Raków z punktem w Bielsku – Białej

Bezbramkowym rezultatem 0–0 i podziałem punktów  zakończyło się sobotnie wyjazdowe spotkanie 13. kolejki Fortuna I ligi między Podbeskidziem Bielsko – Biała, a Rakowem Częstochowa.

Od pierwszej do ostatniej minuty mecz toczył się w żywym tempie i pod  dyktando gości z Częstochowy. Przyjezdni przez większość gry nie schodzili z połowy Podbeskidzia. Na skrzydle motorem napędowym akcji częstochowian był Piotr Malinowski, który większość zawodowej kariery spędził w Bielsku-Białej. Goście raz za razem wykonywali rzuty rożne i rzuty wolne w pobliżu pola karnego „Górali” – piłka jednak zwykle mijała bramkę Fabisiaka. W ataku z kolei zagrożeniem byli  Sebastian Musiolik oraz o głowę od niego niższy Miłosz Szczepański. Ten ostatni był bliski gola w 17. minucie (piłka minęła poprzeczkę), a trzy minuty później uderzona przez niego futbolówka trafiła w słupek! W drugiej połowie obraz gry się nie zmienił. Cały czas stroną dominującą byli goście z Częstochowy. W 62. minucie po raz kolejny zapachniało golem dla Rakowa. Po   dośrodkowaniu w pole karne  żaden zawodnik nie przeciął zagrania w świetle bramki. Zrobił to dopiero Niewulis w okolicach dalszego słupka, jednak uderzył prosto w Fabisiaka. Kolejną okazję do strzelenia bramki goście mieli 8 minut później. Malinowski szybko przedarł się przez defensywę gospodarzy na skrzydle, próbował wstrzelić piłkę przed bramkę Górali, ale jeden z ich defensorów zażegnał niebezpieczeństwo.

W 90. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał  Niewulis i Raków kończył mecz w dziesiątkę. Nie doszedł do skutku pojedynek snajperów: Łotysz Walerijs Sabala, aktualny lider strzelców I ligi, nie zagrał z powodu żółtych kartek, a Szymona Lewickiego, wicekróla strzelców poprzednich rozgrywek, trener Marek Papszun zostawił na ławce rezerwowych, wpuszczając na plac gry  dopiero w 78. minucie za Sebastiana Musiolika.

Pierwsza połowa to nasza zbyt bojaźliwa gra, zbyt dużo szacunku okazaliśmy liderowi. Nie tak mieliśmy grać – mówił na pomeczowej konferencji  Krzysztof Brede, trener Podbeskidzia.

Mecz oglądało ok. 2500 tys. kibiców. Częstochowianie po 13. seriach spotkań nadal   pozostają  liderem Fortuna 1 Ligi, wyprzedzając o 4 punkty drugą w tabeli Sandecję Nowy Sącz, która w sobotę wygrała na wyjeździe z GKS Tychy 1–0. Teraz przed zawodnikami z Częstochowy dwa tygodnie przerwy, bo spotkanie z Łódzkim Klubem Sportowym zostało przełożone na 24 października. W kolejnym pojedynku czerwono-niebiescy zmierzą się na wyjeździe z GKS Tychy (20.10).

Jeszcze w październiku Raków na własnym stadionie zmierzy się w 1/16 Pucharu Polski z Lechem Poznań.

PNP