Ich pomoc była większa, niż oczekiwano

Fot. GOKiS w Mykanowie

Najpierw była lokalna, spontaniczna i błyskawiczna zbiórka na zakup maseczek ochronnych dla mykanowskiego pogotowia, nagłośniona głównie dzięki mediom społecznościowym.

Efekt był znakomity, co cieszy, tym bardziej że koronawirus nie odpuszcza, więc i potrzeby związane z walką są ogromne.

– Przy każdej wizycie u pacjenta nie korzystamy z masek jednorazowych tylko z profesjonalnych masek wielorazowych z filtrem. Pandemia minie, a takie maski dalej będą w użytku, więc był to jak najbardziej trafiony zakup. Poza tym takie maseczki można dezynfekować, przez co wystarczą na dłużej. Jednorazowych masek używamy podczas powrotu od pacjenta – mówiła dr Jadwiga Korzeniowska, koordynator Zespołu Ratownictwa Medycznego w Mykanowie.

Poza maseczkami potrzeby pogotowia są jednak ogromne. Każdego dnia zużywane są spore ilości pościeli jednorazowej, chusteczek do dezynfekcji powierzchni, ochraniaczy na buty oraz kombinezonów biologicznych.

– Zawsze dopytujemy pacjentów, jadąc do nich na wezwanie, czy nie mają objawów infekcji. Mimo że te wywiady są ujemne, zdarzają się sytuacje, że po przyjechaniu na miejsce zdarzenia, u pacjentów występują gorączki i objawy infekcji. Aby uniknąć wejścia w przysłowiową minę, wolimy zabezpieczać się do każdego wyjazdu – dodała koordynatorka.

Zachęceni i zmotywowani efektem pierwszej zbiórki wśród mieszkańców Kocina Starego organizatorzy postanowili pójść za ciosem i przygotować akcję crowdfundingową, mającą na celu wsparcie lokalnych instytucji medycznych oraz wszelkich służb walczące z koronawirusem.

– Założenia były takie, aby pomóc stacji pogotowia ratunkowego w Mykanowie. Liczyliśmy na kilka tys. zł. Po miesiącu zebraliśmy ponad 12 tys. zł. – oznajmił Jarosław Migoń, radny gminy Mykanów.

Pandemia koronawirusa postawiła na głowie wiele dziedzin życia i wszystkim dostarcza powodów do zmartwień. Jak widać jednak i ta sytuacja jest inspiracją do pozytywnych działań. Mobilizacja, współpraca i chęć niesienia pomocy – oby to wszystko zostało z nami na jak najdłużej, bo wygląda na to, że skutki wybuchu pandemii odczuwać będziemy jeszcze długo.

– Polska jest narodem, który potrafi się zmobilizować w takich kryzysowych sytuacjach. Cała sytuacja z koronawirusem może się przeciągnąć, więc niewykluczona, że taka akcja zostanie powtórzona.  Oni są na pierwszej linii, jeśli się wykruszą, wówczas nie będzie miał kto nam pomóc w innych medycznych przypadkach – tłumaczył Marek Bawor, sołtys Kocina Starego.

Organizatorzy akcji crowdfundingowej ze Starego Kocina zapewniają, że na laurach nie spoczną i póki koronawirus będzie w natarciu, będą wspierać walkę z nim. Zapewniają, że nowych pomysłów i zapału im nie zabraknie.

BNO