Początek likwidacji Częstochowy? Bezdomni wyrzuceni z miasta

MOPS w Częstochowie wstrzymał wsparcie finansowe dla najstarszego w mieście schroniska dla bezdomnych mężczyzn. Wielu z nich pochodzi z Częstochowy, ale władze miasta chcą na nich oszczędzić pieniądze, przenosząc ich do odległego Bełchatowa. Dyrektor częstochowskiej Caritas ks. Marek Bator jest oburzony takim traktowaniem podopiecznych schroniska i apeluje o modlitwę i pomoc.

– Ta informacja sparaliżowała, miałem wczoraj trudność pozbierać myśli, bo o każdym z nich tutaj sobie pomyślałem. To są ludzie, którzy naprawdę potrzebują opieki i pomocy i my taką pomoc na poziomie i standardach schroniska staramy się im stworzyć, a nawet nieco więcej, bo jest też opieka duchowa, są organizowanie okolicznościowe spotkania świąteczne, tak żeby klimat i atmosfera rodziny tu były – powiedział ks. Bator. – Zostaliśmy tym wszystkim zaskoczeni, bo nikt nam tego nie przedstawił w formie dialogu. Ta procedura mogła wejść w życie, ale na pewno trzeba było rozmawiać na temat kryteriów tej procedury – stwierdził dyrektor.

Bezdomni w schronisku mają zapewnione godne i ludzkie warunki. Schronisko może pomieścić 40 osób. Caritas pomaga im na różnych płaszczyznach.

– My nikomu nie zawadzamy tym domem i tymi ludźmi. Tak z nimi współpracujemy, aby nie byli stygmatyzowani na mieście. Ubieramy ich tak i zaopatrujemy, że chodzą zawsze umyci, ogoleni. Dzięki temu miasto ma naprawdę dobry wizerunek człowieka bezdomnego, który nie straszy sobą ani swoim zachowaniem. Pilnujemy też tego, aby nie używali alkoholu – relacjonował pracę schroniska ks. Marek Bator. – Odnoszę się też do sumienia. Rozumiem, że wszyscy szukają oszczędności. My jako Caritas przygotowujemy dużo leków, opatrunkowych spraw i żywności i dokładamy do tego budynku. Wszystko drożeje, to jasna sytuacja, ale my nie umniejszamy jeśli chodzi o utrzymanie tych ludzi. Jeżeli od nowego roku bezdomnym, którzy mieszkają w schroniskach będzie przysługiwać tylko jeden ciepły posiłek, to my już przygotowujemy pilotażowy program, żeby dostawali produkty, dzięki którym ten dodatkowy posiłek będą sobie mogli zorganizować – zapowiedział dyrektor Caritas.

Ks. Bator powiedział, że mieszkańcy schroniska są zbulwersowani. Wielu z nich jest już w podeszłym wieku, czekają na umówione wizyty u lekarza i czują się potraktowani gorzej niż zwierzęta.

– Tutaj mieszkają głównie ludzie starsi, średnia wieku to 60 lat, niedołężni, poumawiani, zarejestrowani na operacje, pracujący w różnych firmach, pracujący w CIS-ie i teraz co – mają oni to wszystko porzucić, zostawić? Jaki los teraz ich tam czeka? Kto ich będzie prowadził? Tu każdego z nich zna pracownik socjalny – powiedział ks. Bator. – Pracownicy MOPS-u bardzo ciężko pracują nad tymi ludźmi i są owoce, są efekty, a ten dom daje im tylko schronienie, przed tym, aby nie wylądowali na ulicy i aby znowu nie zostali wciągnięci w patologiczne towarzystwo – stwierdził.

Bp Andrzej Przybylski skierował apel do władz miasta i MOPS-u w Częstochowie o wstrzymanie decyzji, zwłaszcza ze względu na zbliżające się święta Bożego Narodzenia i zimę.

– Przed nami szczególne święta, święta Bożego Narodzenia. Już teraz w różnych instytucjach, organizacjach spotykamy się z ludźmi ubogimi, będziemy stawiać przy wigilijnym stole talerze dla ubogich. Szukamy sposobów, aby tym, którzy są biedni i potrzebujący zabezpieczyć te podstawowe potrzeby, dać jakiś świąteczny prezent. Z wielkim bólem przyjąłem decyzję Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej przy akceptacji władz miasta o zerwaniu umowy o współpracę z Caritas częstochowską w ramach prowadzenia jednego z najstarszych schronisk, przytulisk dla bezdomnych w Częstochowie przy ul. Krakowskiej – powiedział biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej. – Na prawdę ludzie bezdomni to nie są przedmioty, którymi można handlować, na których się traci albo zarabia. To są po prostu nasi bracia i siostry, którzy potrzebują wsparcia, zwłaszcza w tej chwili. Z wielkim ubolewaniem i niezrozumieniem przyjmuję decyzję władz miasta i miejscowego MOPS-u o tak szybkiej rezygnacji z tej umowy, o przeniesieniu tego schroniska aż do Bełchatowa. Wszyscy pewnie to podkreślamy: to są obywatele Częstochowy, w większości ludzie starsi, którzy już z tego schroniska korzystali, tu są leczeni, tu mają opiekę i takie przenosiny tylko dlatego, że gdzie indziej jest trochę taniej, wydaje się być niezrozumiałe – stwierdził bp. Przybylski.

Mieszkańcy schroniska nie kryją swoich emocji co do decyzji o ich przeniesieniu. Mówią, że czują się potraktowani jak niewolnicy i przedmioty, z którymi można zrobić, co się chce. W swoich wypowiedziach mówią o konieczności leczenia chorób i wizytach lekarzy, a także poczuciu, że tą decyzją pozbawia ich się godności.

Ks. Marek Bator zapewnia, że Caritas nie pozostawi bezdomnych bez wsparcia i umożliwi im pozostanie w częstochowskim schronisku. Będziemy ciągle monitorować rozwój sytuacji.

KG