Marek Perepeczko ma swoją ławeczkę

perepeczko 2 z prawej

Minęło już dziewięć lat od śmierci Marka Perepeczko, który jest znany mieszkańcom naszego miasta nie tylko jako aktor filmowy czy wykonawca muzyczny, ale przede wszystkim jako artysta i dyrektor Teatru im. Adama Mickiewicza. Oczywiście jego wcielenia to maski, które ubierał, a jakim człowiekiem był na co dzień. – Marek był bardzo nietypowym mężczyzną, ponieważ kochał tylko jedną kobietę, nie mówiąc oczywiście o jego cudownej mamie, którą kochał bardzo. Ale był niezwykłym skromnym aktorem, niedocenianym. Dopiero po jego śmierci nagle wszyscy się puknęli w głowę, dlaczego tak mało było Marka – mówi Agnieszka Fitkau-Perepeczko, żona artysty.

Mieszkańcy Częstochowy bardzo pozytywnie odnosili się do aktora, czego nie zmieniło nawet zwolnienie ze stanowiska dyrektora miejskiego teatru, co Marek Perepeczko bardzo przeżył. – Myślę, że tu, w Częstochowie, znalazł miłość u ludzi. Jak szedł ulicą to mówili: „panie Mareczku, pan jest królem Częstochowy”. I myślę, że nawet w tym powiedzeniu prosto od serca była duża prawda, bo on był tutaj doceniony – dodaje Agnieszka Perepeczko.

Dziś, 31 października, nastąpiło odsłonięcie ławeczki poświęconej artyście, powiązane z koncertem wspomnieniowym o godz. 18 na teatralnej dużej scenie. Pomysłodawca przedsięwzięcia było grono przyjaciół Perepeczki. Stanęła w III Alei NMP, przy Placu Biegańskiego. Ławeczkę wykonał rzeźbiarz Wojciech Pondel.

K. R.