Odpust ku czci św. Józefa na częstochowskim Rakowie

Parafia św. Józefa, rzemieślnika w Częstochowie jak co roku 1 maja przeżywała odpust parafialny ku czci swojego patrona. Uroczystości odpustowe nie były okazałe, ale znaleźli się wierni, którzy przybyli do świątyni, aby uczcić świętego i powierzyć się jego opiece. Mówi ks. Piotr Klekociński, wikariusz parafii:

– Jest to bardzo ważny moment dla naszych parafian, gdyż jak wiemy, Raków to dzielnica rzemieślników, pracowników,wiemy, że na terenie parafii była, działała huta, do dzisiaj działają jakieś firmy i spółki hutnicze. Dlatego ten święty patron jest nadal patronem tych ludzi, którzy pracowali na hucie, którzy pracują na hucie i którzy wierzą, że przez pracę, przez wykonywanie obowiązków można dostać się do nieba. Bardzo mocno wierzymy, przecież święty Józef jest patronem tego, który poprzez pracę, przez swoją pokorną cichą pracę osiągnął niebo, osiągnął Królestwo Niebieskie. Nasze sanktuarium to takie miejsce, gdzie ludzie przychodzą i proszę Jezusa przez stawiennictwo Jego świętego opiekuna w różnych sprawach, dlatego myślę, że czas odpustu to taki szczególny moment, kiedy ludzie chociaż na chwilę przychodzą do kościoła – stwierdził ks. Piotr. – Możemy zauważyć, że ludzie klęczą w ławkach, wpatrują się w obraz św. Józefa i pewnie zanoszą mu te wszystkie swoje tajemnice i te wszystkie prośby, które noszą w sobie, a ten św. Józef słucha, bo przecież znał tajemnice Maryi, znał tajemnice Jezusa, był przy nich bardzo blisko, więc bardzo mocno wierzę, że ten odpust to wyjątkowy czas, kiedy ten pokorny, święty patron szczególnie chce nas słuchać – powiedział kapłan.

Ks. Piotr pracuje w parafii św. Józefa już 5 rok i pamięta jaki był klimat odpustu w minionych latach. Stwierdził, że zupełnie inaczej przeżywa się jedno z ważniejszych świąt dla parafii w sytuacji, gdy we Mszy św. uczestniczy ograniczona liczba wiernych.

– Wiemy, że czasy trudne i inne, bo wszystko inne, święta były inne i ten odpust też taki trochę inny. Ten pierwszy 19 marca już był odpustem, gdzie na Mszy Świętej mogła być naprawdę mała liczba osób, gdzie wszystko było ograniczone. Dzisiaj, jak wiemy, jest już trochę lepiej, tak kolokwialnie powiem, że poluzowało się to wszystko, bo w naszym kościele może być ponad 80 osób, i teraz kiedy wyszedłem na Kościół zobaczyć, jak to wszystko wygląda, to serce trochę się ucieszyło, że tych ludzi w kościele troszkę więcej, niż było wcześniej. Tęsknimy za ludźmi, myślę, że św. Józef też bardzo mocno tęskni za tymi, którzy w niedzielę tutaj gromadzili się w tych ławkach i modlili się w tych ławkach – powiedział ks. Klekociński. – I pewnie tęsknimy za tymi odpustami, które były takimi odpustami, gdzie tych ludzi było więcej, gdzie mogło być ich więcej i gdzie więcej tych rozpalonych serc się łączyło przy tym świętym obrazie, przy tym świętym wizerunku św. Józefa. Inny odpust, ale myślę też, że potrzebny, może po to żebyśmy zatęsknili bardziej za tym Bogiem i zatęsknili bardziej za tym świętym patronem i zobaczyli czego tak naprawdę nam w tym życiu trzeba i co w tym życiu jest najważniejsze, że najważniejszy jest Bóg i wytrwanie przy Nim – stwierdził wikariusz.

Odpust ku czci św. Józefa to również ważny dzień dla Bractwa św. Józefa. Jednym z jego reprezentantów, który uczestniczył w sumie odpustowej, był Roman Czartyński.

– Należę do Bractwa św. Józefa, które zostało powołane przy sanktuarium św. Józefa w 2004 r. Na chwilę obecną liczymy około 90 członków czynnych, którzy są z różnych parafii. 19 marca jest bardzo ważne święto, tj. święto patronalne Bractwa św. Józefa, no i 1 maj, jako święto pracy również uczestniczymy w tych różnych liturgicznych uroczystościach. My jesteśmy takimi przedstawicielami w tym momencie Bractwa św. Józefa, no i trzeba się z tym pogodzić. Poczekamy na zmianę czasów, może będzie lepiej w przyszłości – powiedział.

W związku z rządowymi obostrzeniami sanitarnymi w nabożeństwach. może uczestniczyć jedna osoba na 15 metrów kwadratowych powierzchni świątyni. Ci wierni, którym udało się uczestniczyć we Mszy św. nie kryli wzruszenia i emocji po wyjściu ze świątyni.

– Jest smutniej, ale jest taki sam jak zawsze. Kto wierzy, to mu to nie przeszkadza.

– Te ograniczenia są na Mszy, ale wiadomo, jak jest teraz dopuszczone 15 m2 na jedną osobę, wydzielone miejsca, wiadomo, że trzeba iść do kościółka, bo jak było 5 osób, to wiadomo, że nie można było, tylko ci, co opłacili za Mszę daną, ale wiadomo, że teraz już jest lepiej, i ten co zawsze chodził na Mszę to ma tę potrzebę duchową iść na tą Mszę, i tym bardziej, że dziś parafia św. Józefa ma odpust, patron rodziny i ludzi pracy, i wiadomo, że trzeba poświęcić ten czas na modlitwę, mimo to, że są ograniczenia, ale zawsze bezpieczną odległość się zachowuje, człowiek jest umocniony duchowo.

– Przeżywa się wewnętrznie jednakowo, ale oprawy takiej bardziej radosnej nie ma, np. piknik tu był kiedyś jakiś, no to trudno, przeżyjemy. To jest najważniejsze, że jest się na Mszy świętej i Komunię świętą można bezpośrednio przyjąć.

– Przeżywałem to w sercu głęboko, wiadomo, że może smutno jest, że jest mało ludzi, ale chyba serce jest najważniejsze prawda?

– Człowiek jest bardziej taki skupiony w tej ciszy, w tym zadumaniu. No my jako parafianie zawsze czekamy na ten dzień, jest już teraz więcej osób, można przyjść i bardzo jestem szczęśliwa z tego powodu i zadowolona.

Kościół wspomina św. Józefa w liturgii dwukrotnie. Najwyższą rangę ma uroczystość św. Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny obchodzona 19 marca, ale św. Józef wspominany jest również 1 maja jako patron ludzi pracy.

KG