Marka sama w sobie – Antonina Krzysztoń

antoninacz24

Z Antoniną Krzysztoń, piosenkarką, często określaną mianem pieśniarki, autorką tekstów i kompozytorką oraz Marcinem Majerczykiem o muzyce i nie tylko rozmawiał Dariusz Ciszewski.

Dobrze, że jesteś z nami!

– Dzień dobry!

Tosia, powiedz, co robisz w Częstochowie? Takie gorące spotkanie w lutym.

– Przyjechaliśmy z Marcinem do Częstochowy, bo planujemy płytę, którą wyda Edycja św. Pawła. Będzie to co prawda kolędowa płyta, a więc dopiero za jakiś czas, ale będziemy ja nagrywać lada moment. Marcin Majerczyk będzie producentem tej płyty, a was [Radio Fiat, czestochowskie24.pl] chciałabym prosić o opiekę nad tym projektem. Bardzo potrzebne jest nam wasze wsparcie.

Antonina Krzysztoń przyzwyczaiła nas do swojej marki. Wiadomo, że jak odtworzymy Twoją płytę, to usłyszmy znakomite dźwięki, wspaniałe wykonanie i piękny, liryczny wokal, który przeprowadza nas do krainy łagodności. Bardzo mocno jesteś znana z pieśni postnych, zwłaszcza kiedy przychodzi szczyt okresu Wielkiego Postu. Najwięcej jest chyba tych utworów granych jedynie z kołatkami na Twoim wokali.

– Tak. Ta płyta, o której mówisz, została nagrana już 20 lat temu. Dawno. Była dla mnie takim szczególnym czasem i szczególnie się też do niej przygotowywałam. Cieszę się, że ona po prostu służy.

Ona żyje.

– Cały czas. Ludzie też czasami przychodzą po koncercie i mówią, że właśnie im ona służy. Bardzo się cieszę i mam takie wielkie marzenie, że z tym, co teraz będziemy nagrywać, będzie podobnie.

A co będziecie w ogóle nagrywać?

– Od wielu lat piszę kolędy własne, ale to nie są piosenki. To są naprawdę kolędy. Na tej płycie będą właśnie te kolędy oraz piosenki „przykolędowe”.

W tym czasie mimo wszystko przemawiają do nas pieśni postne. Czy jest szansa na jakąś reedycję tych utworów? Będziesz coś nagrywać?

– W tym roku się ukazuje w Edycji św. Pawła reedycja tej płyty, o której mówimy. Jeśli ktoś chciałby ją nabyć to będzie ponownie do kupienia. Osobiście, mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś podobnego nagram, ale w najbliższym czasie nie.

Bardzo mocno jeszcze dźwięczy nam „Turkusowy stół”. Zawsze jak widzę okładkę do tej płyty przypominają mi się „Słoneczniki” Van Gogha. Coś jest na rzeczy, bo te słoneczniki zapraszają nas do innego świata. Wracasz na koncertach do utworów z tej płyty?

– Oczywiście. Na koncercie pojawiają się nagrania ze wszystkich właściwie okresów naszego wspólnego grania, więc także i z „Turkusowego stołu”. Ostatnia płyta, to była płyta „Czekaj”, którą nagrałam sama. Proszono mnie, żebym nagrała ją właśnie sama, z gitarą. Myślę, że ona jest też dobra na post, bo jest taka bardziej balladowa, taka wyciszona. Teraz planów jest sporo.

Kiedy jakiś koncert w Częstochowie?

– To już tylko do was zależy, dlatego że przyjeżdżam głównie na zaproszenia, czyli ktoś zadzwoni i zamówi koncert. Nie mamy żadnego menadżera, tylko od 30 lat jeździmy na zaproszenia ludzi.

Pięknie dziękujemy za tę wspaniałą wizytę!

– Dziękujemy, wszystkiego dobrego.