39. rocznica zamachu na św. Jana Pawła II

39 lat temu na placu św. Piotra w Watykanie doszło do zamachu na papieża Jana Pawła II. Jak stwierdził sam papież, ocalenie jego życia było wynikiem cudownej interwencji Maryi, której zawierzył swoje życie. Dzień zamachu na Jana Pawła II wspomina ks. prof. Jan Związek, historyk Kościoła.

– Dzień 13 maja 1981 roku był zwykłym dniem mojej pracy urzędniczej jako archiwisty diecezjalnego w Częstochowie. Tak samo było po zakończeniu pracy. Wróciłem z archiwum do domu Zgromadzenia Sióstr Rodziny Maryi w Częstochowie, żeby przygotować się na następny dzień do zajęć akademickich. Otworzyłem telewizor, zresztą na audycje papieskie z Rzymu zawsze starałem się zwrócić uwagę, dokładnie się przyjrzeć i tak upłynęło kilka godzin. Aż z ekranu telewizyjnego zniknął obraz z Placu Świętego Piotra. Obok papa mobile, którym przemieszczał się papież zrobił się jakiś dziwny zamęt i nagle pokazało się kilku pracowników zapewniających bezpieczeństwo papieżowi. Z tego zamętu wyłonił się właśnie papieski samochód i na samochodzie można było zobaczyć obraz, który do tej chwili bardzo dokładnie pamiętam: papież niewiadomo czy żywy spoczywał na kolanach swojego księdza kapelana ks. Dziwisza. Obraz, który znów przypominał mi z sytuacji, kiedy martwe ciało Jezusa Chrystusa zdjęte z krzyża spoczywało na kolanach Matki Najświętszej – wspominał kapłan.

Jak wspomniał ks. Jan Związek zamach na papieża dla wszystkich był wielkim wstrząsem. Wszyscy wierni modlili się o cud przeżycia dla Ojca Świętego.

– Odjechał samochód papieski – papa mobile, ludzie obecni na Placu Świętego Piotra w bezładzie rozeszli się w różne strony, każdy z jakimś wielkim niepokojem. Oczekiwano na wiadomości z kliniki Gemelli. I tak z siostrami zakonnymi znaleźliśmy się w kaplicy zakonnej. Właściwie nie potrafiłem powiedzieć słowa, gdzieś słowa ginęły w gardle. Siostry też nie potrafiły nawet modlitw odmawiać, bo zamiast słów szloch jeden wielki wyrywał się z tej grupy sióstr zakonnych. Na usta cisnęło się wezwanie z Litanii do Matki Bożej: Uzdrowienie chorych! Módl się za nami. I tak chwile za chwilą, aż przyszła wiadomość, jak na tamtą chwilę pocieszająca: Papież żyje! I tą wiadomością już żyliśmy – powiedział ks. Jan Związek.

Abp Wacław Depo, który w kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze sprawował Mszę św. dziękczynną za uratowanie Jana Pawła II wskazał, że zawierzenie Maryi było jedną z ważniejszych cech duchowości papieża-Polaka.

On nas nauczył tego słowa, bo wcześniej razem z kardynałem Stefanem Wyszyńskim i na Millenium Chrztu Polski powiedzieli o akcie oddania się Bogu przez Niepokalane Serce Maryi jako matki Kościoła. A tutaj od Redemptoris Mater Jan Paweł II dał nam odpowiedź, że wiara to jest osobista odpowiedź na miłość Boga, który nam się objawia. Dlatego w tym możemy odnaleźć rzeczywiście siebie. To osobista odpowiedź, czyli już nie tylko wpatrujemy się w Maryję i liczymy na jej wstawiennictwo, ale trzeba zawierzyć siebie tak bardzo osobiście, a osobiście to znaczy i umysłem, i sercem i ciałem, i duszą. Po prostu ze wszystkich sił. I dopiero rozumiemy wtedy, że oddajemy siebie, mówiąc takim słowem dzisiaj bardzo upowszechnionym: integralnie, czyli nie wyłączajmy żadnego wymiaru naszego ludzkiego życia, spośród tego religijnego związania. Duch i ciało muszą być razem ze sobą ściśle związane, tak wiara i rozum, które muszą nas unosić i łączyć z Bogiem – stwierdził arcybiskup.

Jasna Góra przechowuje bardzo cenną relikwię św. Jana Pawła II z dnia zamachu, czyli przestrzelony pas papieskiej sutanny. O tym, jak znalazł się on na Jasnej Górze mówi rzecznik Jasnej Góry o. Sebastian Matecki.

Jasna Góra stała się posiadaczem bardzo ważnego i bardzo cennego wotum, a jednocześnie obecnie relikwii jaką jest przestrzelony pas Ojca św. Jana Pawła II, przestrzelony w dniu 13 maja 1981 roku w czasie audiencji, gdy papież objeżdżał tłumy wiernych i wtedy – pamiętamy ten zamach, dokonany przez Ali Agcę, turka, miał pozbawić życia Ojca Świętego. Ojciec Święty od tego zamachu rozpoczął drogę krzyża, szczególną drogę krzyża i wiedział też, że to jest jego szczególne powołanie. Rok po zamachu w 1982 roku pojechał do Fatimy, aby podziękować Matce Bożej, bo przecież działo się to w dzień objawień fatimskich i jakby nawet w tym samym czasie objawienia. Podziękował Matce Bożej i pozostawił kulę, która utkwiła w jego wnętrznościach. Ta kula została umiejscowiona w koronie Matki Bożej Fatimskiej – powiedział paulin. – Natomiast w roku 1983 przybył na Jasną Górę zaproszony do świętowania wraz z całym narodem jubileuszu 600-lecia obecności Matki Bożej Jasnogórskiej i Sanktuarium Jasnogórskiego. Pamiętamy, że był to czas końca stanu wojennego. Nie dane mu było przybyć na sam jubileusz w 1982 roku, a więc 1983 rok. I 19 czerwca tamtego roku Ojciec święty wspomniał w swoim przemówieniu, że dziś mija 2 lata, od tego szczególnego popołudnia, kiedy chciano pozbawić mnie życia. Oczywiście ja to parafrazuję, ale Ojciec święty wtedy bardzo jasno powiedział, że zostawia tę pamiątkę i świadka tamtego wydarzenia pas przestrzelony. Użył tych słów, że: Ty ocaliłaś mi życie – stwierdził kapłan.

Choć pas papieski z dnia zamachu na Jana Pawła II był już na Jasnej Górze od 1983 r., to jednak na widok publiczny został wystawiony dopiero na rok przed śmiercią papieża.

– Warto jeszcze wspomnieć, że Ojciec święty nie pozwolił na początku, aby ten pas został wystawiony do publicznego wzglądu na oczy wiernych. Przeciwnie – kazał go ukryć, powiedział, że po śmierci można wystawić jako relikwię. Niemniej jednak w roku 2004 przeor Jasnej Góry ówczesny, będąc na spotkaniu z papieżem, zapytał: Ojcze święty, a czy można pas pokazać? – „A teraz to już możecie”. Już dojrzał przez ten czas. Wiedział pewnie, że ta krew, która jest na pasie i te ślady kul one bardzo mocno są związane z krzyżem, który niesie i może to też była wielka katecheza. Pas został umieszczony przy Obrazie Matki Bożej po lewej stronie, gdy spoglądamy na ołtarzu, w pięknej kasecie, ze znakami papieskimi i z charakterystycznym zawołaniem Ojca świętego, które całe życie mu towarzyszyło: Totus tuus – cały Twój – powiedział paulin. – Więc to jest pas, nasza relikwia, nasze codzienne spojrzenie na ołtarz, Matkę Bożą, ale i właśnie na tego świętego, który przypomina nam o drodze zawierzenia, która jest tak bardzo ważna. To jest stałe przesłanie i zachęta dla każdego wiernego, abyśmy właśnie tu na kolanach wykuwali świętość przed Maryją, oddając Jej siebie, a Ona nas kieruje ku Panu Jezusowi – stwierdził.

Każdego roku w rocznicę zamachu na Jasnej Górze odprawiana jest Msza św. dziękczynna za ocalenie życia Jana Pawła II. Po Eucharystii pod pomnikiem świętego złożono kwiaty i zostało nagrane przesłanie dziękczynne z racji 100. rocznicy Jego urodzin, którego retransmisję możecie zobaczyć na fanpage’u Radia Fiat na Facebooku.

KG