I rocznica śmierci himalaisty Tomasza Mackiewicza, absolwenta SP nr 7 w Częstochowie

W środę, 30 stycznia przypada I rocznica śmierci polskiego himalaisty Tomasza Mackiewicza, który rok temu zginął podczas wyprawy na Nanga Parbat. Z tej okazji w sanktuarium św. Józefa w Częstochowie została odprawiona Msza św., a następnie w Szkole Podstawowej nr 7, której Tomasz Mackiewicz był absolwentem, odsłonięto i poświęcono tablicę upamiętniającą jego osobę.

Mszy św. przewodniczył i homilię wygłosił proboszcz parafii św. Józefa ks. Marek Kundzicz. – Stajemy przed Chrystusem i w sposób duchowy przed Jego oblicze stawiamy Tomasza, który oddał życie za to, co kochał – za góry. Jego ostatni SMS do ojca miał następującą treść: „Lecę, tato. Życz mi szczęścia”. (…) Wówczas pisał o szczęściu doczesnym, ale kto wie, czy w sercu nie miał pragnienia szczęścia wiecznego? Dzisiaj gromadzimy się, żeby o to szczęście dla niego prosić. Nie wiemy, gdzie jest jego dusza i dobrze, że nie wiemy, dlatego modlimy się za niego. (…) Po raz siódmy zaatakował szczyt Nanga Parbat i prawdopodobnie go zdobył. Jego zdobycie jest dla nas, pozostających na ziemi, symbolem innego szczytu, obrazem nieba. Wyższego szczytu człowiek nie może zdobyć – mówił w homilii ks. Marek Kundzicz.

Po Mszy św. tablicę upamiętniającą Tomasza Mackiewicza w Szkole Podstawowej nr 7 poświęcił ks. Tomasz Cisowski, wikariusz parafii św. Melchiora.

W uroczystościach wziął udział ojciec zmarłego himalaisty Witold Mackiewicz. Pytany, co dzisiaj czuje, odpowiedział: „żal, ale jednocześnie dumę z syna”. Podkreślił też, że Tomasz był skromnym człowiekiem. – Być może nawet nie życzyłby sobie takiego szumu wokół tego, co się wydarzyło, ale jestem bardzo dumny z tego, że jego przykład może służyć innym, którzy kiedyś zbłądzili, ale znaleźli swoją drogę na szczyt.

Zdaniem Witolda Mackiewicza od jego syna można nauczyć się waleczności, uporu i dążenia do celu. – Nie sam cel jest celem, ale droga, która do niego prowadzi. Tomek nieraz mi powtarzał: „Tata, to jest tak, że pragnę mieć piękny samochód. I go mam, ale okazuje się, że jest tylko górą żelaza” – wspominał Witold Mackiewicz.

Tomasz Mackiewicz ukończył Szkołę Podstawową nr 7 w 1990 r. Jak przyznała dyrektor placówki Joanna Ziółkowska-Nowak, uroczystość odsłonięcie upamiętniającej go tablicy ma dla społeczności szkolnej bardzo duże znaczenie. – Tomasz Mackiewicz jest himalaistą znanym w Polsce i na świecie. Był człowiekiem z wielką pasją i charyzmą. Od niego i podobnych mu ludzi na pewno możemy uczyć się wytrwałości i pokonywania wielu przeszkód. Kiedyś człowiek spadnie z wysokości, ale musi się podnieść, pozbierać i dalej wchodzić na swoją górę, zdobywając to, co kocha się najbardziej – powiedziała Joanna Ziółkowska-Nowak.

Powyższe słowa potwierdzają sami uczniowie Szkoły Podstawowej nr 7. – Jest dla nas autorytetem. Był wspaniałym człowiekiem, który na pewno zapisze się w pamięci wielu osób, a w szczególności uczniów „siódemki” – przyznała Liwia z kl. 8b.

W sali gimnastycznej SP nr 7 odbyła się również akademia poświęcona pamięci Tomasza Mackiewicza. W uroczystości wzięli udział także koledzy, koleżanki i nauczyciele himalaisty.

Pomysłodawcą odsłoniętej tablicy jest Krzysztof Habrowski, autorką projektu – Marta Walczyk, a jej fundatorami – koledzy i koleżanki z klasy Tomasza Mackiewicza.

Maciej Orman