Galopem po scenie – „Czyż nie dobija się koni?”

Pięćdziesiąt osób na scenie – wśród nich wszyscy aktorzy częstochowskiego Teatru, zawodowi tancerze, statyści i legendarny zespół Five O’Clock Orchestra. Wszystkie dotychczasowe spektakle kończyły się owacjami na stojąco. Taką oprawę ma w częstochowskim Teatrze im. Adama Mickiewicza spektakl „Czyż nie dobija się koni?”. Dzisiaj (w środę, 22 maja) spektakl obejrzą widzowie, którzy w sobotę, 18 maja kupili bilety w ramach akcji „Bilet do teatru za 350 groszy”. 

Magdalena Piekorz przyznała, że przygotowanie spektaklu było trudnym zadaniem ze względu na jego mozaikową budowę. – To nie wygląda tak, że obserwujemy aktorów w pojedynczych scenach, choć są też i takie, ale w większości aktorzy pozostają przez dłuższy czas na scenie, tańcząc i rozmawiając. Wszyscy muszą być zaangażowani: obsługa maratonu, służby pomocnicze, lekarz, pielęgniarki i widzowie. Jest wiele trudnych scen, które wymagają od aktora dużej dyscypliny i zaangażowania emocjonalnego bez ograniczeń, co czyni sztukę jeszcze ciekawszą – podkreśla dyrektor artystyczny częstochowskiej sceny.

„Czyż nie dobija się koni?” to spektakl przedstawiający historię jednego z maratonów tańca, jakie często organizowano w latach 30. XX w. w Stanach Zjednoczonych. Nie jest to jednak banalna historia. Jak mówi Magdalena Piekorz, motyw tańca pozwala dotknąć głębokich tematów egzystencjalnych. – Taniec jest pretekstem do opowiedzenia o kondycji ludzkiej, o tym, jak człowiek radzi sobie w sytuacjach trudnych i granicznych. Lata trzydzieste w USA to czas wielkiego kryzysu, kiedy ludzie robili różne rzeczy, żeby zarobić pieniądze. Jednym ze sposobów na ich zdobycie był właśnie udział w maratonach tanecznych, które trwały tygodniami. Zmęczenie tańcem było na tyle duże, że w późniejszych etapach maratonu doprowadzało do lęku, a wręcz do sytuacji ostatecznych. Mierząc się z takimi historiami, człowiek poznaje siebie.

Magdalena Piekorz nie chce, żeby widz oglądający spektakl był jego biernym odbiorcą, ale rzeczywistym uczestnikiem wydarzeń. – Nie chciałabym, żeby widz czuł się całkiem komfortowo, żeby tylko oglądał spektakl. Chciałabym, żeby poczuł się w pewnym stopniu uczestnikiem maratonu, dlatego niektórzy z występujących na scenie zachęcają publiczność do tego, żeby klaskała tancerzom i wspierała ich oraz żeby przeżywała emocje razem z nimi. Chciałabym, żeby dzięki temu widz czuł pot i łzy uczestników maratonu.

Wszystkich, którym nie udało się kupić biletów za 350 groszy na dzisiejsze przedstawienie, zapraszamy do Teatru już jutro (w czwartek, 23 maja). Spektakl „Czyż nie dobija się koni?” będzie można obejrzeć na dużej scenie o godz. 19.00.

Ostatnie przedstawienia zaplanowano na 13 i 14 czerwca na zakończenie sezonu artystycznego.

Maciej Orman

foto: Piotr Dłubak, źródło: www.teatr-mickiewicza.pl