Barwy stali i wirtuozeria kształtu dzieł Mariusza Chrząstka

chrzastek1-720x540

Mariusz Chrząstek – artysta rzeźbiarz – w swojej pracy całkiem dosłownie zmaga się z materią. Z Aleksandrą Mieczyńską rozmawiał nie tylko o swojej twórczości, ale także o kolejnym plenerze ISD Huty Częstochowa, którego komisarzem jest od lat.

Marek Grechuta śpiewał, że ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Czy dla ciebie, jako artysty, też jest istotne to, co przed Tobą?
– Myślę, że najważniejsze. To, czego jeszcze nie zrobiłem, albo to, co będę miał do zrobienia, to zawsze jest ciekawe. To zawsze jest jakieś wyzwanie. To jest również taka odpowiedź na to, czy w poszukiwaniach artystycznych przygotowałem się na nowe wyzwania. Wszyscy gonimy za tym, co nowe, również artyści. Ludzie potrzebują od artystów czegoś nowego, czym mogą się inspirować albo z czego mogą się cieszyć.

Żeby sztuka odpowiadała czasom?
– Jeżeli artysta chce być przewodnikiem, chce być tym artystą, który poszukuje w tym, co już jest dane. Refleksja odbiorcy powinna przyjść w zasadzie samoczynnie. Człowiek powinien wynieść coś z kontaktu ze sztuką, nawet nie wiedząc o tym, że zyskał.

Nie nazywając?
– Oczywiście, że tak. To jest udział artysty w odkrywaniu przez drugiego człowieka czegoś nowego. To wcale nie musi być dzięki mnie, bo ja też coś odkrywam dzięki komuś, najczęściej dzięki ludziom, dzięki temu, że między nimi żyję. Ziarno jest w tym miejscu, w którym wyrosło i z tego miejsca czerpie. Bardzo często artysta robi coś dla siebie, bo w ten sposób się samorealizuje.

Tak, ale dzieło, które stworzy, funkcjonuje już poza nim. Niekoniecznie tak, jak artysta to zaplanował, ale to jest chyba jednak dla artysty najmniej istotne. Ważne, żeby żyło.
– Dokładnie tak. To jest coś takiego naturalnego, że później, kiedy się już wciąż tworzy, ma się dużo do czynienia z tymi wyzwaniami, to staje się dla artysty takie… naturalne.

Chciałam porozmawiać o tworzywie, przy pomocy którego ty się wyrażasz, o materiale, w którym pracujesz. To nie jest łatwy materiał.
– Właśnie, że łatwy.

A to ciekawe. Łatwy ponieważ?
– Ponieważ po tylu latach, dwudziestu kilku – już nie pamiętam dokładnie, moje ręce są trochę mocniejsze.

Coś się zmieniło?
– Kiedyś go poznawałem. Zresztą poznaję go cały czas. Ten materiał to w moim przypadku stal. Dziś pracuję, używając nowoczesnych technologii, one ułatwiają życie. Kiedyś coś robiło się palnikiem propanowym, acetylenowym.

Była zabawa.
– Mało powiedziane, niektóre rzeczy ciąłem zwykłą piłką do metalu. Stal to bardzo wdzięczny materiał, dlatego że w proces tworzenia włącza się natura, czyli rdza, która gdzieś może wyjść, utleniania różnego rodzaju. To jest trochę nieprzewidywalne, ale wciągające. Myślę o stworzeniu takiego obrazu. To będzie rejestracja obrazu, na którym będzie działał czynnik atmosferyczny. Będzie widać zmiany, jak się ładnie zrasta, kwitnie, ma barwy. Przeróżne barwy. Jest przecudowny. Jak po prostu sam się maluje. Wystarczy tylko zacząć ten proces, to malowanie, a później już natura sama ładnie tworzy.

Znany jesteś nie tylko z własnej twórczości, w której wyrażasz siebie, ale także projektujesz i wykonujesz statuetki, które są później nagrodami przy różnego rodzaju okazjach.
– To jest dziecko twórczości.

Bardzo ładne dziecko twórczości. Albo dzieci nawet.
– Tych dzieci na początku nie było wiele. Przygoda ze statuetką rozpoczęła się około 10 – 12 lat temu i to było kilka realizacji rocznie. W tym momencie prawie cały czas pracuję nad projektowaniem i realizowaniem. Statuetkę muszę zaprojektować pod technikę, którą stosuję. Jeśli ludzie widzą moje propozycje i to im się podoba, zwracają się do mnie z prośbą o realizację.

Chętnie słuchają twoich pomysłów? Czy mają własne sugestie?
– Myślę i mam nadzieję, że te realizacje, które pracowania już wykonała, np. Nagroda Kisiela, Strażnik Pamięci czy chociażby statuetki na III Konkurs Jana, Józefiny i Edwarda Reszków, mówią o tym, że jesteśmy w stanie robić różne statuetki. Możemy się pod taką statuetką podpisać i ona ma wtedy dodatkową wartość, która, mam nadzieję, jest doceniana przez zamawiających daną statuetkę. Jednak przede wszystkim statuetka ma podobać się tym, którzy są nią nagradzani.

Jesteś także od kilku ładnych lat komisarzem Pleneru Hutniczego. Będzie kolejny w tym roku?
– Tak, bardzo się z tego cieszymy. Wiosna jest w zasadzie zwiastunem Pleneru Hutniczego albo inaczej – Plener Hutniczy jest w Częstochowie zapowiedzią wiosny, przynajmniej dla artystów. Dla mnie na pewno. To się dzieje dzięki staraniom Jacka Kasprzyka, za co mu dziękuję, bo Jacek naprawdę poświęca się, żeby ten plener dalej robić i artystom Hutę przypominać. I przede wszystkim przypominać ją częstochowianom, bo ona będzie i raczej nie zniknie.

Pomimo tego, co się dzieje.

– Tak. Uważam, że nie możemy się temu poddawać, bo nie jest to zależne od nas.

Plener miał swój jubileusz. Zaczyna się nowa 10-tka. Można tak powiedzieć?
– Chciałbym tak powiedzieć. Cieszę się, bo naprawdę tworzymy historię. Jacek Kasprzyk tworzy historię tego miasta i tej Huty również. Jest to człowiek, który pamięta o ludziach, o artystach.

Te prace, które powstawały podczas kolejnych plenerów mają wartość nie tylko artystyczną, ale i historyczną.
– Tak, dlatego chcemy rozpocząć ten plener takim samym programem, wejściem w te same miejsca, w które wchodziliśmy na początku. Będziemy chcieli je pokazać raz jeszcze.

To będą te same miejsca, ale one nie są już takie same.
– Oczywiście. Będą malowane przez innych artystów.

Inny czas, a więc inne spojrzenia.
– Inny czas, inne spojrzenia, inne doznania… Chciałbym przypomnieć, że w tym plenerze przez lata brały udział duże nazwiska – ze środowiska częstochowskiego i nie tylko.

Może powstanie kiedyś jakieś osobne miejsce, muzeum, w którym to wszystko pokażecie?
– Tak to powinno się zakończyć.

Zakończyć to może nie, ale tak to powinno wyglądać. Czy znany jest już plenerowy terminarz?
– Rozpoczynamy 24 marca spotkaniem w Hucie, 29 maja będziemy kończyć wernisażem, na który już dziś serdecznie zapraszam. Zawsze jestem ciekawy, jak artyści odbiorą Hutę, jak ludzie będą postrzegać ich prace i czy pokażemy wszystkie barwy Huty. Oczywiście również w odniesieniu do sytuacji, która się naokoło dzieje, bo ta zawsze będzie związana z tym tworzeniem.

Żyjemy tu i teraz i wszystko nas dotyczy. Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję również.