Kochaj i rób co chcesz – rekolekcje dla młodych w Częstochowie

W DOM-u Ruchu Światło-Życie w Częstochowie miały miejsce rekolekcje dla młodzieży „Kochaj i rób co chcesz”. Młodzież miała okazję doświadczyć żywego Boga poprzez sakramenty, spotkania w grupach i modlitwę. O tym jak zrodził się pomysł zorganizowania rekolekcji mówi moderator ks. Mateusz Ociepka.

– Jakieś próby zorganizowania takich rekolekcji też były, tylko były one przeznaczone tylko dla młodzieży, która jest przed przyjęciem sakramentu bierzmowania, bo my też chcieliśmy połączyć przeżycie tych rekolekcji z sakramentem bierzmowania. Tak sobie założyliśmy, że chcemy uwrażliwić młodzież na świadome życie tym sakramentem. A jak to zrobić? Poprzez spotkanie z żywym Bogiem. „Kochaj i rób co chcesz” to jest taki tytuł kontrowersyjny może trochę tak na pierwszy rzut oka, natomiast są to słowa św. Augustyna, który mówi najpierw: kochaj, czyli nie rań nikogo, jeśli będziesz kochał taką miłością, jaką proponuje Pan Bóg, to wtedy Ty już nawet nie musisz się skupiać na zakazach, nakazach, no bo wiesz jak masz postępować, bo będzie Ci mówił Bóg przez Twoje serce, żebyś nie zranił Boga, siebie ani drugiego człowieka – powiedział ks. Mateusz. – To nie są typowe rekolekcje oazowe, natomiast korzystamy z dorobku, który pozostawił nam ks. Franciszek Blachnicki. No bo chyba nie ma lepszego modelu, przynajmniej na ten czas, jak są takie punkty programu jak na rekolekcjach oazowych, czyli jest: Eucharystia, jest też celebracja sakramentu pokuty i pojednania, są spotkania w grupach, jest integracja, jest czas na to, aby uczestnicy mogli pobyć ze sobą, jest też czas na rozmowy indywidualne, pomimo tego, że te rekolekcje są zawsze są krótkie, bo trwają niecałe trzy dni, dwie doby, to jest dużo treści. Także myślę, że jeśli ktoś chce, to z nich na pewno skorzysta – stwierdził kapłan.

W rekolekcjach wzięło udział niecałe 50 osób. To zdaniem ks. Mateusza duża liczba, ale przyznaje, że w swoim kapłaństwie przestaje zwracać uwagę na ilość, żeby ona nie uspokajała.

– Tak jak to kiedyś mówił abp Grzegorz Ryś: Jezus widząc wielki tłum, ulitował się nad nimi, bo byli jak owce niemające pasterza. Żeby sama ilość nie uspokajała naszej czujności pasterskiej, żebyśmy się nie zachwycali tylko ilością, ale popatrzyli właśnie na każdego człowieka, który ma konkretne potrzeby i jego dostrzegli w tym tłumie – zauważył.

Ks. Mateusz Ociepka starał się znaleźć uczestników rekolekcji na różne sposoby.

– Na pewno przez kapłanów, bo to oni są najbliżej młodzieży, to oni z młodzieżą współpracują. A przede wszystkim myślę, że trzeba tak indywidualnie dzisiaj wychodzić do młodego człowieka. Samo zaproszenie księdza z ambony czy wywieszenia plakatu w gablocie z ogłoszeniami niewiele da. Trzeba młodemu człowiekowi te rekolekcje indywidualnie zaproponować. Ja zaproponowałem młodzieży, którą uczę w dwóch szkołach i rzeczywiście z tych dwóch szkół prawie że połowa uczestników to są właśnie oni. Reszta to też przez moich znajomych księży i przez animatorów, którzy też zapraszali swoimi drogami: poprzez maile, przez Facebooka, przez SMS-y. Takimi sposobami, jakie Pan Bóg nam też daje – stwierdził ks. Mateusz Ociepka. – Przyjechali tutaj z różnych powodów, niektórzy poczuli się trochę zmuszeni przez księży, bo jest to wpisane w ramach przygotowania do sakramentu bierzmowania i ciężko pewnie do każdego człowieka dotrzeć, bo każdy będzie przeżywał to na swój sposób. Natomiast mam takie przekonanie w sercu, że kto chce skorzystać z tych rekolekcji, to skorzysta, jeśli ktoś jest zamknięty na te rekolekcje, na te treści, no to nie dopuści Pana Boga do siebie pomimo tego, że Pan Bóg do każdego z nas mówi. I to było widać chociażby w bardzo dobrym filmie, który oglądaliśmy, który myślę, że też bardzo dobrze wprowadza w przeżycie sakramentu spowiedzi, mówiący o kobiecie i mężczyźnie, którzy nie mogą się do siebie zbliżyć, bo jeśli się do siebie zbliżą na odległość mniejszą niż 4 kroki, to mogą się wzajemnie zarazić i mogą umrzeć. I to jest taki obraz myślę tego, jak człowiek trzyma też na dystans Pana Boga, bo Pan Bóg chce się do nas zbliżyć, ale człowiek jeśli przez grzech, przez zamknięte swoje serce, będzie trzymał Boga na dystans, to Bóg nic nie zrobi wbrew naszej woli – podsumował moderator.

Marta Kluczniak od lat jeździ na rekolekcje młodzieżowe jako animatorka.

– Jestem tutaj na rekolekcjach dla bierzmowanych dla młodzieży w sumie. Jestem animatorką, moje główne zadanie to prowadzenie grupy, ale pomagam też troszeczkę tańcem, zabawą, sobą i po prostu jestem dla nich. Mamy tak troszeczkę podzieloną młodzież, bo z jednej strony mamy takich, którzy dużo razy byli na rekolekcjach różnego rodzaju, ale mamy też takich ludzi, którzy nigdy w życiu nie byli na rekolekcjach i to jest ich takie pierwsze spotkanie z Chrystusem. Więc powiem, że mamy taką dużą walkę duchową i dużo takich trudności, ale jak tak patrzę na tych młodych ludzi, to po pierwsze widzę w nich siebie sprzed lat, a po drugie myślę, że takich ich właśnie Chrystus kocha, więc na pewno nie są tu bez powodu – stwierdziła Marta. – Ja jako animatorka jeździłam już kilka razy głównie właśnie z Ruchem Światło-Życie i te rekolekcje, które teraz przeżywamy to nie są rekolekcje Ruchu Światło-Życie i tak powiem szczerze, to troszeczkę się bałam, bo zaczynaliśmy od początku, wszystko wymyślaliśmy sami. Było mega dużo pracy, no i też takiej niepewności co to z tego wyjdzie, ale są pozytywy tego, bo odkrywam nowości i mogę rozwijać siebie też tutaj – powiedziała.

Rekolekcje to również czas wspólnego śpiewu, co nie zawsze jest proste dla współczesnej młodzieży. Mówi Dominika Pietrasik, animatorka muzyczna:

– Nasza grupa jest dosyć rozśpiewana, ponieważ jest z nami sporo uczniów ze szkoły muzycznej. Dla nich na pewno muzyka jest ważna i rozwijają tę swoją pasję muzyczną i śpiewają i grają. Mamy skrzypaczki, flecistkę, akordeonistę, także taki mocny skład. Śpiewają, są na tyle otwarci, że podejmują razem z nami tę modlitwę śpiewem, a myślę, że będzie z każdym dniem jeszcze lepiej – powiedziała.

W sobotnie popołudnie młodzi mogli skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania. Dk. Zbigniew Wojtysek przygotował dla nich z innymi animatorami pantomimę opartą o ewangelię o jawnogrzesznicy.

– Dzisiaj szczególne wydarzenie na naszych rekolekcjach – spowiedź święta. Przed spowiedzią rozważaliśmy właściwie wspólnie razem ze wszystkimi uczestnikami Ewangelię św. Jana o jawnogrzesznicy i ona się faktycznie tutaj u nas w DOM-u oazowym wydarzyła. Jedno to to, że ją odczytaliśmy i że Słowo stało się naprawdę ciałem,a drugie to naprawdę z tych słów zrobiliśmy pantomimę, odegraliśmy konkretne sceny tego fragmentu Ewangelii. Po co? Po to, aby przybliżyć młodzieży tę scenę, aby nie była ona daleka gdzieś 2 tys lat do tyłu, tylko żeby się ona wydarzyła tutaj u nas w kaplicy. Każdy dostał kamienie, tak jak faryzeusze, którzy mieli kamienie w rękach. Ostatecznie nie rzucili w jawnogrzesznicę – powiedział diakon. – Drugie, że tak naprawdę te kamienie upadły na ziemię i usłyszeli, każdy z uczestników usłyszał, że nikt ich nie potępia, a tym bardziej Jezus ich nie potępia i nie odrzuca, chce ich przyjąć i mówi do każdego z nich: Idź i nie grzesz więcej. Tym fragmentem Ewangelii chcieliśmy ich przybliżyć do spowiedzi, po to aby po pierwsze się w ogóle nie bali, że Jezus ich przyjmuje i to przyjmuje takimi, z jakimi grzechami są, że czeka na nich. I tak naprawdę, że ludzie też ich nie potępiają, bo jak widzimy w tym fragmencie przecież faryzeusze odeszli i upuścili kamienie. Tylko może czasami my sami się boimy i potępiamy samych siebie. Jezus przyjmował i przyjmuje dziś młodzież w sakramencie spowiedzi. Też młodzież miała taką propozycję, jeżeli tylko oczywiście chciała, to z tymi kamieniami szła do spowiedzi i jeżeli chcieli, to przed sakramentem spowiedzi rzucali te kamienie na ziemię. Po pierwsze po to, by usłyszeć, że nikt ich nie potępia. A po drugie, żeby ten grzech rzucić, taki zobrazowany, żeby pomóc im przeżyć ten fragment – stwierdził duchowny.

Na Dobrzyńską przyjechało wielu młodych ludzi. Niektórzy z nich podzielili się tym, co dzieje się na rekolekcjach i czym dla nich jest ten czas.

– Nazywam się Maria Jungowska, jestem z parafii Opatrzności Bożej w Częstochowie. Temat rekolekcji jest o miłości. Już dzisiaj tańczyliśm, oglądaliśmy film, mieliśmy bardzo ciekawą konferencję na temat miłości. Jeżdżę na rekolekcje od ponad roku, a na te wysłała mi plakat koleżanka, i spytała się czy jadę, nie byłam pewna, ale powiedziałam rodzicom i nawet o tym nie wiedziałam, a oni mnie zapisali.

– Nazywam się Klaudia Czekot, jestem z Częstochowy, z parafii św. Jakuba. Na początku nie miałam w ogóle zamiaru się tu pojawić, ale po namowie ks. Mateusza jednak się zdecydowałam, więc jestem. Robimy różne rzeczy. Od modlitw porannych, wieczornych, po spędzanie razem czasu, rozmowach między sobą na różne tematy, naprawdę przeróżne duchowe i inne, ale też tańczymy, bawimy, poznajemy się ze sobą. Jest bardzo miło, mili są ludzie, są bardzo przyjaźni animatorzy, więc jest naprawdę bardzo fajnie.

– Nazywam się Kamil Sikorski, jestem z parafii św. Zygmunta, jestem z Częstochowy. Znajomi powiedzieli o rekolekcjach, no to stwierdziłem, że może pojadę i później ksiądz mnie jeszcze namówił. Mamy różne modlitwy i zabawy, spotkania. Uważam, że była bardzo miła atmosfera, mili ludzie. Chciałem. Zadowolony jestem.

Rekolekcje zakończyły się w niedzielę popołudniu dzieleniem się doświadczeniami rekolekcji. Uczestnicy zostali zaproszeni do tego, aby włączyli się we wspólnoty młodzieżowe działające na terenie archidiecezji takie jak oaza, KSM i Szkoła Nowej Ewangelizacji.

KG