Rodzina zastępcza – misja dla ludzi o wielkim sercu

DSCF4265Być rodzicem zastępczym to wielkie wyzwanie. Jest to też swoista misja i potrzeba, by pomagać innym – pomagać dzieciom, które zostały pozbawione domu, a wraz z nim miłości i poczucia bezpieczeństwa, jakie daje prawdziwa rodzina.

Zostać rodziną zastępczą

W Częstochowie rodzin zastępczych jest 309, wśród nich dwie zawodowe. Aby założyć taką rodzinę, trzeba przejść przez szereg formalności. Jednak dla kogoś, kto naprawdę chce dać miłość dziecku, szkolenia, testy czy warsztaty nie stanowią wielkiej trudności. Jest to tylko pewien etap, który pozwala przygotować przyszłych rodziców zastępczych do ich nowej funkcji. – Nasze przygotowania do tego, by zostać rodziną zastępczą, trwały około roku. Zgłosiliśmy się, złożyliśmy dokumenty, później musieliśmy przejść przez szkolenia, testy. Odbywaliśmy również staż w Domu Małego Dziecka przy ul. Kazimierza – mówi pani Renata, która od czterech miesięcy jest mamą zastępczą małego Kacpra. – Dla nas tych formalności nie było znów aż tak dużo. A na pewno nie na tyle, żeby miały one wpłynąć na zmianę decyzji – dodaje.

Nowy dom dla Kacpra

Rodzina zastępcza, jaką stworzyli państwo Renata i Robert wraz z córką Weroniką dla małego Kacpra, urodzonego w ósmym miesiącu ciąży, jest wyjątkowa. Kacper trafił do ich domu prosto ze szpitala. – Na początku bałem się brać Kacperka na ręce, bo był taki malutki. Kiedy wracaliśmy ze szpitala, jechałem z duszą na ramieniu – bałem się, żeby nic złego się nie wydarzyło na

możemy mu pomóc. Pokochaliśmy go jak nasze własne dziecko.

Przez te kilka miesięcy rodzina bardzo zżyła się z małym Kacprem. Rodzice traktują go jak własnego syna, a nastoletnia Weronika jak młodszego brata. Wszyscy pokochali chłopczyka. Ale pokochaliby każde dziecko, które trafiłoby – i być może trafi – pod ich dach. – Dostaliśmy telefon. Zapytano się nas, czy chcielibyśmy przyjąć Kacperka.

dzice tak mnie wychowali, żeby nie być zazdrosną, tylko pomagać innym – mówi Weronika, która marzyła o młodszym rodzeństwie. Dziś pomaga rodzicom w opiece nad Kacperkiem – karmi, kąpie, przewija i przebiera chłopczyka. Nie czuje zazdrości o Kacpra, wręcz przeciwnie – kocha go jak młodszego brata.

Również dalsza rodzina i znajomi wspierają rodzinę zastępczą, do której trafił Kacper. Czasami jest to miłe słowo, pytanie o to, jak chłopczyk się czuje, często także podziw. – W moim środowisku, wśród kolegów z pracy każdy podziwia naszą decyzję. Nie miałem żadnych nieprzyjemności, nie usłyszałem nic nieprzyjemnego, wręcz przeciwnie – koledzy z pracy pytają: jak tam Kacper? – opowiada pan Robert.

Rodzina, z którą Kacper spędził swoje pierwsze święta, również bardzo ciepło przyjęła go do swojego grona. Wszyscy cieszą się, że chłopczyk jest w rodzinie. – Rodzina zaakceptowała Kacperka, tak jakby od zawsze był z nami – mówi mama zastępcza.

Trud wychowania

Rodzice zastępczy Kacpra są jednocześnie jego rodzicami chrzestnymi. Podjęli trud wychowania chłopca. Musieli przyzwyczaić się do ponownego wstawania w nocy, przewijania, karmienia. Jednak nie stanowi to dla nich specjalnej trudności. Również wizyty u lekarzy, które są konieczne ze względu na przedwczesne narodziny Kacpra, nie są dla nich uciążliwe. Robią wszystko, żeby małemu było jak najlepiej. Jeśli będzie taka możliwość, państwo Renata i Robert zaadoptują Kacpra – chcą stworzyć prawdziwą rodzinę. – To jest moja misja, żeby pomagać dzieciom, które tego potrzebują – ze łzami w oczach mówi tata zastępczy.

Nad rodziną cały czas czuwa koordynator z ramienia Powiatowego Centrum Pomocy w Rodzinie. Jest to instytucja, która wraz z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej pomaga tym, którzy chcą stworzyć rodzinę zastępczą.

Państwo Renata i Robert wraz z córką Weroniką stworzyli dla małego Kacpra dom, pokochali go – wykazali się niezwykłą odwagą i wielkim sercem. Takich rodzin jest stosunkowo niewiele. Nie należy się temu dziwić, gdyż zadanie, jakiego podjęli się, nie należy do łatwych. W ich rękach spoczęła przyszłość małego Kacpra, a czas spędzony z dzieckiem jest bezcenny.

Katarzyna Kowal

Zdjęcia pochodzą ze zbiorów rodzinnych