będzie generowała utrudnienia. Nie ukrywamy, że tak je będziemy chcieli przygotować, by te utrudnienia były jak najmniej odczuwalne przede wszystkim dla mieszkańców, ale także dla tych, którzy przejeżdżają przez miasto. I właśnie dla tego ruchu tranzytowego alternatywą byłaby drożna obwodnica autostradowa miasta. My nie mamy wpływu na to, jak ona jest realizowana. Dochodzą do nas głosy, że może zostać opóźniona, ale my bazujemy na informacjach, które docierają z GDDKiA, a mówią one, że w 2019 roku jest szansa, żeby tą inwestycję oddać do użytku. Myślę, że 2019 rok nie będzie rokiem, kiedy my ruszymy ze swoimi inwestycjami na tyle, by generować utrudnienia, które sparaliżowałyby ruch. Nawet jeśli prace autostradowe będą trwały dłużej, to zasadnicze prace drogowe na DK1 i DK46 rozpoczniemy w 2020 roku dlatego, że są to zakrojone na szeroką skalę działania o wartości blisko 300 mln złotych. Samo dokumentowanie, ustalanie pewnych tematów, uzyskiwanie pozwoleń to też jest czas, który musi być wykorzystany do tych prac. Ich nie widać w terenie, ale są konieczne do tego, żeby można je było później w terenie przeprowadzić.
Pozostaje nam mieć nadzieje na terminowe wykonanie wszystkich zadań drogowych. W przeciwnym razie zapewnienia przedstawicieli służb odpowiedzialnych za ich przeprowadzenie zostaną tylko myśleniem życzeniowym, a przejazd przez Częstochowę i poruszanie się po niej stanie się praktycznie niemożliwe. Czy grozi nam komunikacyjny paraliż? Przekonamy się za kilka miesięcy.

ZD