Happy end’u nie będzie

pies

Sznurek zaciska się na szyi. Drugi koniec oplata pobliskie drzewo. Nikt nie odpowiada na wołanie o pomoc. Palące słońce pozbawia nadziei. Tak pozbywamy się domowników, których nie chcemy zabrać na wakacje.

– Zwierzęta są nagminnie porzucane w okresie przedwakacyjnym. To jest problem który jest, był, ale miejmy nadzieję, że go już niedługo nie będzie – zauważa Krzysztof Skiermunt z Fundacji „SOS Animals” Ogólnopolski Ruch Obrony Zwierząt. Powód jest zarazem banalny, jak i bardzo skomplikowany. Banalność wynika z ludzkich zwyczajów. W wakacje zazwyczaj wykorzystujemy urlopy, jest to zarazem okres, gdy uczniowie oraz studenci są zwolnieni z obowiązku edukacji. Sprzyja to planowaniu wspólnych wyjazdów, ale – jakże to ludzkie – w planach nie uwzględniamy psów, kotów ani innych domowników, których wzięliśmy pod opiekę.

Z drugiej strony nie uwzględniamy elementarnej prawdy, że zwierzęta to nie przedmioty. Obrońcy zwierząt, mimo że mamy zaledwie początek lipca, podejmowali już niejedną interwencję w obronie życia. A impuls do działań jest niezmiennie ten sam. – Zazwyczaj wynikało to z bezmyślności właścicieli. Zwierzęta nie miały schronienia przed słońcem, nie miały dostępu do wody zdatnej do picia – wymienia Krzysztof Skiermunt. – Jest znaczna poprawa, jest jeszcze jednak grono ludzi, którzy uważają, że zwierzę to rzecz.

Ludzie w swoim procederze nie wykazują się finezją. Zwierzęta czasami jak najbardziej dosłownie, lądują na ulicy. Dotyczy to zazwyczaj psów i kotów, najczęściej spotykanych współlokatorów. Czasami są wywożone poza miasta i wypędzane z samochodu, aby nie mogły wrócić do domu. Istnieją też właściciele, którzy obwiązują wokół szyi psa pętlę i pozostawiają w środku lasu na pewną śmierć, śmierć z pragnienia i wyczerpania w dusznym lipcowym powietrzu, w towarzystwie palącego słońca i owadów.

Sporo wyrzuconych psów to dorosłe zwierzęta. Można łatwo zauważyć, że były całe życie z człowiekiem, bo odnoszą się do niego przyjacielsko, nie potrafią także radzić sobie z pogodą, nie są też w stanie same znaleźć pożywienia, a więc po prostu przetrwać poza domem. Takie psy albo giną, albo dziczeją i ostatecznie mogą stać się niebezpieczne dla człowieka, co oczywiście nie wynika z ich złej woli.

Jednocześnie warto zaznaczyć, że zdarzają się nieszczęśliwe wypadki, zwłaszcza w przypadku przewożenia psów samochodem lub wspólnych wyjazdów. W słoneczne dni temperatura w zamkniętym samochodzie wzrasta bardzo szybko i to nie tylko w czarnych samochodach, bo jest to niezależne od koloru karoserii. Przy temperaturze 30-35 stopni Celsjusza, jaka w pierwszej dekadzie lipca dominuje w Częstochowie, wewnątrz zamkniętego pojazdu temperatura wzrasta do ok. 50 stopni po 20 minutach, a do ok. 60 stopni po ok. 40 minutach. Dla psa, który nie ma dostępu do wody, a organizm chłodzi przez oddychanie, to możliwy koniec.
Wyjeżdżający na urlop zapominają, że stare sposoby są najlepsze. Jeśli człowiek nie ma ochoty albo nie jest możliwe zabranie zwierzęcia ze sobą, niezastąpione mogą się okazać dobre relacje z sąsiadami bądź krewnymi. Ale niektórzy właściciele są obdarzeni większą fantazją, co w tym przypadku wiąże się z odpowiedzialnością. – Trafiają się tacy ludzie, którzy chcą na okres wakacyjny oddać psa do schroniska – zauważa Krzysztof Skiermunt. Ale nie tylko kwestie przywiązania, etyki czy zobowiązań kierują ludzkim zachowaniem. Ochronie zwierząt służy legislacja.

Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt precyzuje, czym jest znęcanie się nad zwierzętami. W rozdziale 1, art. 6 pkt. 2, czytamy, że jest to m.in. transport zwierząt, w tym zwierząt hodowlanych, rzeźnych i przewożonych na targowiska, przenoszenie lub przepędzanie zwierząt w sposób powodujący ich zbędne cierpienie i stres (ppkt.6), porzucanie zwierzęcia, a w szczególności psa lub kota, przez właściciela bądź przez inną osobę, pod której opieką zwierzę pozostaje (ppkt. 11), wystawianie zwierzęcia domowego lub gospodarskiego na działanie warunków atmosferycznych, które zagrażają jego zdrowiu lub życiu (ppkt. 17). Za wszystkie te czyny grozi odpowiedzialność karna, co precyzuje rozdział 11 ww. ustawy, art. 35 pkt. 1, 1a oraz 2.

Za zabicie lub uśmiercenie zwierzęcia z naruszeniem przepisów ustawy grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Tej samej karze podlega człowiek, który znęca się nad zwierzęciem. A jeżeli sprawca tych czynów działa ze szczególnym okrucieństwem – podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Krzysztof Rygalik

Nowszy Post