Tour de Pologne dla amatorów na mecie

Już po raz siedemnasty mogli zmierzyć się z samymi sobą i z wyzwaniami, jakie stawiała przed nimi wymagająca trasa. Uczestnicy „Tour de Pologne dla amatorów” z amatorstwem mają niewiele wspólnego. Wśród nich był ks. Przemysław Soboń, który nie ukrywał, że start w wyścigu to morderczy wysiłek, by przejechać na rowerach 58-kilometrowy dystans:

– Wyścig jest trudny, ponieważ wiedzie drogami górskimi, jest bardzo dużo wzniesień, między innymi dwa takie duże podjazdy, które są nie lada wyzwaniem, więc jest to bardzo trudny wyścig, mimo tego, że startuje w nim tak dużo osób. Wiele z nich jednak nie kończy tego wyścigu, ponieważ nie zdaje sobie sprawy z tego, jaki to jest trud.

Ks. Przemysław Soboń przygotowywał się do startu ponad rok. Poświęcenie i praca nad sobą zaowocowała ogromną radością. Oto, co powiedział tuż po szczęśliwym przejechaniu linii mety:

– W tej chwili odpoczywam po morderczym wysiłku. Radość jest tym większa, że udało się dotrzeć do mety. Przygotowywałem się do startu półtora roku, zacząłem jeździć na rowerze. Postanowiłem sobie, że przygotuję się do tego wyścigu. Był to rok okupiony czasem przygotowań – rower, siłownia, to wszystko, co wpłynęło na to, że udało mi się wypracować tę formę i przejechałem ten dystans.

Jednak jak podkreślał ks. Przemysław Soboń, jego największą siłą napędową była ta płynąca od samego Boga.

W tym roku w wyścigu udział wzięło około 2800 osób. Start i meta miały miejsce w Bukowinie Tatrzańskiej.

SW