Do szczęścia zabrakło niewiele. Raków 2:3 Lech

 

Raków Częstochowa przegrał z Lechem Poznań 2:3 w meczu 6. kolejki PKO Ekstraklasy. Dwa gole dla naszego zespołu zdobył Petr Schwarz. Dla gości dwa trafienia zanotował Christian Gytkjaer, jeden raz na listę strzelców wpisał się Karlo Muhar.

Początek sobotniego spotkania przebiegł spokojnie. Obie drużyny rywalizowały głównie w środku boiska. W pierwszych dziesięciu minutach w krótkim odstępie czasu trzykrotnie zatrudniony został Michał Gliwa. Nasz bramkarz w pewnym stylu poradził sobie z mocnymi próbami rywali. Częstochowianie odgryzali się szybkimi atakami. Po jednym z nich tuż obok bramki uderzył Miłosz Szczepański. W 26. minucie swojej szansy z dystansu szukał z kolei Karlo Muhar. Jego strzał okazał się jednak niecelny.

Chorwat wyprowadził Lecha na prowadzenie w 30. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Darko Jevticia Muhar z bliskiej odległości posłał piłkę do bramki. Chwilę później, uderzając z kilku metrów, prowadzenie gości z Poznania podwyższył Christian Gytkjaer. Podopieczni trenera Żurawia nadal atakowali. W 37. minucie z rzutu wolnego tuż obok bramki Gliwy uderzył Jevtić. Dwie minuty później kolejny raz golkiper Rakowa uchronił zespół od straty gola. Czerwono-Niebiescy do końca pierwszej części gry walczyli o kontaktowego gola. Zza pola karnego strzelał Igor Sapała. Z kolei Tomasowi Petraskowi zabrakło pół kroku, by czysto trafić w piłkę głową i posłać ją w światło bramki. Na przerwę z prowadzeniem schodzili poznaniacy.

Drugie czterdzieści pięć minut tego starcia mogło kapitalnie rozpocząć się dla naszej drużyny. Bryan Nouvier wycofał piłkę do Miłosza Szczepańskiego, który trafił w słupek bramki Lecha. W odpowiedzi zza “szesnastki” niecelnie strzelał Jevtić. Częstochowianie zmniejszyli straty w 51. minucie. Rzut karny, podyktowany za faul na Szczepańskim, na bramkę zamienił Petr Schwarz. Kilka minut później tylko ofiarna obrona bramkarza Lecha powstrzymała “Szczepana” od drugiego trafienia dla Rakowa. Nasz zespół był “w gazie” i ambitnie walczył o wyrównanie.

W 64. minucie na czystej pozycji znalazł się Christian Gytkjaer. Duńczyk złożył się do “szczupaka”, ale piłkę posłał obok bramki. Podobnie jak w 66. minucie Darko Jevtić. Szwajcar w sobotnim starciu częstymi uderzeniami zza pola karnego starał się zdobyć bramkę. Częstochowianie zripostowali dwoma strzałami. Najpierw celnym Petraska, a potem niewiele chybionym Schwarza.

Sędzia Mariusz Złotek w 74. minucie podyktował drugi rzut karny dla częstochowian. Tym razem piłkę ręką zagrał jeden z gości. Po raz drugi pewnie “jedenastkę” wykonał Petr Schwarz i doprowadził do remisu. Ostatnie minuty meczu Raków – Lech były bardzo emocjonujące. Bramka dla któregoś z zespołów mogła oznaczać trzy ligowe punkty. W 84. minucie goście wyszli na prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego Darko Jevticia strzałem głową wykończył Christian Gytkjaer.

Czerwono-Niebiescy z wielką determinacją walczyli o jeden punkt. W 90. minucie zakotłowało się w polu karnym Lecha. Uderzenia naszych zawodników wybronił jednak van der Hart. Przed ostatnim rzutem wolnym w pole karne gości powędrował nawet Michał Gliwa. Trzecia bramka dla naszego zespołu jednak nie padła.

W następnej kolejce Raków Częstochowa zmierzy się z Legią Warszawa. To spotkanie zaplanowano na 1 września, na godzinę 20.00.

Raków Częstochowa – Lech Poznań 2:3 (0:2)

Raków: Gliwa – Szymonowicz, Petrasek, Kasperkiewicz, Apolinarski (69. Bartl), Schwarz, Sapała (88. Luković), Kun, Szczepański, Nouvier (63. Brown Forbes), Musiolik

Lech: van der Hart – Gumny, Satka, Crnomarković, Kostevych, Puchacz, Muhar, Tiba, Jevtić (88. Rogne), Jóźwiak (75. Makuszewski), Gytkjaer (86. Tomczyk)

źródło: www.rakow.com

foto źródło: facebook / Raków Częstochowa