Na rolkach do Matki Bożej

Ponad siedemdziesiąt osób przybyło we wtorek 3 lipca na Jasną Górę kończąc swój pielgrzymkowy trud. Niby nic w tym dziwnego, codziennie przed obraz Matki Bożej przychodzą różne grupy pielgrzymkowe. Jednak ta grupa była wyjątkowa. Na Jasną Górę przyjechali po przebyciu 221 km… na rolkach. Po raz trzeci do Sanktuarium Matki Bożej przyjechała Wrocławska Pielgrzymka Rolkowa. Zmęczeni, ale szczęśliwi dotarli po czterech dniach drogi do Częstochowy:
– Jesteśmy bardzo, bardzo szczęśliwi – mówił ks. Jerzy Babiak, salezjanin, przewodnik Wrocławskiej Pielgrzymki Rolkowej. – Kilometry, które pokonaliśmy, to duży wysiłek i to widać na twarzach pielgrzymów. Ale to, co zdecydowanie dominuje w naszych sercach i w naszych myślach to radość, która jest z nami od samego początku. Wszyscy pielgrzymi podkreślają, że jesteśmy od początku jedną rodziną i stworzenie takiej wspólnoty tak szybko, to jest jeden z cudów, który się dzieje w czasie pielgrzymowania. Z tego się cieszymy. Myślę, że nie jest najważniejsza forma pielgrzymowania. Najważniejsza jest intencja. Najważniejsze jest to, co mamy w naszych sercach.
Niezwykła forma pielgrzymki sprawia, że z roku na rok liczba osób biorących w niej udział zwiększa się. Jak zaznacza ks. Jerzy Babiak, istotna jest też znakomita atmosfera, jaka towarzyszy im w trakcie drogi:
– Wszystkich jest nas 72 osoby. Pielgrzymi z całej Polski. I to jest bardzo ciekawe, że pielgrzymi dotarli z Krakowa, z Lublina, z Rzeszowa, z Poznania, a także z Płocka, Piły, Gdańska i oczywiście z Wrocławia. Jesteśmy grupą zdecydowanie młodzieżową, chociaż najstarszy uczestnik ma 60 lat, a najmłodszy 12.
Pielgrzymi wjechali na Jasną Górę w czerwonych koszulkach z napisem „Kilometry miłości”. Co oznacza to hasło wyjaśnia ks. Babiak:
– „Kilometry miłości” to coś więcej niż tylko nazwa, którą umieściliśmy na naszych koszulkach. Chcemy, aby nasze pielgrzymowanie i nasze inwestowanie w siebie, ten wysiłek nawracania się i umacniania wiary, nie ograniczył się tylko do naszych osobistych, własnych spraw. Stąd od samego początku naszych pielgrzymek postanowiliśmy, aby pielgrzymowanie było w solidarności z najuboższymi.
Pielgrzymka połączona była z akcją pomocową zorganizowaną przez Salezjański Wolontariat Misyjny „Młodzi Światu”. Akcja polegała na dobrowolnej darowiźnie pielgrzymów za każdy przejechany kilometr trasy z Wrocławia do Częstochowy.  W tym roku pozyskane środki zostaną przekazane na rzecz Oratorium w Damaszku.
Najstarszy uczestnik pielgrzymki miał ponad 60 lat, natomiast najmłodszy, Piotr Matusewicz, dwunastolatek z Wrocławia, opowiedział o swoim udziale w pielgrzymce, o intencjach z jakimi pielgrzymował oraz o chwilach słabości drodze na Jasną Górę:
– W tym roku nie miałem takich chwil, bo rok temu pielgrzymowałem z Wrocławia, ale czasami jest trudno, jak nawierzchnia nie jest najlepsza. Większość osób, które spotykaliśmy na trasie, gratulowała mi, a dużo prosiło, żeby się za nich pomodlić. Ja przyjechałem na Jasna Górę z intencją o zdrowie dla mojego kuzyna i zdrowie dla taty. I jak ludzie proszą nas, żeby się za nich pomodlić, też bierzemy takie intencje na barki.
Wrocławska Pielgrzymka Rolkowa zakończyła się Mszą św. odprawioną w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej, podczas której uczestnicy złożyli swoje intencje modlitewne.

ZD