Prowokacje ruchu LGBT – jak na nie reagować jako chrześcijanie?

Figura Chrystusa z krzyżem, Krakowskie Przedmieście, Warszawa/fot. Radio Fiat

Z Warszawy docierają do nas informacje o kolejnych profanacjach dokonanych przez ruch LGBT. 28 lipca w nocy na warszawskich pomnikach powieszone zostały flagi LGBT i kartki z informacją, że podobnych prowokacji w przyszłości ma być więcej. Zeszłej nocy (z 29 na 30 lipca) jedna aktywistek powiesiła na Pałacu Prezydenckim przerobione obrazy Bożego Miłosierdzia i Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowymi barwami. Jak, jako ludzie wierzący, powinniśmy reagować na takie zachowanie? Mówi ks. dr hab. Marian Duda.

– Z naszej strony reakcja zawsze jest konieczna, ponieważ tolerowanie zła sprawia, że się zło panoszy. Zawsze pozostaje tylko problem, w jaki sposób reagować, żeby to było reagowanie zgodne z Ewangelią, żeby to nie była zemsta w pewnym sensie czy odpowiedź na zaczepki, tylko żeby to była odpowiedź, która z jednej strony zgodna jest z językiem miłości, który nam dyktuje Ewangelia, a z drugiej strony merytoryczna odpowiedź – bo to jest bardzo ważne: dlaczego to nas boli i dlaczego się sprzeciwiamy, dlaczego reagujemy? – powiedział kapłan.

Zdaniem ks. Dudy, nie można zawłaszczać wizerunków Jezusa czy Maryi dla jakiejkolwiek ideologii.

– Jezus Chrystus jest Zbawicielem wszystkich ludzi, również tych, którzy się z Niego śmieją, którzy szydzą z Jego wizerunku, dlatego zawsze możemy się też do miłosierdzia odnosić. Oczywiście, osoba wieszająca takie obrazy czy profanująca obrazy Jezusa Miłosiernego, ma prawo uważać się za córkę Jezusa czy za odkupioną przez Chrystusa. Nikt nie jest wykluczony spod Jego zbawczej miłości, natomiast sposób korzystania z tej zbawczej miłości, otwarcia się na Jego łaskę – no tutaj jest dopiero różnica: albo się ktoś otwiera na łaskę, uznając swoją grzeszność, albo ktoś chce się otworzyć – oczywiście na Chrystusa – ale Chrystusa, który ma zaakceptować jego grzech – powiedział ks. Marian Duda. – I tutaj jest zasadnicza różnica: żebyśmy potrafili dostrzec, że z jednej strony jesteśmy wszyscy ludzie, na całym świecie, dziećmi tego samego Ojca, odkupieni przez tego samego Chrystusa, oblicze ziemi jest odnawiane ciągle przez tego samego Ducha Świętego – i to dotyczy wszystkich ludzi, natomiast nie wszyscy otwierają się na łaskę Ojca, Syna i Ducha Świętego i nie wszyscy – w pewnym sensie – chcieliby, w postawie nawrócenia – coś ze swoim życiem zrobić – stwierdził kapłan.

Ks. Marian Duda stwierdził, że niedopuszczalne jest, aby ze środowiska kościelnego w kierunku kogokolwiek stosowany był agresywny przekaz.

Figura Chrystusa ozdobiona polskimi barwami i kwiatami/fot. Radio Fiat

– Zawsze bardzo ważny jest jednak język miłości i dialog, otwarcie na rozmowę, na dialog z tymi ludźmi. Na pewno nie jeden z nich może być zraniony przez zły przekaz, agresywny przekaz takiego czy innego środowiska kościelnego czy osoby kościelnej. W przeszłości, wiadomo, że to się zdarzało czy było powszechne, że się wykluczało, piętnowało nawet z ambony ludzi. Dzisiaj jest to nie tylko niedopuszczalne i nie stosowane w Kościele, ale mówi się, że jest za mało – można powiedzieć – dialogu, ale ten dialog zakłada dobrą wolę. Jeśli po tamtej stronie nie ma dobrej woli, tylko jest dyktat pewno rodzaju, jest agresja, no to jak dotrzeć do tych ludzi? – spytał ks. Marian Duda. – Z jednej strony trzeba się modlić o łaskę nawrócenia, łaskę otwarcia się tych ludzi na Boże Słowo i na naukę Kościoła, bo oczywiście żaden człowiek nie jest potępiony za swoją orientację – niezależnie jak do tej orientacji doszedł – natomiast problem zawsze będzie polegał na tym, żeby odnosić się do człowieka i jego godności zawsze z szacunkiem – co zresztą to św. Jan Paweł II nauczał – że godność ludzka jest niezbywalna, prawa ludzkie są niezbywalne – stwierdził ks. Duda.

W dyskusji społecznej pojawiały się zarzuty m.in. wobec abp. Jędraszewskiego, który swego czasu użył sformułowania „tęczowa zaraza”. Zdaniem ks. Mariana Dudy mocne słowa są nieraz potrzebne, choć istnieje ryzyko błędnego odczytania intencji osoby, która je wypowiada lub wyjęcia słów z kontekstu.

– Zawsze jest problem mianowicie języka. Można słowem kogoś zranić – niechcący nawet – nie wiedząc, że dane słowo ktoś odbiera opacznie i abp Jędraszewski miał na pewno dobrą wolę, bo to jest człowiek, który jest absolutnie człowiekiem dobrej woli i jakiejś czystości intelektualnej i moralnej, więc tutaj nie mam żadnej wątpliwości, że on chciał tutaj kogoś urazić albo znieważyć, broń Boże, absolutnie. Patrzy się na dobrą wolę, na intencję, no a z drugiej strony trzeba się zawsze liczyć z odbiorem, że nawet coś, co chcemy powiedzieć z najgłębszego przekonania i serca naszego, może być odebrane przez drugą stronę jako ujma, jako obraza. Zawsze, jeśli mówimy o „lewackich ideologiach”, jeśli mówimy o „zarazie”, to bardziej o takim nurcie ateistycznym we współczesnej kulturze, który chce by odchrzcić, odewangelizować świat, skierować go na tory tzw. neopogaństwa i to jest zupełnie jasne – powiedział ks. Duda. – No tylko tyle, że jeśli będziemy używać ostrych słów w tej polemice, no to po pierwsze przyniesie to tylko odwrotny skutek, a z drugiej strony ktoś się może osobiście czuć urażony, chociaż tego nie chcieliśmy. Natomiast w momencie takiej ostatecznej konfrontacji, gdzie występuje absolutnie zła wola, to również jest postawa Chrystusa w Ewangelii bardzo jasna, który nie wahał się użyć bardzo ostrych słów wobec faryzeuszów, bo powiedzieć im, że są plemieniem żmijowym, grobami pobielanymi, no to były słowa bardzo mocne – stwierdził ks. Marian Duda.

Zapytaliśmy także artysty-malarza dr. hab. Jakuba Jakubowskiego, jak jego zdaniem należy ocenić ubarwienie kolorami LGBT świętych wizerunków.

– Są rzeczy, których się nie robi po prostu, zwłaszcza jeśli chodzi o wykorzystywanie symboli religijnych, obrazów religijnych, czy tego, co się wiąże ze sferą religii – niezależnie od tego, czy ona przynależy do sfery wiary katolickiej czy też innych religii. Płaszczyzna tego dialogu w tej chwili – takie mam wrażenie – przenosi się właśnie w taką agresywną strefę ingerowania w przestrzeń publiczną, po to żeby zwrócić uwagę. Wiemy z historii, że najprościej właśnie zwracać uwagę kontrowersjami, które będą dotyczyć obrazów czy symboli religijnych, bo one przykuwają uwagę i też są wykorzystywane i – że się tak wyrażę – grillowane przez media, czyli one są nośne. Oczywiście, za każdą taką akcją stoją ludzie, o tym trzeba pamiętać, i stoją osoby, które konkretnie mają jakiś problem i szukają w jakiś sposób swojej tożsamości, no i próbują zwrócić uwagę. Natomiast, ja uważam, że to powinno odbywać się w przestrzeni jakiejś rozmowy i dialogu, dyskusji, debaty, nie koniecznie z wykorzystaniem jakichś symboli i obrazów religijnych, szczególnie tych wprost – powiedział artysta. – Gdy mówimy o symbolach, to mówimy o samym krzyżu na przykład, ale tu mówimy także o obrazach, czyli już wprost o wizerunkach, o przedstawieniach tak ważnych i istotnych dla historii nie tylko Polski, bo to też nie możemy odnosić, że to są symbole czy obrazy, które przynależą Polakom. To jest rzecz, w pewnym sensie, uniwersalna, dotyczy szerokiej społeczności wierzących, ale jest to też pewien kod kulturowy. Są to obrazy, które są wpisane w jakąś narrację też myślenia o sferze sacrum, więc tutaj trzeba zastanowić się głębiej nad używaniem pewnych obrazów i pewnych symboli – stwierdził Jakub Jakubowski.

Artysta odniósł się także do dekorowania pomników flagami LGBT, a zwłaszcza ważnego symbolu dla Warszawy, jakim jest pomnik Chrystusa niosącego krzyż, stojący pod kościołem Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu.

– Tutaj dochodzą jeszcze wartości patriotyczne. Ja raczej obserwuję to ze smutkiem nawet bardziej, niż jakimś wzburzeniem. Wykorzystywanie, a zwłaszcza tej figury Chrystusa, gdzie jest maska i pojawia się tęczowa flaga, czyli symbole jednoznaczne dla tej społeczności LGBT – moim zdaniem nie powinno się takiej rzeczy robić. Są figury, szczególnie takie, jak ta w Warszawie, ale też i inne pomniki – byliśmy świadkami podobnych wydarzeń ostatnio też w Stanach Zjednoczonych, nie mówię tu o pomnikach czystoreligijnych i w ogóle o burzeniu pomników – są pewne pomniki, których nie powinno się wykorzystywać do swojej walki i działalności. Z drugiej strony jest też tak – i to też są przykłady z historii – że właśnie na bazie czy działając właśnie w ten sposób, można najbardziej zwrócić uwagę i jest to na pewno kontrowersyjne z jednej strony, a z drugiej strony właśnie bardziej chwytliwe – stwierdził Jakub Jakubowski. -Zwłaszcza teraz, kiedy mamy media społecznościowe, kiedy mamy różne telewizje, rozgłośnie, jesteśmy świadkami tego, że ten temat jest cały czas odgrzewany i odgrzewany, wciąż trwa o tym dyskusja i myślę, że taki jest cel tych osób, które to robią. Natomiast, co za tym się kryje dalej? No właśnie. Tutaj zaczyna brakować mi tej przestrzeni, żeby potraktować jakoś bardziej dogłębnie, a nie tylko w sposób taki, że jest dokonana jakaś akcja, która ma wywołać falę oburzenia, ale to tylko o tyle chodzi? Mam nadzieję, że nie – podsumował mężczyzna.

Mamy nadzieję, że między Polakami nie będzie już więcej wzajemnych aktów nienawiści, a między zwaśnionymi stronami do zgody będzie dochodziło się poprzez dialog, w atmosferze miłości i otwartości na prawdę i siebie nawzajem.

Wierni spontanicznie odpowiedzieli na akt profanacji figury/fot. Radio Fiat

KG