Ks. Mariusz Sztaba: Czy Kościół i katolicy powinni interesować się i zajmować się polityką ?

IMGP5866

Słuchając „dyżurnych” ekspertów w mass mediach odnosi się wrażenie, że nie wypada katolikom interesować się polityką, ani nie ma dla nich miejsca w polityce. Bo ponoć polityka jest dla….? No właśnie, dla kogo? A co to w ogóle jest polityka? Co Kościół mówi na ten temat, towarzysząc człowiekowi już ponad 2 tysiące lat?

Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy uświadomić sobie podstawowy fakt, że życie każdego człowieka ma wymiar indywidualny i społeczny, a Ewangelia skierowana jest do konkretnego, całego i każdego człowieka w jego historycznym czasie i miejscu egzystencji. Jan Paweł II uczył w Encyklice Redemptor hominis, że „Kościół wierny przesłaniu Ewangelii, towarzyszy człowiekowi w całej prawdzie jego istnienia i bycia osobowego i zarazem „wspólnotowego” i „społecznego”, w obrębie jego własnej rodziny, w obrębie tylu różnych społeczności, środowisk, w obrębie narodu czy ludu w obrębie całej ludzkości. Kościół jest bowiem świadomy, że człowiek jest pierwszą drogą, po której winien kroczyć w wypełnianiu swojego posłannictwa. Konkretny więc człowiek zanurzony w historii jest „drogą wyznaczoną przez samego Chrystusa, drogą, która nieodmiennie prowadzi przez Tajemnice Wcielenia i Odkupienia”(nr 14).
Aby Kościół mądrze i prawdziwie towarzyszył człowiekowi w jego pielgrzymce poprzez świat, posiada on niezwykły skarb. Jest nim społeczna doktryna, której naukowym namysłem jest katolicka nauka społeczna. Jest ona interdyscyplinarną nauką o profilu teologicznym, uprawianą w nurcie chrześcijańskiego personalizmu społecznego. Katolicka nauka społeczna jest usystematyzowanym sformułowaniem wyników pogłębionej refleksji społeczno- filozoficznej i społeczno-teologicznej dotyczącej złożonej rzeczywistości ludzkiej egzystencji w społeczeństwie i w kontekście międzynarodowym, przeprowadzonej w świetle wiary i tradycji kościelnej. Jej podstawowym celem jest wyjaśnianie rzeczywistości poprzez badanie jej zgodności z nauką Ewangelii o człowieku i jego powołaniu doczesnym i transcendentnym. Prezentację tej nauki zawiera dokument Papieskiej Rada Iustitia et Pax. Kompendium nauki społeczne Kościoła z 2005 r.
Jan Paweł II wysoko cenił i promował osiągnięcia tej nauki w celu rozwiązywania współczesnych problemów społecznych. Tak samo nauczał Benedykt XVI, ukazując katolicką naukę społeczną jako tę, która dzięki swojej interdyscyplinarności wnosi wymiar mądrości w naukową refleksję nad trudnymi i wieloaspektowymi zagadnieniami społecznymi (Encyklika, Caritas in veritate, nr 31). W podobnym tonie wypowiada się Franciszek w adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium, wskazując na skarb nauki społecznej, „która nadaje kierunek działaniu przemieniającemu, i w tym sensie nie przestaje być znakiem nadziei wypływającej z pełnego miłości serca Jezusa Chrystusa” (nr 183).

Czym jest autentyczna polityka?

Z nauczania społecznego Kościoła wynika, iż działalność polityczna jest jedną z wielu form aktywności społecznej. Życie polityczne i publiczne to jeden z obszarów życia społecznego, obok życia kulturowego i gospodarczego. Życie polityczne wbrew przekonaniu wielu ludzi nie jest czymś podejrzanym moralnie, ale szansą czynienia dobra. Jan Paweł II napisał w adhortacji Christifideles laici. O powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie, że „prawo i obowiązek uczestniczenia w polityce dotyczy wszystkich i każdego; formy tego udziału, płaszczyzny, na jakich on się dokonuje, zadania i odpowiedzialność mogą być bardzo różne i wzajemnie się uzupełniać. Ani oskarżenia o karierowiczostwo, o kult władzy, o egoizm i korupcję, które nierzadko są kierowane pod adresem ludzi wchodzących w skład rządu, parlamentu, klasy panującej czy partii politycznej, ani dość rozpowszechniony pogląd, że polityka musi być terenem moralnego zagrożenia, bynajmniej nie usprawiedliwiają sceptycyzmu i nieobecności chrześcijan w sprawach publicznych”(nr 42).
Kościół patrząc na politykę jako prawo i obowiązek każdego człowieka, a odnośnie chrześcijanina jako misję, przekracza w swoim nauczaniu najpopularniejsze znaczenie polityki rozumianej jako sztuki zdobywania, sprawowania i utrzymywania władzy, podkreślając szerszy aspekt tego pojęcia. Profesor Piotr Jaroszyński analizując popularną dziś definicję polityki jako „sztukę rządzenia państwem” zauważa jej podstawowe i niebezpieczne w konsekwencji braki. W definicji tej położony jest akcent na państwo, a nie na społeczeństwo, a więc na stronę administracyjno – instytucjonalną, a nie na wspólnotę ludzi. Poza tym w definicji tej brakuje wyodrębnienia celu. W związku z tym faktem powstają pytania: jaki jest cel polityki? Jaki jest nadrzędny cel państwa? Jaki jest cel rządzenia? Ten podstawowy brak stawia pod znakiem zapytania zasadność tej definicji, jak i całej działalności politycznej bez celu. Chociaż historia pokazuje, że polityka tak definiowana ma swój ukryty cel: zdobycie, utrzymanie i powiększanie władzy za wszelka cenę! Władza wtedy stanowi o moralności, religii i o prawie. Społeczeństwo jest tylko materiałem, który władca urabia odpowiednio do swojej woli lub woli mniejszości. W takiej koncepcji polityki nie ma miejsca na moralność, albo jest ona zinstrumentalizowana. Twórcą tak rozumianej polityki był N. Machiavelli, który swoją koncepcję polityki opisał w traktacie Książe. Koncepcja ta ma swoich zwolenników również dzisiaj. Uobecnia się w Europie w trzech postaciach: makiawelizmu, zasady „racji stanu” oraz legalizmu (P. Jaroszyński, P. Tarasiewicz, I. Chłodna (red.), Człowiek i państwo, Lublin, 2006, s. 31-44).
Katolicka nauka społeczna w oparciu o doświadczenia historyczne ludzkości, przekracza to ciasne i niebezpieczne pojmowanie polityki, ujmując ją jako „roztropną troskę o dobro wspólne” (Jan Paweł II, Encyklika Laborem exercens, nr 20). Cała działalność polityczna – podkreślił Jan Paweł II w Orędziu na otwarcie Nadzwyczajnej Sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, z dnia 22.08.1980 r., „w ostatecznej analizie jest z człowieka, poprzez człowieka i dla człowieka. Jeśli działalność ta odrywa się od tej fundamentalnej zależności i od tej fundamentalnej celowości, jeśli staje się poniekąd celem dla siebie, traci także swą właściwą rację bytu. Co więcej, może stać się nawet źródłem swoistej alienacji. Może stać się obcą człowiekowi, może popaść w antynomie z samym człowieczeństwem. Racją bytu wszelkiej polityki jest służba człowiekowi, jest pełne troski i odpowiedzialności przywarcie do istotnych spraw i żądań jego ziemskiego bytowania w społecznym tego bytowaniu wymiarze i zasięgu – tam, gdzie ważą się sprawy dobra wspólnego, od którego zależy równocześnie w sposób bardzo istotny dobro każdego”.
Polityka będąc służbą na rzecz osoby i społeczeństwa, powinna przyjmować jako stały kierunek postępowania obronę i promocję sprawiedliwości, w której wszyscy są wychowywani i która jako «siła» moralna powinna wspierać zaangażowanie na rzecz praw i obowiązków każdego i wszystkich, mając za podstawę osobistą godność ludzkiej istoty. Stylem oraz narzędziem tak rozumianej polityki, powinna być solidarność, a nie partyjniactwo (nazwa partia pochodzi od łac. pars – część). Bowiem jak pisał Jan Paweł II w adhortacji Christifideles laici autentyczna polityka „wymaga czynnego i odpowiedzialnego uczestnictwa w życiu politycznym wszystkich i każdego obywatela oraz rozmaitych grup, związków zawodowych, partii: wszyscy razem i każdy z osobna jesteśmy odbiorcami polityki i jej aktorami” (nr 49).

Jakie są zagrożenia dla prawdziwej polityki?

Autentyczna polityka to stosowanie prawomocnej władzy w celu osiągnięcia wspólnego dobra narodu, społeczeństwa, rodziny, w duchu służby dla dobra wszystkich i każdego, a zarazem przede wszystkim tych, których sytuacja w społeczeństwie jest najtrudniejsza. Polityka jako troska o dobro wspólne, powinna opierać się na szacunku dla godności i praw każdego człowieka oraz zdrowej moralności i etyce. Jeżeli tego nie czyni, to łatwo może zostać zredukowana wyłącznie do kwestii władzy i siły. Gdy w miejsce prawdy o człowieku i społeczeństwie stawia się różne opinie i interesy jakiejś grupy, to wtedy starożytna maksyma i zasada filozofii politycznej: „plus ratio quam vis” (więcej rozumu niż siły), zostaje zamieniona na zasadę „plus vis quam ratio”. Polityka staje się wówczas walką o władzę, a demokracja narzędziem tej walki, przez co w gruncie rzeczy staje się jawnym bądź zakamuflowanym totalitaryzmem (Jan Paweł II, Encyklika Centisimus annus, nr 46).
Jan Paweł II spośród różnych zagrożeń jakie niesie ze sobą współczesne podejście do polityki, podkreśla i przestrzega przed ujmowaniem jej jako „świeckiej religii”, prowadzącym do fałszywego kultu polityki. Bowiem „gdy ludzie sądzą, że posiedli tajemnice doskonałej organizacji społecznej, która eliminuje zło, sądzą także, iż mogą stosować wszelkie środki, także przemoc czy kłamstwo, by ją urzeczywistnić. Polityka staje się wówczas „świecką religią”, która łudzi się, że buduje w ten sposób raj na ziemi. Żadnego jednak wyposażonego w organizację polityczną społeczeństwa, które posiada własną autonomię i prawa, nie można nigdy mylić z Królestwem Bożym (…). Roszcząc sobie prawo do formułowania tego sądu już teraz, człowiek stawia siebie na miejscu Boga i sprzeciwia się Jego cierpliwości” (Encyklika Centisimus annus, nr 46). To swoiste „ubóstwienie” polityki i mechanizmów demokratycznych prowadzi nie tylko do prób eliminowania religijnego wymiaru życia publicznego, ale także oderwania polityki od fundamentów etycznych. Głęboki realizm nakazuje więc zdecydowanie odrzucić wizję polityki jako namiastki religii, „świecką religię”, gdyż jest to bardzo niebezpieczna w konsekwencjach utopia, co potwierdza nowożytna historia (Encyklika Centisimus annus, nr 25).

Polityka to służba czy kariera?

Czy katolik powinien zajmować się polityką? Tak! To jest jego prawo i obowiązek. Polityka jest bowiem troską o dobro wspólne, którym jest ojczyzna, naród, rodzina itd. Polityka domaga się ludzi kompetentnych i moralnie zdrowych. Polityka to sprawa służby, a nie kariery i sposobu na dorabianie się! Polityka to służba poprzez sprawowaną władzę w imieniu tych, którzy wybrali polityków. Ale polityka to także dbanie o dobro wspólne poprzez zainteresowanie się tym co dzieje się w państwie, poprzez „patrzenie na ręce” władzy i rozliczanie jej programów i obietnic oraz aktywne i mądre oraz przemyślane uczestnictwo w rożnego rodzaju wyborach (prezydenckich, parlamentarnych, samorządowych itd.). Politycy powinni być więc ludźmi szlachetnymi, prawymi i cnotliwymi. Nie powinni ulegać pokusie samouwielbienia i stawiania siebie w miejsce Boga Stwórcy i Prawodawcy!
Dla katolika, autentyczna polityka i udział w życiu publicznym to nie tyle zaszczyt, co trudna misja. Jan Paweł II przypomniał w adhortacji Christifideles laici, że katolicy świeccy muszą pamiętać, że „w ich życiu nie może być dwóch równoległych nurtów: z jednej strony tak zwanego życia «duchowego» z jego własnymi wartościami i wymogami, z drugiej tak zwanego życia «świeckiego«, obejmującego rodzinę, pracę, relacje społeczne, zaangażowanie polityczne i kulturalne. Latorośl wszczepiona w krzew winny, którym jest Chrystus, przynosi owoce w każdej sferze działalności i istnienia. Wszystkie bowiem dziedziny świeckiego życia są objęte Bożym planem, według którego są one „historycznym miejscem” objawienia się i urzeczywistnienia miłości Jezusa Chrystusa na chwałę Ojca i w służbie braciom. Każde działanie, każda sytuacja, każda konkretna forma zaangażowania – na przykład kompetencje zawodowe i solidarność w miejscu pracy; miłość, oddanie, udział w wychowaniu dzieci w rodzinie; służba społeczna i polityczna; obrona prawdy w kulturze – to wszystko jest opatrznościową okazją do „ustawicznego ćwiczenia się w wierze, nadziei i miłości (nr 59).
Benedykt XVI dopowie zaś w Encyklice Caritas in veritate, że prawdziwy rozwój człowieka i narodów, którym ma służyć autentyczna polityka „potrzebuje chrześcijan z ramionami wzniesionymi do Boga w postawie modlitwy, chrześcijan kierujących się świadomością, że miłość pełna prawdy, caritas in veritate, z której wywodzi się autentyczny rozwój, nie jest naszym wytworem, ale zostaje nam przekazana w darze. Dlatego również w chwilach trudnych i złożonych, oprócz świadomego reagowania, powinniśmy przede wszystkim odnosić się do Jego miłości. Rozwój zakłada wrażliwość na życie duchowe, poważne branie pod uwagę doświadczenia ufności w Bogu, duchowego braterstwa w Chrystusie, zawierzenia się Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, miłości i przebaczenia, wyrzeczenia samego siebie, przyjęcia bliźniego, sprawiedliwości i pokoju. Wszystko to jest nieodzowne do przemienienia «serc kamiennych» w «serca z ciała» (Ez 36, 26), tak by życie na ziemi uczynić «Bożym», i dlatego godnym człowieka. Wszystko to jest człowiecze, ponieważ człowiek jest podmiotem własnej egzystencji, i jednocześnie jest Boże, ponieważ Bóg jest na początku i na końcu tego wszystkiego, co się liczy i co zbawia: «czy to świat, czy życie, czy śmierć, czy to rzeczy teraźniejsze, czy przyszłe, wszystko jest wasze, wy zaś Chrystusa, a Chrystus – Boga» (1 Kor 3, 22-23)” (nr 79),
Polityka to roztropna troska o dobro wspólne. Życie polityczne domaga się uczestnictwa ludzi szlachetnych, ludzi sumienia, kompetentnych i zdrowych moralnie. Polityka to służba, a polityk to sługa tych, którzy dali mu mandat zaufania, wybierając go w swoim imieniu. Dobry polityk to człowiek pokorny, znający swoje zalety i wady, przez co nie stawiający siebie w miejsce Boga i nie pogardzający żadnym człowiekiem, także swoim przeciwnikiem politycznym. Papież Franciszek w adhortacji Evangelii gaudium przypomina politykom, że autentyczna polityka to „jedna z najcenniejszych form miłości, ponieważ szuka dobra wspólnego” (nr 205).