Dziewięcioro nowo bierzmowanych w Sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a

Bierzmowanie w Sanktuarium Świętego Jana Marii Vianney’a w Mzykach, 21.05.2020 fot. Dawid Jagusiuak

W Czwartkowy wieczór 21 maja, w Sanktuarium św. Jana Marii Vianney’a w Mzykach zgromadzili się kandydaci do bierzmowania. Podczas uroczystej Mszy św. sakramentu udzielił im bp Andrzej Przybylski.

Podczas homilii ksiądz biskup podkreślił wagę ciągłej pielęgnacji wiary:

-Wiara jest jak ogień. Jak się tego ognie nie podsyca, to gaśnie. Warto sobie przypomnieć, co jest najważniejszym ogniem dla wiary. Z pewnością sakramenty święte. One dają naszej wierze najwięcej ognia. Dlatego trzeba, żeby ktoś rozpalił z sobie ten ogień przez sakrament chrztu świętego. Ogień wiary potrzebuje tego, żebyśmy przynajmniej o niedzielę byli na Mszy świętej i przyjmowali komunię, w tedy dodajemy ognia do wiary. Takim ogniem wręcz opisanym przez Pismo Święte jest Duch Święty, którego w wyjątkowy sposób otrzymujemy w sakramencie bierzmowania.

Bp Przybylski zaznaczył skutki przyjęcia sakramentu bierzmowania:

-Przyjechałem do was, żeby was namaszczać, bo tak zstępuje Duch. Ale zaraz Pan Jezus mówi, dlaczego to namaszczenie w Duchu Świętym jest mu potrzebne i co ono sprawia. Sprawia, że jest nawet w Bogu i człowieku namaszczonym jakaś większa zdatność do miłości. Pan Jezus mówi: ‚Duch Święty zstąpił na mnie, abym teraz ludziom ubogim pomagał, więźniom głosił wolność, wszystkim strapionym radość. Żebym nie myślał tylko o sobie ale żebym pomagał drugim.’

Zwrócił się także z apelem o to, by nie odkładać w czasie wejścia w religijną dorosłość:

-Wierzę w to, nawet jeśli tego nie poczujecie, jestem tego pewny, że Duch Święty zstępuje na was, żeby rozpalić waszą wiarę, żeby ona nie zgasła. Tak bardzo też proszę księży, proszę rodziców kandydatów do bierzmowania, aby z bierzmowania nie rezygnowali,  nie odkładali go na jesień, zimę, czy przyszły rok. Wiara jest jak ogień. Jak się do niego nie dołoży, to może zgasnąć. Wiara jest jak piec. Jak się do pieca nie dokłada, to w domu jest zimno. Wszystko wygaśnie. Dlatego potrzebne jest to bierzmowania.

Pandemia koronawirusa zmieniła plany wiernych przygotowujących się do przyjęcia I komunii świętej, bierzmowania czy sakramentu małżeństwa. Jak zaznacza ks. Wojciech Torchalski kustosz sanktuarium w Mzykach, wczorajsza uroczystość w odbyła się zgodnie z wcześniejszymi planami:

-W momencie kiedy rodzice i kandydaci decydowali się na to, że przyjęcie sakramentu odbędzie się w terminie wcześniej ustalonym, mieliśmy zasady, że każda osoba będzie mogła zaprosić tylko jedną osobę. Na szczęście w międzyczasie okazało się, że więcej wiernych mogło w sanktuarium przebywać. Każdy mógł zaprosić dwie osoby i w praktyce bierzmowani mieli ze sobą tylko rodziców. Zgodzili się w ten sposób, że było tylko dwóch świadków. Dziewczęta miały jednego, a chłopcy drugiego. Najbliżsi mogli też uczestniczyć za pośrednictwem Radia Fiat. To, co najważniejsze się odbyło, sakrament został udzielony, dlatego się cieszymy.

Bp Andrzej Przybylski w rozmowie z Radiem Fiat zaznaczył, że było to dla niego pierwsze bierzmowanie od początku pandemii:

-Trochę wyprzedzamy o dokładnie 3 dni zalecenia arcybiskupa, który taką możliwość formalnie otworzył od 24 maja. Chcemy po prostu prosić, bo nie jest to nakaz i obowiązek, ze względu także na możliwości logistyczne. Pierwszym uwarunkowaniem jest wielkość kościoła. Druga sprawa to zgoda samych bierzmowanych, w przypadku niepełnoletnich także w konsultacji z ich rodzicami. Czy są już przygotowani, czy mają pragnienie i czy przede wszystkim nie mają obaw. Bardzo szanujemy to, że ktoś może mieć większy lęk, może być w grupie ryzyka, w związku z tym jest duża dowolność.

Uroczystość odbyła się w okolicznościach szczególnych. Jak wpłynęło to na przeżycia młodzieży?

-Zwykle przy okazji takiej uroczystości kościoły są pełne, przychodzą pełne rodziny, znajomi. Bierzmowanym towarzyszy duża grupa wiernych. Tu była tylko reprezentacja. Młodzi są także wrażliwi na wygląd zewnętrzny. Tu trzeba było występować w masce ochronnej. To mogło przeszkadzać, ale myślę, że tego się nie czuło. To są detale. Nie tylko nie najważniejsze, ale historyczne. Jak da Pan Bóg i pandemii już nie będzie, oni będą sobie przypominać to bierzmowanie. To, że w czasach lęku i ograniczeń oni przyszli do kościoła prosić o moc Ducha Świętego. I te maseczki to właśnie dowód tego, że oni przyjmowali bierzmowanie w tak nadzwyczajnych okolicznościach.

Sanktuarium św. Marii Jana Vianney’a w Mzykach jest kościołem filialnym. Parafia ma swoją siedzibę w Gniazdowie. Coroczne bierzmowania odbywają się na zmianę, w parafii oraz w sanktuarium.

Jakub Szewczyk