Strajk nauczycieli w Częstochowie

Mimo prowadzonych rozmów rządu ze Związkiem Nauczycielstwa Polskiego nie udało się dojść do porozumienia i tak jak planowano, 8 kwietnia rozpoczął się strajk nauczycieli w przedszkolach, szkołach podstawowych i ponadpodstawowych.

Mówi jedna ze strajkujących nauczycielek — Anna Sosna ze Szkoły Podstawowej nr 35 w Częstochowie:

Jest to nasz głos w tej sprawie, krzyk rozpaczy i forma zwrócenia uwagi na to, że nie dzieje się najlepiej w oświacie, że chcemy zmian. Nie mamy możliwości zawarcia w postulatach tych wszystkich spraw, które najbardziej leżą nam na sercu. Nie ukrywamy, że po negocjacjach z rządem czujemy się szczególnie upokorzeni. Za przebieg i organizację zajęć odpowiada dyrektor, pełnimy dyżury przy dzieciach, jest to niewielka grupa, ponieważ rodzice postanowili nas wesprzeć i nie wysłali dzieci do szkoły — mówi Anna Sosna.

Jednak nie wszyscy nauczyciele przystąpili do strajku. Są tacy, którzy mają wątpliwości czy termin, w którym on się odbywa, jest słuszny. Mówi ks. Wojciech Radoliński z IX Liceum Ogólnokształcącego im. Cypriana Kamila Norwida w Częstochowie:

Strajk oczywiście się odbywa, tylko kilka osób z nauczycieli nie strajkuje. Uczniów w szkole nie ma a ci, którzy nie strajkują, w tym ja, jesteśmy w szkole i czekamy. Jeśli przyjdą uczniowie, to lekcje się odbędą. Nauczyciele mają rację, że upominają się o wyższe zarobki, natomiast prawdą jest to, że ten strajk godzi przede wszystkim w uczniów. Stronami są nauczyciele, rząd, jednak najbardziej cierpią uczniowie, którzy nie są stroną w sporze i dlatego jestem przeciwny takiemu paraliżowaniu szkół — podkreśla ks. Wojciech Radoliński.

Na temat obecnej sytuacji w oświacie mówi senator Artur Warzocha, który również liczył na zawarcie porozumienia pomiędzy rządem a strajkującymi:

Jesteśmy bardzo zmartwieni tą sytuacją, która ma obecnie miejsce. Liczyliśmy na to, że dojdzie jednak do porozumienia. Jeden ze związków zawodowych, czyli NSZZ „Solidarność” podpisał porozumienie z rządem, który wcześniej przygotował i zaproponował cały pakiet zmian, które mają doprowadzić do tego, aby poprawić sytuację w polskiej oświacie. Bo co do jednego jesteśmy wszyscy zgodni, że nauczyciele powinni zarabiać więcej. Natomiast dziwi trochę ta sytuacja, do której doprowadził Związek Nauczycielstwa Polskiego. Wydaje mi się, że przede wszystkim ofiarom tego padają dzieci, które w tej chwili są pozbawione zajęć — mówi Artur Warzocha.

Protest ma być prowadzony do odwołania. Z jakim skutkiem? Przekonamy się niebawem.

AK