Tańczące filiżanki

mapka

Hałasu w miejskich molochach nie da się uniknąć. Włodarze polskich miast próbują skutecznie lub bezskutecznie przeciwdziałać zagrożeniu. Czasami katorga mieszkańców trwa latami. Nadmierny hałas, już w przedziale 55-75 decybeli, może powodować rozproszenie uwagi, utrudniać koncentrację oraz zmniejszać wydajność pracy. W ostateczności przynosi podwyższone ciśnienie, choroby wrzodowe, nerwice.

Mapy i prognozy

Hałas w Częstochowie jest monitorowany. Miasto wykorzystuje „Program ochrony środowiska przed hałasem dla miasta Częstochowy na lata 2013 – 2018” (załącznik do Uchwały Nr 900/L/2014 Rady Miasta Częstochowy z dnia 24 marca 2014 r.).
To niekoniecznie ciekawy dokument, ale bardzo wiele mówi o naszym mieście. Do czynienia mamy jak na razie z pierwszą odsłoną „Programu”. Wśród prawnych katalizatorów jego powstania wymienić trzeba dyrektywę Unii Europejskiej 2002/49/WE, która nakłada na Państwa Członkowskie UE obowiązek sporządzania takich dokumentów, czy ustawę z dnia 27 kwietnia 2001 r. – Prawo Ochrony Środowiska. Program powinien być aktualizowany co najmniej raz na 5 lat, dlatego władze naszego miasta przewidziały szereg inwestycji do 2018 roku włącznie. Tymczasem czekanie pół dekady na poprawę warunków życia to dla części mieszkańców zbyt wiele. Nie ma się czemu dziwić.
Uciążliwość hałasu wyrażona jest w dwóch wartościach. Pierwszy wskaźnik to M – powiązanie wielkości przekroczeń z liczbą ludności przebywającą w obszarach, gdzie te przekroczenia występują. Wartość M mówi o kolejności realizacji zadań „Programu”, czyli im więcej mieszkańców narażonych na hałas, tym szybciej przyjdzie pomoc. Drugi wskaźnik to L(DWN). Dzieli się go na trzy przedziały czasowe – Dzień (6.00-18.00), Wieczór (18.00-22.00) i Noc (22.00-6.00). Wartość L mówi o długookresowym średnim poziomie dźwięku wyrażonym w decybelach (dB), czyli o chronicznej szkodliwości hałasu w danym miejscu
Sam „Program” w rozdziale 6. precyzuje, ilu mieszkańców jest narażonych na przesadny hałas. Ma to być 1/8 spośród 235 tys. 800 wszystkich mieszkańców. Uściślając, na hałas drogowy o poziomie przekraczającym wartość dopuszczalną L(DWN) narażone są łącznie 28 tys. 973 osoby, natomiast na hałas drogowy przekraczający wartość dopuszczalną L(N), czyli w nocy – 25 tys. 182 osoby. Dla wskaźnika L(DWN) to ok. 12,3 proc. mieszkańców miasta, zaś dla wskaźnika L(N) to ok. 10,7 proc. populacji.
Nie sposób zająć się sprawą wszystkich tych ludzi, dlatego konieczne jest skoncentrowanie się na konkretnym przypadku. al. Wojska Polskiego. Skrzyżowanie DK1 z al. Pokoju, styk Wrzosowiaka i Rakowa. Budynki na przykład nr 114, 116, 118, 120, 120a przy Wojska Polskiego nie mogą dzisiaj liczyć na ekrany dźwiękoszczelne. Ale na problem trzeba spojrzeć szerzej. Samorząd pokona hałas; mieszkańcy spędzą następne lata w hałasie; nie będzie ekranów. Wszystkie trzy zdania są jednocześnie prawdziwe.

Vox populi
Wojna z hałasem nie jest prostą sprawą. Wymaga wielomilionowych nakładów finansowych i wieloletnich planów. Pierwszym krokiem jest rozpoznanie przeciwnika, czemu służą mapy akustyczne. „Program ochrony środowiska przed hałasem dla miasta Częstochowy na lata 2013 – 2018” uwzględnia na nich hałas samochodowy i kolejowy, w pomiarach pomijając natomiast tramwaje, których szkodliwość w naszym mieście jest nikła. Interesuje nas tylko jedna mapa, Plansza nr 5 ze s. 32 „Programu”, która dotyczy wyżej wymienionego wycinka aglomeracji.
Mapa prezentuje przekroczenie dopuszczalnych norm hałasu L(DWN) na wybranym terytorium. Maksymalna dopuszczalna siła dźwięku oscyluje między 59 a 70 dB. Wszystkie oznaczenia kolorem wzdłuż arterii komunikacyjnych to przekroczenia tej wartości, czasem nawet o 20 dB, co symbolizuje barwa czerwona, czasem zaledwie symbolicznie o 0,1 dB, co symbolizuje barwa ciemnozielona. Wartość L(N), czyli przekroczenia norm w godzinach nocnych, wskazuje na szkodliwość hałasu mniej więcej w tych samych miejscach.
Czy hałas w tym miejscu jest uciążliwy? O tym jest przekonana mieszkanka jednego z budynków przy al. Wojska Polskiego. – Ja muszę tam umrzeć i chcę mieć zapewnioną ciszę. Ciszę w rozumieniu hałasu komunikacyjnego, czyli ekrany zgodnie z dyrektywą, również z opisem w załączniku, które dają jedyną szansę obniżenia hałasu do właściwych norm – mówi Jolanta Jakubowska. – Ekrany przy Wojska Polskiego zostały zatrzymane w budowie na wysokości Lidla i dalej ich nie ma.
Mieszkańcy przy al. Wojska Polskiego podjęli szereg inicjatyw, które mają zapewnić im spokój. Począwszy od interwencji u włodarzy miasta, a skończywszy na wzięciu udziału w budżecie partycypacyjnym, lecz idea zabezpieczenia ulicy nie uzyskała aprobaty. – W piśmie, które otrzymał nasz zarządca, starający się o nasze dobro, czyli spokój, jest napisane, że w miejscu, w którym mieszkam, poziom hałasu jest przekroczony o ok. 10 dB – wyjaśnia Jolanta Jakubowska. – Niewidzialna ręka urzędnika stwierdziła, że w miejscu średniego i wysokiego hałasu nie będzie po prostu tych ekranów.

Sztuka czekania
Miasto ma inny sposób na nadmierny hałas. Rozdział 4 „Programu” precyzuje zresztą, jakimi środkami powinno się zwalczać miejski szum, a raczej: „przywrócić wartość poziomów hałasu nie przekraczającego obowiązujących wartości dopuszczalnych”. Wiele sposobów jest racjonalnych i zarazem mało kosztownych. Miasto m.in. eliminuje ruch tranzytowy z obszarów o gęstej zabudowie, ogranicza prędkość ruchu, buduje alternatywne arterie drogowe, buduje ekrany akustyczne i tworzy pasy zwartej zieleni ochronnej, wykorzystuje nawierzchnie o dobrych parametrach akustycznych.
W tym konkretnym przypadku magistrat zarówno pomoże mieszkańcom, jak i nie pomoże. To wcale nie sprzeczność. Odnośnie wyżej wymienionego fragmentu al. Wojska Polskiego przewiduje się utrzymanie nawierzchni ulicy w dobrym stanie technicznym i egzekwowanie istniejących ograniczeń prędkości, a w przypadku remontu lub modernizacji drogi zastosowanie nawierzchni cichych, przeznaczonych dla mniejszych prędkości przejazdowych. W czterostopniowej skali – według wskaźnika M to: Niski, Średni, Wysoki, Bardzo Wysoki poziom – to miejsce ma priorytet trzeci, czyli Wysoki, a przewidywana redukcja hałasu wyniesie ok. 8 do 9 dB. Warto poruszyć jeszcze dwie sprawy. Szacunkowy koszt redukcji dźwięku to 2 mln zł, a efektów można się spodziewać w 2018 r. Za trzy lata.
W zgodzie z sumieniem należy jednak zaznaczyć, że miasto przecież pieniędzy nie wydrukuje. Dotyczy to nie tylko wyciszenia nawierzchni w tym jednym miejscu, ale kolejnych dróg, kolejnych milionów złotych. Częstochowa to największe miasto regionu.
Problemem al. Wojska Polskiego zajął się już najwyższy organ prawodawczy w Częstochowie. 20 lutego 2015 r. Radna Monika Pohorecka zwróciła się w Interpelacji VII/2015 o „wygospodarowanie funduszy na budowę ekranu dźwiękochłonnego przed posesją Wspólnoty Mieszkaniowej przy Alei Wojska Polskiego 114”. W odpowiedzi Zastępcy Prezydenta Miasta Częstochowy Mirosława Soboraka z 3 marca 2015 r. czytamy: „Budżet miasta na rok 2015 nie przewiduje wykonania projektu ekranów, jak również samej ich budowy. Uważam, że realizacja zabezpieczeń w postaci ekranów dźwiękochłonnych wzdłuż Alei Wojska Polskiego będzie możliwa nie wcześniej, jak przy przebudowie Alei Wojska Polskiego lub jej odcinków z udziałem środków pozabudżetowych miasta. Ze względów technicznych w niedługim czasie konieczny będzie remont lub przebudowa Estakady i ewentualnie przy tego typu inwestycji uwzględniona zostanie potrzeba ochrony przed hałasem”.
Tymczasem mieszkańcy al. Wojska Polskiego i dziesiątki tysięcy innych mieszkańców muszą uzbroić się w nadludzką cierpliwość. Czy coś mogłoby skłonić uchwałodawcę do zmiany planów i prognoz? Może gdyby któryś z włodarzy naszego miasta znów mieszkał w pobliżu Wojska Polskiego, Ludwika Zammenhofa… W końcu piękna okolica.

Krzysztof Rygalik

Źródło: Plansza 5. ul. Wojska Polskiego (1), Jagiellońska (2), Niepodległości (3), Aleja Pokoju (4), Podwale (5), Szpitalna (6) – obszary objęte przekroczeniem wskaźnika L(DWN) – s. 32 „Programu ochrony środowiska przed hałasem dla miasta Częstochowy na lata 2013 – 2018”