Ostatnia podróż częstochowskich żołnierzy

katyn swieczka grob

Na mocy porozumienia Ribbentrop-Mołotow w 1939 r. nastąpił rozbiór II Rzeczypospolitej i koncentracja polskich jeńców w specjalnych obozach. Tysiące uwięzionych nigdy nie doczekało wolności. Żołnierzom, policjantom, lekarzom, przedsiębiorcom, naukowcom – jeńcom z Częstochowy – strzelano w tył głowy. Sowiecka policja polityczna NKWD zgładziła w wyniku zbrodni katyńskiej co najmniej 22 tys. Polaków, wśród nich mieszkańcy naszego miasta.
O świadkach wojennego terroru opowiadał dziś wieczorem, w czwartek 16 kwietnia, dr Juliusz Sętowski z Ośrodka Dokumentacji Dziejów Częstochowy. Spotkanie w Willi Generała z cyklu Gawędy Historyczne nosiło tytuł „Częstochowskie ofiary zbrodni katyńskiej”. – Mamy problemy, kogo uznać za częstochowianina. Czy decyduje miejsce urodzenia, czy decyduje pobyt w mieście i okolicy, czy – jeśli chodzi o żołnierzy zawodowych – czy służba w garnizonie częstochowskim – mówi dr Sętowski. – Pan Tadeusz Mysłek, współautor książki „Śpij mężny” o częstochowianach zamordowanych w Katyniu, podaje szacunkową liczbę trzystu osób.
Częstochowscy żołnierze służby czynnej, rezerwiści, policjanci znaleźli się w rękach Sowietów w wyniku niepomyślnie toczącej się wojny. Od 1 września 1939 r. wojska niemieckie i sojusznicze spychały armię polską na wschód. Częstochowska 7 Dywizja Piechoty (Armia „Kraków”) została rozbita w pierwszym tygodniu walk, ale pomniejsze oddziały na własną rękę zdążały za Wisłę i Bug. Za oraz przed żołnierzami podążały kolumny uchodźców i funkcjonariusze innych służb mundurowych. 17 września, dokonując inwazji na Polskę, do wojny przystąpił Związek Sowiecki, a wśród polskich jeńców i uchodźców Sowieci dokonali swojego rodzaju selekcji. Dlatego wśród zamordowanych częstochowian dosłownie przeważają oficerowie.
Drugą ofiarą, prócz pomordowanych, były ich rodziny. Nikt nie informował i nie wspierał krewnych i znajomych zabitych. – Niepokój rozpoczął się po wiośnie 1940 r., kiedy przestały napływać informacje, listy, pocztówki z obozów jenieckich, obozów NKWD – dodaje prelegent. – Tak było od lata 1940 do 1943, kiedy to na łamach częstochowskiej gadzinówki, „Kuriera częstochowskiego”, nie zaczęły się ukazywać listy, nie zaczęła być publikowana przez Niemców lista katyńska.
Wielu osób nie dowierzało niemieckiej prasie i prowadziło bezskuteczne poszukiwania krewnych i znajomych. Poszukiwania z oczywistych względów nie zakończone powodzeniem. Związek Sowiecki przyznał się do odpowiedzialności za zbrodnię po 50 latach od jej popełnienia – w 1990 r.
Krzysztof Rygalik