Sprawa Janusza Danka w prokuraturze. Miasto donosi samo na siebie?

 7yv7v

Historia, którą Państwu Czytelnikom dzisiaj przedstawiam, wydaje się tak nieprawdopodobna, że zapewne w trakcie czytania część osób złapie się za głowę i zapyta: „Jak to w ogóle możliwe?”. Okazuje się, że w Częstochowie pod rządami Krzysztofa Matyjaszczyka wszystko może się zdarzyć. Głównym bohaterem dzisiejszego artykułu jest Janusz Danek, radny SLD, przewodniczący Komisji Zdrowia i Pomocy Społecznej w Radzie Miasta, jeden z najbliższych ludzi w otoczeniu Matyjaszczyka i jego zastępcy Jarosława Marszałka, nieustannie pokazujący się u ich boku publicznie, ze szczególnym uwzględnieniem masowych imprez sportowych. Jest bowiem Janusz Danek (a przynajmniej za takiego stara się uchodzić) wielkim przyjacielem częstochowskiego środowiska sportowego, długoletnim kibicem żużla i prezesem stowarzyszenia „Speedway Fan Club”, którego główną sferą działalności stało się w ostatnich latach prowadzenie drużyny speedrowerowej „Lwy Częstochowa”. Niestety – w oparciu o posiadane dokumenty możemy także niezbicie stwierdzić, że Janusz Danek oszukuje własne stowarzyszenie, wykorzystując środki pozyskane z miejskich dotacji dla finansowania własnych prywatnych przyjemności. Na domiar złego rozzuchwalił się do tego stopnia, że przyciśnięty sytuacją do przysłowiowego muru, złożył w Urzędzie Miasta w celu wyłudzenia dotacji co najmniej trzy sfabrykowane faktury, na łączną kwotę około 17.000 zł. Uprzedzając linię obrony Janusza Danka, że jest w tej sprawie współoszukanym (a nie oszustem), informujemy że posiadamy twarde dowody świadczące o winie radnego SLD. Niezmiernie bulwersujące jest także poczucie bezkarności radnego-prezesa, który przyłapany przez szeregowych urzędników na nieprawidłowościach mniejszej rangi w rozliczeniu dotacji, jak gdyby nigdy nic postanowił w tej sytuacji uciec się do ordynarnego fałszerstwa, zapewne licząc w razie potrzeby na pomoc ze strony swoich wysoko postawionych przyjaciół w Urzędzie Miasta Częstochowy.

Na początku była dotacja…

W 2013 r. stowarzyszenie „Speedway Fan Club” otrzymało dotacje od Urzędu Miasta Częstochowy z tytułu trzech różnych zadań publicznych:

1) „Szkolenie sportowe dzieci i młodzieży oraz osób niepełnosprawnych” w kwocie 17.000 zł

2) „Udział w zawodach na wysokim poziomie rozgrywkowym” w kwocie 10.000 zł

3) „Przeciwdziałanie alkoholizmowi – organizacja pozalekcyjnych zajęć sportowych jako element oddziaływań profilaktycznych” w kwocie 1.000 zł

Zgodnie z treścią umów podpisanych z Gminą Miastem Częstochowa, reprezentowaną przez zastępcę prezydenta Jarosława Marszałka i naczelnika Aleksandra Wiernego, stowarzyszenie „Speedway Fan Club”, reprezentowane przez prezesa Janusza Danka i wiceprezesa Gabriela Sosenkiewicza, zobowiązało się m.in. do:

  • przedstawienia dokumentów finansowych odnośnie poniesionych kosztów (faktury)
  • załączenia list uczestników zajęć
  • przedstawienia protokołów przekazania zakupionego sprzętu sportowego
  • niezbywania przez okres 5 lat rzeczy zakupionych z dotacji
  • prowadzenia wyodrębnionej dokumentacji finansowo-księgowej dla każdego zadania

W dniu 17.01.2014 r. Janusz Danek złożył do Urzędu Miasta wymagane „Sprawozdania końcowe z wykonania zadania publicznego”. Po przeanalizowaniu złożonych dokumentów urzędnicy złapali się za głowy – nie dość, że w dokumentach tych roiło się od błędów i brakowało podstawowych informacji, to jeszcze do sprawozdań z dwóch „dużych” programów sportowych beztrosko podłożono kopie tych samych faktur. Oczywiście nie można domagać się dwa razy dotacji z tytułu raz poniesionego wydatku, więc „Speedway Fan Club” został poproszony o skorygowanie sprawozdań pod groźbą zwrotu dotacji. Skorygowane dokumenty (z nieco różniącymi się zestawami załączonych faktur) trafiły ponownie do magistrackiej oceny w dniu 14.03.2014 r. – i tu zaczyna się jazda bez trzymanki.

„Lewe” faktury

            Sfałszowana faktura pojawiła się już w pierwszym podejściu do składania sprawozdań i została załączona do najmniejszego z zadań, czyli „przeciwdziałania alkoholizmowi”. Opiewa na kwotę 1509,70 zł i została wystawiona 20.06.2013 r. na zakup części do rowerów przez firmę P.P.H.U. „KAZMET” Jacek Szygula z siedzibą przy ul. Jarzynowej 22, 42-211 Częstochowa, NIP 560-00-12-226. Sęk w tym, że:

1) W Częstochowie nie ma w ogóle ulicy Jarzynowej

2) Nie ma także numerów NIP zaczynających się od „560” – te częstochowskie to przeważnie „573” i „949”.

3) Nazwa firmy, jak również nazwisko jej właściciela również zostały wymyślone.

Faktura

           

Z chwilą, kiedy Urząd Miasta zakwestionował sprawozdania dotyczące obu „dużych” zadań (przypomnijmy – dwa razy jako koszt zgłoszono te same faktury), dla „Speedway Fan Clubu” pojawił się problem w postaci braku kosztów do rozliczenia dotacji. Ale od czego kreatywność SLD-owskiego radnego-prezesa Janusza Danka? W „poprawionej” wersji obu sprawozdań poradzono sobie z tym kłopotem błyskawicznie – za pomocą firmy „KAZMET”, rzecz jasna. Tym razem pojawiły się dwie kolejne „lewe” faktury na zakup części do rowerów – w kwotach odpowiednio 7896,60 i 7367,70 zł.

            O tym, na co w takim razie poszły pieniądze z miejskiej dotacji opowiem w jednym z następnych rozdziałów – teraz tylko w dużym skrócie: zostały one po prostu przejedzone, przepite i zmalwersowane.

              Prezydent wpada w panikę?

Ciąg dalszy następujących po sobie wydarzeń warto przedstawić w ujęciu chronologicznym, bo dzięki temu jak na dłoni widać „niewidzialną rękę” kogoś, kto w moim przekonaniu powinien ponieść współodpowiedzialność za próbę ukrycia przestępstwa.

1) W dniu 27.02.2014 red. nacz. Tygodnika „7 dni”, p. Renata Kluczna, występuje do Urzędu Miasta Częstochowy o udzielenie informacji dot. m.in. dokumentacji konkursowej stowarzyszenia „Speedway Fan Club”. Nauczona wcześniejszymi złymi doświadczeniami w kwestii udzielania informacji przez miasto, red. Kluczna sięga tym razem po najsilniejszy argument prawny w postaci ustawy o dostępie do informacji publicznej.

2) W dniu 13.03. (ostatni dzień ustawowego terminu) redakcja otrzymuje odpowiedź od p.o. dyrektora generalnego Urzędu Miasta, Piotra Gerascha. Z treści maila wynika, że UM przedłuża sam sobie termin na udzielenie odpowiedzi do 28.03. z uwagi na „dużą ilość materiału do przygotowania”, jednakże nie wyklucza udzielenia odpowiedzi wcześniej.

3) Dzień później (14.03.) Janusz Danek składa do Kancelarii UM Częstochowy „poprawioną” wersję sprawozdań końcowych z wykonania dotowanych zadań.

4) Mniej więcej w tym samym czasie pocztą pantoflową dociera do Urzędu Miasta informacja, że redakcja „7 dni” wie „coś” o dokumentach finansowych stowarzyszenia „Speedway Fan Klub”. Naczelnik Wydziału Kultury, Promocji i Sportu, Aleksander Wierny, zarządza wewnętrzną kontrolę faktur stowarzyszenia. Oddajmy w tym momencie honor szeregowym pracownikom magistratu – mają do czynienia z  kilkoma tysiącami faktur, składanych rocznie w ramach rozliczania dotacji. Trudno przecież z góry zakładać, że stowarzyszenie dowodzone przez radnego SLD, przewodniczącego komisji w Radzie Miasta, przyjaciela prezydenta Matyjaszczyka, będzie próbowało podkładać „fałszywki”. A jednak… Mając trop w postaci „kontrolowanego przecieku” informacji, udało się urzędnikom namierzyć „lewe” faktury.

5) Nie ukrywam – rozpuszczając w odpowiednim momencie plotkę o zebranych w sprawie dowodach, zastawiłem pułapkę na „przyjaciół” Janusza Danka. Byłem ciekawy, jak daleko zechcą się posunąć, chroniąc swojego partyjnego kolegę. I czy przyjdzie im do głowy koncepcja, by nieszczęsne faktury zniknęły z „horyzontu zdarzeń”, po tym jak Danek dokonał 14 marca aktu samounicestwienia jako osoba publiczna? Muszę w tym miejscu pochylić czoła przed naczelnikiem Aleksandrem Wiernym, SLD-owskim „spin doctorem” i jednym z szefów sztabu kampanii wyborczej Krzysztofa Matyjaszczyka. Wiem, że były wywierane na niego naciski w celu „ukręcenia łba” sprawie. Nie tylko oparł się tym próbom, ryzykując dalszą karierę w Urzędzie Miasta, ale także nakazał w sprawie „fałszywych faktur” przygotowanie dokumentów adresowanych do organów ścigania.

6) Zawiadomienie do Prokuratury w sprawie fałszywych faktur w dokumentach stowarzyszenia „Speedway Fan Club” zostało podpisane przez zastępcę prezydenta, Mirosława Soboraka. Złośliwe urzędowe wróbelki ćwierkają, że Soborak mając przed sobą stertę papierów podpisywał wszystko „jak leci”, nie czytając. Jeszcze bardziej złośliwe od wróbelków jaskółki rozpuszczają plotki, że już po podpisaniu przez niego stosownych dokumentów, miał z tego tytułu spore nieprzyjemności. Jak było w rzeczywistości, wie zapewne kilku zainteresowanych panów – fakt jest faktem, że w Urzędzie Miasta odbyło się wewnętrzne dochodzenie i burza mózgów na najwyższym szczeblu celem przygotowania strategii postępowania (ale także zlokalizowania we własnych szeregach „kreta”). Efekty?

7) O tym, że Janusz Danek został przez swoich niedawnych przyjaciół „rzucony na pożarcie”, wie każdy, kto widział relację z wręczenia w dniu 27.03. nagród Prezydenta Miasta Częstochowy za wybitne osiągnięcia sportowe. Obok Krzysztofa Matyjaszczyka, Jarosława Marszałka i Zdzisława Wolskiego na miejscu zwyczajowo „zarezerwowanym” dla Janusza Danka siedział z posępną miną Aleksander Wierny. Działo się tak, bo mniej więcej tydzień wcześniej (21.03.) do Prokuratury trafiło wspomniane przeze mnie zawiadomienie.

8) Odpowiedź dla redakcji „7 dni” w sprawie dotacji dla „Speedway Fan Clubu” (podpisana przez Naczelnika Wydziału Promocji Zatrudnienia i Spraw Społecznych, Adriana Starońka) została wysłana w przedostatnim dniu przedłużonego terminu – 27.03. Jak widać w tym przypadku komuś w Urzędzie Miasta bardzo zależało, by dać znać stosownym służbom jakiś czas przed publikacją. Efekt końcowy niby ten sam, a jednak powiadamiający organa ścigania inny… Opis sprawy przygotowany dla Prokuratury przez UM przebiega na razie według narracji: „biedny Speedway Fan Club został oszukany przez nieznanych sprawców”. Mogłem oczywiście wcześniej zepsuć tę narrację i napisać publikację, nie mając dokładnych danych z Urzędu – w efekcie rzecznik prasowy Włodzimierz Tutaj tradycyjnie zbeształby mnie za brak dobrej woli i drobne nieścisłości. Ponieważ jednak chcę przybliżyć Czytelnikom prawdę, poczekałem… i piszę, jak jest.

9) Naczelnik Aleksander Wierny przebywa od poniedziałku na urlopie „ojcowskim”. Szczęśliwemu tacie gratulujemy, a prezydentowi Matyjaszczykowi sugerujemy nagrodzenie odwagi cywilnej i profesjonalizmu swojego pracownika po jego powrocie do pracy. Podpowiadam – Panie Prezydencie, a może by tak jakaś nagroda pieniężna dla swojego urzędnika + uroczysta konferencja prasowa i publiczne poinformowanie mieszkańców o tym, jak udało się zdemaskować malwersantów we własnych szeregach?

Na co poszła kasa z dotacji?

Jeżeli Państwo Czytelnicy uważają, że to już koniec niespodzianek na dziś, proszę mocniej przytrzymać się fotela, bo najciekawsze jeszcze przed nami…

1) „Przeciwdziałanie alkoholizmowi – organizacja pozalekcyjnych zajęć sportowych jako element oddziaływań profilaktycznych

W sprawozdaniu końcowym stowarzyszenia „Speedway Fan Club” brak jest jakichkolwiek konkretnych dat i miejsc przeprowadzonych zajęć z młodzieżą. W punkcie „Opis osiągniętych rezultatów” Janusz Danek charakterystyczną dla siebie, barwną prozą informuje nas, że [pisownia w oryginale – przyp. aut.]:

„Celem szlachetnej rywalizacji było zajęcie jak najwyższych lokat w rozgrywkach ligowych i turniejach indywidualnych oraz zwycięstwa towarzyskich  a w tym przypadku udało nam się wyrwać pomóc i być ostoją dla kilku osób i tu zostaliśmy spełnieni a w wieloletniej działalności tych osób jest wiele […]”

Przyznajmy Panu Januszowi rację – pomoc wyrwał, ostoją dla kilku osób był, spełnienia można mu tylko pozazdrościć. A jakie zwycięstwa towarzyskie odniósł? W pierwszej wersji sprawozdania obok „lewej” faktury za sprzęt sportowy, znalazły się jeszcze 4 inne, tym razem autentyczne. Wszystkie wystawione za usługi gastronomiczne i kateringowe (rekordowa na kwotę 800 zł), w tym np. dwie z datą 27.10.2013 spod Buska-Zdroju. Jak widać w towarzyskim biesiadowaniu prezes-radny Danek nie ma sobie równych. „Poprawiona” w marcu wersja sprawozdania przynosi radosną odmianę – wprawdzie „lewa” faktura na części rowerowe widnieje w dokumentach nadal, to jednak zamiast 4 faktur z restauracji (widocznie nie spodobały się urzędnikom), są 3 inne. Nie zgadniecie Państwo – dwie z nich to także biesiada i katering, a trzecia to zakupy w markecie. Biesiada tym razem odbyła się 20.10 pod Włocławkiem, natomiast wyprawa do „Lidla” w podpoznańskim Tarnowie Podgórnym w dniu 19.08 to już istna orgia dla żołądka. Czego tu nie ma? Faktura na kwotę 462,99 zł zawiera 85 pozycji, w tym tak smakowite jak: korniszonki, pierniki, biszkopty, dżemy, jaja, świeże mleko i bułeczki, makaron, pasztety, ryż, ser, kiełbasa i parówki. Jest kawa, jest i cebula, są sztućce jednorazowe i plastikowe talerze, nawet brykiety na rozpałkę pod grilla są… Tylko co ma to wspólnego z organizacją pozalekcyjnych zajęć sportowych dla uczniów częstochowskich szkół? Jak na złość, nawet zawodów speedrowera w tych datach, w okolicy miejsc „biesiadowania” nie było…

2) „Szkolenie sportowe dzieci i młodzieży oraz osób niepełnosprawnych”

Sprawozdanie końcowe znowu można skwitować stwierdzeniem – zero konkretów, brak jakichkolwiek dat i faktów, za całe uzasadnienie do wydatkowanych środków dostajemy jedynie kilka pisanych poetycką prozą wyświechtanych frazesów pióra Janusza Danka. Znacznie ciekawsze jest znowu przyjrzenie się poniesionym wydatkom, czyli fakturom. Popatrzmy, co tu mamy…

Do rozliczenia dotacji przedłożono sporo faktur za wynajem samochodu i za paliwo – rzecz to zrozumiała, bo zespół „Lwy Częstochowa” odbywał mecze wyjazdowe, a i sprzęt w postaci rowerów trzeba czymś dowieźć. Niestety uważne przyjrzenie się dokumentom tylko namnaża wątpliwości – auta wypożyczane w jednej z częstochowskich firm to „diesle”, a wśród całego pliku faktur za paliwo nie ma chyba ani jednej za olej napędowy. Za to jest kilkadziesiąt faktur za benzynę… Można by zażartować, że to nieładnie tak psuć wypożyczone auta i lać do nich benzynę zamiast ropy. Można też zapytać, do czyjego prywatnego auta w rzeczywistości „Speedway Fan Clubowa” benzyna trafiała? Ciekawych wrażeń dostarcza też lektura miejsc tankowania – z faktur wynika niezbicie, że na przełomie lipca i sierpnia (wakacyjna przerwa w lidze speedrowera) Stowarzyszenie „Speedway Fan Club” podróżowało z zapałem po atrakcyjnych zakątkach całej Polski – od Świnoujścia po Niedzicę (tym razem autem z instalacją gazową). Ciekawy jest jeszcze jeden wątek sprawy – prezes-radny Janusz Danek jest zarazem dyrektorem handlowym w firmie „Unimot”, właścicielu sieci stacji benzynowych. Z dokumentów, których Urząd Miasta do rozliczenia dotacji nie otrzymał, wynika niezbicie, że „Unimot” w 2013 r. hojnie obdarowywał „Speedway Fan Club” darowiznami rzeczowymi w postaci paliwa. Taki sponsoring to naturalnie rzecz bardzo chwalebna, ale skoro potrzeby Stowarzyszenia w zakresie paliwa do samochodu były zaspokajane przez głównego sponsora, to po co w takim razie było Stowarzyszeniu kilkadziesiąt faktur na paliwo z wielu innych firm paliwowych? Czyżby właśnie po to, by w ten sposób skonsumować miejską dotację? Pytam ponownie – do czyjego samochodu ta benzyna w rzeczywistości trafiała?

W rozliczeniu dotacji nie mogło zabraknąć „biesiadowania” – faktur za konsumpcję usług gastronomicznych jest tym razem 7 (w tym tak „sportowa” wyżerka, jak cheeseburgery i frytki w Macdonaldzie). Pojawia się po raz kolejny ukochany przez „Speedway Fan Club” podpoznański „Lidl” – tym razem data o 2 dni późniejsza niż z pierwszej orgii kulinarnej (21.08), a  faktura jakby mniejsza – tylko 52 pozycje na kwotę 221,62 zł. Ale wracają i korniszonki i kiełbaski, są chipsy, filety i pasztety, jest chałwa, gulasz, pączki i sezamki, kawioru tylko brakuje… Oczywiście daty i miejsca konsumpcji także tym razem nie pokrywają się z terminami meczy speedrowerowych.

Po raz pierwszy w rozliczeniu dotacji pojawiają się też faktury merytoryczne – na zakup sprzętu rowerowego, szkoda tylko że kwotowo tak bardzo ustępujące dziwnym fakturom „paliwowym” i „biesiadnym”. Oczywiście największa z nich to opisana już „podróba” za 7367,70 zł – podłożona Urzędowi za drugim razem, w „poprawionej” wersji sprawozdania. Niespodziewaną pozycją w rubryce „koszty” jest duża ilość faktur za puchary, statuetki i inne trofea sportowe – koszt jak najbardziej zrozumiały, ale hurtowa ilość budzi podejrzenia, szczególnie że są to koszty poniesione w połowie i pod koniec grudnia (dawno po zakończeniu sezonu). Ale od czego są nowoczesne technologie – szybki rzut oka na stronę internetową firmy-wystawcy większości faktur i… zdziwienie rośnie, bo firma ta nie produkuje pucharków i statuetek, wytwarza za to ozdobne bombki choinkowe. Zaraz, zaraz – drodzy Czytelnicy… Którzy to lokalni liderzy SLD z upodobaniem biegali w okresie Świąt Bożego Narodzenia po Alejach składając mieszkańcom życzenia i dołączając do nich bombki „od siebie” z okolicznościowym nadrukiem? Czyżby na to poszły publiczne pieniądze z dotacji na speedrower?

To nie koniec – pojawiły nam się w rozliczeniu kosztów tej dotacji elementy rodem z filmów o Jamesie Bondzie. Mamy tam bowiem fakturę za bilet lotniczy na trasie Wrocław-Sheffield (Walia) i z powrotem. Objaśnienie do tej faktury, przedstawione przez Janusza Danka, brzmi: zawodnik klubu „Lwy Częstochowa”, Jarosław Handzel, przebywa na stałe na emigracji na Wyspach Brytyjskich i trzeba było ściągnąć go stamtąd na rozgrywany w dniu 02.06. ważny mecz wyjazdowy w Gnieźnie. Sprawdziłem – w składzie speedrowerowej drużyny na to spotkanie Jarosław Handzel się nie pojawił. Mam wątpliwości, czy w ogóle istnieje, bo jako odbiorca na fakturze widnieje niejaki „Handke”. Tak się jednak dziwnie składa, że dzień wcześniej w walijskim Cardiff (o rzut beretem od lotniska w Sheffield) odbył się turniej z cyklu żużlowego Grand Prix. Panie Januszu, jak się kibicowało – było chyba sporo radochy, bo wygrał Emil Sajfutdinow? Mam nieodparte wrażenie, że w tym przypadku Janusz Danek sam się zorientował, że nieco „przegiął”, bo z „poprawionej” wersji sprawozdania końcowego ta akurat faktura dziwnym zbiegiem okoliczności zniknęła.

3) „Udział w zawodach na wysokim poziomie rozgrywkowym”

Czy w tej sytuacji należy się dziwić, że tak bezlitośnie okradane z własnych pieniędzy Stowarzyszenie „Speedway Fan Club” nie odnosi wielkich sukcesów sportowych? W tabeli ogólnopolskich rozgrywek ligowych „Lwy Częstochowa” zajęły piąte miejsce na sześć startujących drużyn, w rozgrywkach regionalnych miejsce trzecie – za takimi potentatami jak zespoły z Kalet i Świętochłowic. W mistrzowskich imprezach indywidualnych rangi ogólnopolskiej częstochowianie wystartowali jedynie w finale Młodzieżowych Mistrzostw Polski Par Klubowych, zajmując w nim ostatnie, dziewiąte miejsce. Nie przeszkadza to radnemu Januszowi Dankowi nieustannie zapewniać, że jego prezesura to jedno wielkie pasmo sukcesów sportowych. Osobiście jako miłośnik sportów motorowych i rowerowych mam nadzieję, że echa tego artykułu pozwolą raz na zawsze „uwolnić” częstochowski speedrower od „przyjaciół” okradających stowarzyszenie z należnych drużynie dotacji.

Bez wdawania się w szczegóły sprawozdania – udział w zawodach na wysokim poziomie wymaga wysokiego zaangażowania w „biesiadowanie”, stąd zapewne 5 faktur z tego tytułu, w tym impreza za 3.400 zł z datą 01.07.2013 r. urządzona w jednym z lokali w Kiedrzynie. Być może niejako przy okazji mamy wyjaśnienie, jak NAPRAWDĘ finansowane były różne SLD-owskie rauty, na których nieustannie w towarzystwie Janusza Danka pojawiali się prezydenci Krzysztof Matyjaszczyk i Jarosław Marszałek?

Oczywiście także i w tym sprawozdaniu (w jego „poprawionej” wersji) pojawiła się fałszywa faktura na zakup części do rowerów w kwocie 7896,60 zł.

Z innych ciekawostek warto dodać, że Stowarzyszenie „Speedway Fan Club” dokonało w 2013 r. tak ciekawych zakupów, jak: wyciskarka do soków za 1.500 zł (ciekawe, w czyjej kuchni spoczywa?), kosiarka do trawy (ciekawe, czyj ogródek kosi, bo teren toru speedrowerowego jest sprzątany przez Spółdzielnię Mieszkaniową „Północ”?), marynarka, kolanka, armatura i drobne akcesoria łazienkowe, lampki choinkowe zewnętrzne, szczotka do zamiatania tarasu itp. itd. Część z tych dokumentów została przedstawiona Urzędowi Miasta celem rozliczenia dotacji. Zastanawiam się w tym miejscu – a gdzie są te wszystkie rachunki za baseny, siłownię, odnowę biologiczną, o których tak pięknie pisze „dobrodziej młodzieży”, społecznik Janusz Danek w swoich sprawozdaniach dla Urzędu Miasta?

Podsumowanie

Wierzę w dociekliwość i bezstronność częstochowskich organów ścigania. Mam nadzieję, że sprawa dotacji dla stowarzyszenia „Speedway Fan Clubu” zostanie prześwietlona do samego spodu. Być może jest to kolejny częstochowski temat, którym powinno zająć się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Obecny status Janusza Danka w wyżej opisanej sprawie brzmi zdaniem rzecznika częstochowskiej Prokuratury: „świadek”. Poczekamy na dalszy rozwój sytuacji – opisałem powyżej cały logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy zaistniałych zdarzeń wraz z istotnymi szczegółami sprawy dotacji. Nie odsłaniam jednak całej posiadanej wiedzy, by nie ułatwiać panu radnemu możliwości przygotowania linii obrony. Powtórzę jeszcze raz – istnieją twarde dowody świadczące o bezpośredniej odpowiedzialności Janusza Danka, jednej z najważniejszych postaci częstochowskiego SLD, za popełnione przestępstwa przeciwko dokumentom w celu wyłudzenia dotacji z Urzędu Miasta Częstochowy.

Kazmet

I jeszcze jedno – nie wierzę w przypadki. Bulwersująca sprawa domniemanego gwałtu dokonanego przez radnego Lecha M., jednego z częstochowskich radnych opozycyjnych, wypłynęła w lokalnych mediach dokładnie dzisiaj, bo tak też miała wypłynąć. Nie zamierzam brać w obronę pana radnego, bo za swoje postępowanie zapłacił już wysoką cenę, jaką jest prawdopodobne wykluczenie z dalszego życia publicznego. Zwracam jednakże uwagę na fakt ujawnienia dokładnych informacji o całym przebiegu zdarzenia przez jeden z częstochowskich SLD-owskich portali, zanim jeszcze o sprawie wypowiedzieli się przedstawiciele Prokuratury. O tym, czy „afera rozporkowa” z udziałem Leszka M. „przykryje” w mediach temat wyłudzania dotacji przez „Speedway Fan Club” na czele z radnym Januszem Dankiem, zadecyduje inteligencja częstochowian i dociekliwość naszej lokalnej opinii publicznej.

W kolejnym artykule zwrócę uwagę na prawny aspekt całej sprawy – z chwilą otrzymania dotacji z Urzędu Miasta Częstochowy jako prezes Stowarzyszenia „Speedway Fan Club”, Janusz Danek powinien mieć przeprowadzone z urzędu postępowanie zmierzające do wygaszenia mu mandatu radnego, zgodnie z ustawą o samorządzie gminnym. Nic takiego się nie stało…

Artur Sokołowski