Polska i Czechy w walce z ASF

Afrykański pomór świń był tematem spotkania polsko-czeskiej grupy roboczej zajmującej się tym problemem na terenie obu państw. W poniedziałek, 16 września w delegaturze Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie pod kierownictwem wiceministrów z obu krajów odpowiedzialnych za rolnictwo, poruszano temat współpracy dwóch resortów w zakresie aktywnego przeciwdziałania chorobie.

Spotkanie miało też za zadanie przygotowanie delegacji na spotkanie w Pradze, gdzie w dniach 3-4 października odbędzie się szczyt Grupy Wyszehradzkiej „+6”.

– Wśród państw tej grupy są i te, ostatnio dotknięte inwazją: Bułgaria, Rumunia, Węgry i Słowacja. To najwyższy czas, aby uzyskać akceptacje dla szeregu postulatów. W kontekście walki z chorobą jest to problem wszystkich Państw Unii Europejskiej – mówi Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa.

W Czechach pod przewodnictwem ministra rolnictwa działa specjalnie powołana komisja ds. zakażeń. Jak podkreśla Jindrich Fialka, wiceminister ds. rolnictwa i przemysłu żywnościowego Republiki Czeskiej, do tematu pomoru zwierząt w Czechach pochodzi się jak do problemu krajowego.

– Już 27 czerwca 2017 roku, kiedy po raz pierwszy pojawiło się u nas ASF, wiedzieliśmy, jak będziemy z nim walczyć. Jeśli chodzi o działania praktyczne, to bardzo ważne było zlokalizowanie i hermetyczne zamknięcie ogniska oraz konsekwentne likwidowanie wszystkich dzików. Istotna była także likwidacja padliny. Każda lokalizacja miała swój plan dotyczący zakażenia – zaznaczył czeski wiceminister.

W Czechach problem ASF dotyczy jedynie dzików. W Polsce dotknął on także świnie. Niezwykle istotna jest wiedza społeczeństwa na temat choroby.

– Od dłuższego czasu prowadzimy uświadamianie zarówno myśliwych, jak i społeczeństwa, że wirus przychodzi z lasu. Mogą przenosić go ludzie, czego przykładem są Filipiny, położone na morzu – uświadamiał Główny Lekarz Weterynarii Bogdan Konopka.

Afrykański pomór świń został stwierdzony po raz pierwszy w Polsce w lutym 2014 r. W tym roku w stadach trzody chlewnej zlokalizowano 45 ognisk zachorowań, dla porównania rok temu było ich aż 108. Mimo że choroba nie stanowi zagrożenia dla człowieka, nie wolno spożywać mięsa od zakażonych zwierząt.

BNO