Uczcili powstańców

Nadzieja, ale i strach. Walka i łzy. Krew i niezliczone ofiary. Szacowane na ponad 200 tysięcy osób. Tak wyglądało Powstanie Warszawskie – jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii Polski. Wydarzenie, które było niezwykle odważną próbą wyzwolenia ojczyzny spod okupacji. Które dziś, w 75. rocznicę wybuchu, wspominamy, bo tylko pamięcią i modlitwą możemy uhonorować bohaterów.

Wspominała je cała Polska, także Częstochowa. Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w kościele Najświętszego Imienia Maryi, której przewodniczył abp Wacław Depo.

– Kpt Andrzej Romocki, żołnierz batalionu „Zośka”, jeden z symboli pokolenia młodzieży AK przed swoją śmiercią 15 września 44 r. powiedział do powstańczego kapelana ks. Józefa Warszawskiego: „Cały bezsens naszej walki staje się sensem, kiedy ojciec podnosi hostię i kielich. Oddajemy swoje życie na wzór Chrystusa.” Patrzmy na te zdjęcia. Chłopcy z biało-czerwonymi opaskami, nie tęczowymi – mówił w homilii metropolita częstochowski. – Te rocznice nie przestają wołać. Nie przestają niepokoić. Bo tak jak mówił Jan Paweł II: „Muszą nas boleć!”. Żebyśmy byli bardziej odpowiedzialni za dziś i za jutro. Nie przestają wołać o przyszłość z Bogiem, a nigdy przeciwko Bogu.

Po Eucharystii uczestnicy przemaszerowali przed Pomnik Nieznanego Żołnierza w alei Sienkiewicza, gdzie kontynuowano uroczystości. Wzięli w nich udział parlamentarzyści, samorządowcy, przedstawiciele służb, harcerze i przede wszystkim naoczni świadkowie wydarzeń sprzed 75 lat – kombatanci.

– Ludzie ginęli, a wschód nie dawał żadnej pomocy. A jeszcze przeszkadzał. Wschodnia armia, czyli Rosjanie nie chcieli pozwolić, żeby jakaś pomoc dotarła. Chcieli wejść, chcieli, żeby ta ludność zginęła, żeby zagarnąć Warszawę dla siebie – opowiadał mjr Jan Cichoń, wiceprezes zarządu częstochowskiego okręgu Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych.

Ci, dla których wojna jest osobistym doświadczeniem, szczególnie mocno rokrocznie przeżywają kolejne rocznice.

– Jestem z 1927 roku, mam 92 lata. Pamiętam ten dzień, choć nie brałem udziału, ale moja rodzina – brat, bratowa, szwagier i ojca rodzice brali udział. Brat wyruszył na odsiecz Warszawy, ale z uwagi na to, że już nie było dostępu od strony Tomaszowa Mazowieckiego, wrócił – wspominał inny z kombatantów kpt. Stanisław Szopa.

Powstanie warszawskie zorganizowane przez Armię Krajową trwało 63 dni, zakończyło się kapitulacją 3 października 1944 roku.

MD