Pamiętamy o powstańcach z Częstochowy

To już 75 lat odkąd Wojciech Omyła ps. „Wojtek” wyjechał z Częstochowy do stolicy i zginął w Powstaniu Warszawskim. W związku z tą rocznicą 4 sierpnia w archikatedrze św. Rodziny w Częstochowie odprawiono Mszę św. w intencji żołnierza Harcerskiego Batalionu AK „Zośka”.

Eucharystii przewodniczył ks. Łukasz Połacik, a homilię wygłosił ks. Łukasz Sakowski. Podkreślił, że to nie dobra materialne, prace czy przyjemności powinny być priorytetem, ale wartości takie jak wiara, honor i ojczyzna, ponieważ to one nadają sens naszemu istnieniu. Za przykład człowieka, żyjącego wedle owej triady, podał Wojciecha Omyłę. Ten młody mężczyzna oddał życie za swój okupowany kraj, a przed śmiertelnym w skutkach wyjazdem do Warszawy wyspowiadał się i przyjął Komunię św. – Ten człowiek w swoim życiu nie miał wiele, ale trzeba powiedzieć, że był bardzo bogaty. Był praktykującym katolikiem. Wiara dodawała mu otuchy i siły, a spotkania z Czarną Madonną na Jasnej Górze umacniały go do tego, by czynić dobro – mówił ks. Sakowski. – Dziękując za jego świadectwo, uczymy się od niego szacunku do ojczyzny i miłości do Boga – powiedział kaznodzieja.

Po Mszy św. uczestnicy uroczystości przeszli pod kamienicę przy ul. Krakowskiej, w której Wojtek niegdyś mieszkał. Tam odśpiewano „Mazurka Dąbrowskiego”, złożono wieńce pod tablicą upamiętniającą oraz przypomniano, jak wielkim człowiekiem był Omyła. Zbigniew Bonarski ze Stowarzyszenia Ziemi Częstochowskiej „Solidarność i Niezawisłość” przypomniał, dlaczego warto pamiętać o takich bohaterach. – Te osoby są dla nas latarnią, znakiem. Ich życie, zachowanie, wartości takie jak Bóg, honor i ojczyzna, które były dla nich najważniejsze, powinny być naszą dewizą. Warto wiedzieć, że Wojtek przeprowadził się do Częstochowy i pokochał to miasto. Pokochał może z powodu naszej Matuchny na Jasnej Górze, gdzie mógł się Jej wyżalić – powiedział Zbigniew Bonarski.

Wojciechowi Omyle przyszło żyć w bardzo ciężkich czasach, jednak do końca życia nie zrezygnował ze swoich ideałów. Czy dzisiaj, w czasach pokoju, można inspirować się postawą częstochowskiego bohatera? – Trzeba robić to, co do nas należy, czyli dobrze się uczyć, sumiennie wykonywać obowiązki zawodowe, służyć w harcerstwie, w Rodzinie Katyńskiej czy w jakiejś innej organizacji społecznej. Dla mnie taka służba i praca są czymś naturalnym – powiedziała Beata Bielecka, harcerka.

Wojciech Omyła walczył w Powstaniu Warszawskim na Woli jako żołnierz II plutonu „Alek” 2 kompanii „Rudy” batalionu „Zośka”. Wraz z Tadeuszem Milewskim „Ćwikiem” 5 sierpnia brał udział w zdobyciu obozu „Gęsiówka”. Poległ trzy dni później, 8 sierpnia 1944 r., w czasie ciężkich walk na cmentarzu ewangelickim.

Linda Nocoń-Ściebura