Rowerowa droga parkingowa – częstochowski Monty Python: odsłona kolejna

Kierowcy traktują nowowytyczoną drogę parkingową jak parking/fot. Radio Fiat

Cały czas monitorujemy postęp prac węzłów przesiadkowych budowanych od kilku lat przy częstochowskich dworcach PKP. Niedawno opisywaliśmy absurdy związane z dobudową kolejnych wiat przystankowych przy dworcu głównym. Dziś mowa o nowopowstającej świeckiej tradycji związanej z okolicami dworca Częstochowa Osobowa, czyli o parkowaniu samochodów na drogach dla rowerów.

Jak mówi rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg i Transportu, Maciej Hasik, ulica Piłsudskiego prawnie ma wciąż status placu budowy.

– Na ul. Piłsudskiego pojawiły się – w ramach zadania, które zostało tam zrealizowane w tej część i jest realizowane w innym zakresie – drogi rowerowe, które są wydzielone oznakowaniem poziomym i należycie odseparowane pod tym względem od ulicy, jezdni, gdzie poruszają się samochody, jak i też nie sposób pomylić je z miejscami postojowymi, które są w zupełnie inny konstrukcyjny sposób wyodrębnione. Mamy też dlatego nadzieję, że – bo na razie poruszanie się samochodów i rowerów jest dopuszczone warunkowo, jeszcze nie na takich zasadniczych warunkach – kiedy już będzie się to odbywało po ostatecznych odbiorach w taki sposób docelowy, to wówczas, do tego czasu, już i rowerzyści, ale przede wszystkim kierowcy przyzwyczają do tych rozwiązań, które tam zostały zaproponowane – stwierdził rzecznik MZDiT.

Hot news to nie jest, bo już od bardzo długiego czasu biały okrągły znak z czerwoną obwódką informuje kierowców o tym, że tędy jeździć im nie wolno. Raz na jakiś czas przez drogę przejeżdżają radiowozem policjanci pilnujący zachowywania obowiązujących przepisów i karający niepokornych kierowców, którzy – by dojechać pod resztki zabytkowego muru po drugiej stronie ulicy – nie chcą po raz kolejny mijać piękniejącej Bogu na chwałę i ludziom na pożytek archikatedry.

Znak B-1 (zakaz ruchu) informujący o tym, że droga jest wciąż zamknięta dla użytkowników ruchu/fot. Radio Fiat

Zgodnie z tabliczką znajdującej się obok znaku B-1, korzystać z drogi mogą jedynie mieszkańcy lub osoby, które mają zgodę kierownika budowy, choć to wg mieszkańców „kierownik widmo”, którego dawno nikt nie widział, a wszyscy o nim mówią, że jest. Choć jednak popularna „frytkowa”, to teren w jakiś sposób wyłączony z ruchu, to coraz więcej pojazdów tamtędy przejeżdża. Pasy na jezdni jasno wyznaczają, jak należy się po niej przemieszczać. Są też wyznaczone drogi dla rowerów, na których… parkują samochody. Sprawę komentują oburzeni, przejeżdżający drogą rowerzyści.

– Po pierwsze to nie mamy tutaj jeszcze dopuszczonego ruchu, czyli inwestycja nie jest oddana, jak lubi mówić rzecznik MZDiT nasz kochany, a po drugie to jest standard częstochowski, czyli brak reakcji policji i straży miejskiej, która nie wiem, czym się zajmuje w tym mieście – stwierdził rowerzysta. – Za równo rowerzyści, jak i kierowcy powinni się dostosowywać do znaków, a wtedy będzie nam zdecydowanie lepiej poruszać się po mieście – powiedział.

– No, nie powinno tak być, bo ja jeżdżę rowerem i mam przeszkody, i się nieraz wkurzam, nie powinno tak być. Trzeba coś z tym zrobić, ale to chyba zależy od władz miasta, żeby wprowadzić jakieś zakazy – powiedziała pani przejeżdżająca rowerem zmuszona do omijania samochodów.

– No właśnie powiedziałem w tym momencie pani ze straży miejskiej, że się bardzo cieszę z tego powodu, że w końcu ktoś spisuje te samochody, bo ja tu często przechodzę i widzę te zaparkowane samochody, a przecież tu jest namalowane, że tu jest ścieżka rowerowa czy droga dla rowerów, a ktoś tutaj parkuje – powiedział młody mężczyzna jadący rowerem. – Także popieram karanie za to wykroczenie – dodał.

– Bardzo jestem zdenerwowana, bo nie po to tu zrobili ścieżkę rowerową, żeby stawiali samochody. Najgorzej tam taksówkarze. Ja im powiedziałam, że powinna przyjść policja, przyjść straż i taką wam karę wplepić, żebyście się nauczyli przepisów! Po coś to jest zrobione – stwierdziła oburzona przejeżdżająca ul. Piłsudskiego rowerzystka. – Tu ludzie mieszkają i z tego korzystają, i uważam, że to jest absurd, jak dużo absurdów jest wszędzie – skomentowała kobieta.

– Bardzo nieprawidłowo, według mnie nieprawidłowo i nie wiem jak to powinno być rozwiązane. Jakieś znaki? Bo trzeba omijać, przekraczając taką grubą ciągłą? Ale tamten mruga – on udzieli pełnej informacji, on stoi właśnie na tej drodze, ten, co mruga. Ja bym go spytał, tylko że ja z daleka widziałem i wjechałem na chodnik, żeby to ominąć, bo on tam pisze komuś coś wesołego – skomentował jeden z rowerzystów, wskazując na działający w tym miejscu patrol straży miejskiej.

Rzeczywiście, na oddanej już do ruchu części ul. Piłsudskiego spotkaliśmy Straż Miejską, wypisującą w tym czasie mandaty. Powodem ich wystawienia było… parkowanie samochodów na drodze dla rowerów, ale kilkadziesiąt metrów dalej. Zapytaliśmy, czy można samochodom parkować na drodze dla rowerów w strefie wyłączonej z ruchu i czy da się ich jakoś ukarać. Mówi Wojciech Krysiak, funkcjonariusz Straży Miejskiej:

SM: – To jest jeszcze teren budowy, z tego co się orientujemy. Myślę, że są to mieszkańcy, nie wiem, właściciele lokali, być może mają zezwolenie kierownika, nie wiem.
KG: – A czy oni mogą dostać mandat za to, że stoją na drodze dla rowerów?
SM: – Jeżeli wjeżdżają niezgodnie z tym znakiem, to jak najbardziej.
KG: – Czy będziecie ich łapać?
SM: – Jeżeli będą takie dyspozycje.
KG: – Bo są tam, rzeczywiście stoją.
SM: – Ale stoją też samochody tutaj na drodze dopuszczonej do ruchu, na ścieżce dla rowerów i pracujemy tutaj. Wszędzie niestety nie możemy być jednocześnie.
KG: – Czyli tam nie można działać, jeżeli jest niedopuszczone do ruchu?
SM: – Nie no, jeżeli jest to teren budowy to my tam nie podejmujemy interwencji.

Straż Miejska zatem – zgodnie z obowiązującym ich prawemnie ma możliwości karania mistrzów parkowania, którzy zastawiają drogę drogim nam wszystkim rowerzystom. Zapytaliśmy parkującego tam taksówkarza i właścicielkę jednego ze sklepów przy Piłsudskiego, czy ich zdaniem słuszne jest parkowanie w tym miejscu?

KG: – Czy uważa pan, że droga rowerowa powinna być parkingiem dla samochodów?
Taksówkarz: – Nie powinna być.
KG: – A dlaczego parkują tutaj samochody?
Taksówkarz: – Dlatego, że nie mają miejsca, gdzie parkować.
Właścicielka sklepu: – Znaczy wie pan co, ja akurat tutaj pracuję, no gdzieś muszę, a mam kłopot z chodzeniem.

MZDiT liczy na to, że gdy droga zostanie oficjalnie oddana do użytku, kierowcy jednak dostosują się do nowej organizacji ruchu.

– Liczymy więc na to, że kierowcy nie będą jeździli na pamięć i nie będą każdego oznakowania poziomego jako wyznacznika w jezdni miejsca postojowego, bo te postojowe, albo parkingowe są wyznaczone w obrębie tej inwestycji w sposób jednoznaczny i nie sposób się pomylić, a z drugiej strony będziemy się przyglądać i kiedy ta sytuacja będzie się powtarzać, informować o tym służby mundurowe i prosić o interwencję, bo oni mogą ukarać tych, którzy z uporem maniaka będą jednak się na swój sposób stosowali do tego stanu rzeczy, który przy ul. Piłsudskiego funkcjonuje – zapewnił rzecznik MZDiT. – Dlatego miejmy nadzieję, że wszystko będzie jednak traktowane przez kierowców należycie i rowerzyści przede wszystkim przez kierowców będą dobrze traktowani, i nie będą im zajmować tych pasów rowerowych, dróg rowerowych, a jeśli tak nie będzie to już zainterweniują służby mundurowe, które mają takie uprawnienia – stwierdził Maciej Hasik.

Niektórzy mieszkańcy, którzy od lat mieszkają na Piłsudskiego, uważają, że inwestycja nie do końca uwzględnia ich potrzeby.

– No, ścieżka rowerowa jak najbardziej, ale powinna być po jednej stronie i po drugiej, ewentualnie trzeba było użyć chodnika do tej ścieżki rowerowej, a nie tak zrobić, że mieszkańcy teraz za bardzo nie mają jak parkować, a jak parkingów nie ma, no to mają problem. Nie w każde podwórko się da zaparkować. A przyjezdni? No nie wiem. Po prostu tych parkingów jest bardzo mało tutaj. Pasaż chodnikowy do spacerów jest bardzo fajny, bo jest szeroki, bo ma dwa metry szerokości. Jak korzystali rowerzyści, tak i teraz korzystają, po prostu się po nich poruszają. Może na razie mało spacerowiczów jest i dlatego tak jest – stwierdził mężczyzna

Kierowcy swoje racje mają, miejsc wciąż mało, a droga do użytku nie oddana. Tak naprawdę więc, choć droga dla rowerów jest, to formalnie jej nie ma. I co im zrobić? Rowerem auta nie przeskoczysz, a różne zwyczaje nam w krew wchodzą i wydaje się potem, że „zawsze tak było”. Idealnych rozwiązań więc dla wszystkich dalej brak. Idealnie by było, gdyby można już było przeciąć wstęgę i otworzyć „frytkową” ludowi. Póki co przy wykopach jeden robi jak się patrzy, reszta patrzy, jak się robi. A Monty Python dalej trwa…

Częstochowski drogorowerowy Monty Python…/fot. Radio Fiat

KG