Częstochowa polubiła handball. Zabrakło tylko zwycięstwa…

cza rzuca

Przy wypełnionej po brzegi hali i momentami ogłuszającym dopingu przyszło rywalizować piłkarkom ręcznym Polski i Czarnogóry w Częstochowie. Spotkanie stało na dobrym poziomie, było emocjonujące, a na wielki plus zaskoczyła częstochowska publiczność, która zapełniając Halę Sportową Częstochowa niemalże do ostatniego miejsca pokazała wielkie zapotrzebowanie mieszkańców na sport przez duże S. Jedyne, czego zabrakło to końcowego triumfu podopiecznych Kima Rasmussena…

Pierwsza połowa była bardzo wyrównana, na przerwę Polki schodziły z jedną bramką przewagi. W kilku sytuacjach kapitalnymi interwencjami ratowała koleżanki bramkarka Małgorzata Gapska. Kiedy po przerwie zaczęły ją powiększać i w 45. minucie prowadziły 16:13 wydawało się, że nikt nie wydrze im końcowego zwycięstwa i komfortowej sytuacji przed ostatnim, decydującym meczem w Czechach. Niestety właśnie wtedy rozpoczął się festiwal nieskuteczności Polek, które nie tylko zgubiły całą przewagą, ale zaczęły przegrywać różnicą dwóch, trzech goli. W ostatnich fragmentach nie udało się już dogonić aktualnych mistrzyń Europy i teraz do wyjazdu na grudniowe Euro nasze zawodniczki potrzebują wygranej różnicą czterech goli w Brnie (pierwszy mecz z Czeszkami przegrały 19:22).

Zadanie nie wydaje się niemożliwe, ale z pewnością będzie bardzo trudno. Na pomeczowej konferencji, oprócz szukania przyczyn porażki, wszyscy podkreślali doskonałą atmosferę panującą na hali. –  Zaczyna mnie to trochę męczyć, że rozczarowujemy naszych wspaniałych fanów podczas meczów w Polsce. Muszę oddać szacunek rywalkom. Jovanović i Bulatović wspaniale dziś grały i dobrze współpracowały z resztą drużyny, w tym z młodszymi koleżankami. Po raz pierwszy graliśmy w Częstochowie. Publiczność była niesamowita. Trener Adzić bardzo dobrze ustawił swój zespół – powiedział będący pod obstrzałem dziennikarzy Kim Rasmussen.

Polki, które na ostatnich mistrzostwach świata zajęły czwarte miejsce, są teraz traktowane przez rywalki z dużą powagą, stąd tak ciężko jest im o zwycięstwa. Pozostaje życzyć naszym kadrowiczkom, aby w sobotę osiągnęły rezultat, który pozwoli im pojechać w grudniu do Chorwacji i na Węgry, aby wziąć udział w finałach. A Częstochowie, aby częściej mogła gościć piłkę ręczną na tak wysokim poziomie. Chęć powrotu do naszego miasta na kolejne mecze zadeklarowała zresztą po meczu jedna z wyróżniających się zawodniczek, Kinga Grzyb.

Polska – Czarnogóra 22:25 (11:10)

hala pelna kibicow

Wypełniona kibicami hala na Zawodziu pokazuje głód częstochowian za sportem na najwyższym poziomie

kim uspokaja

– Spokojnie dziewczyny, spokojnie – zdaje się mówić Kim Rasmussen

polki sie ciesza

Takie obrazki zwiększały poziom decybeli na trybunach

DSC_3879

Na pomeczowej konferencji dziennikarze mieli sporo trudnych pytań do szkoleniowca naszej reprezentacji

Mariusz Rajek / zdj. Krzysztof Bolkowski