Polish Accuracy Open 2015 udane, choć pogoda dyktowała warunki

SONY DSC

Pierwszym paralotniowym Mistrzem Polski w celności lądowań został Tomasz Kudaszewicz. Weekendowe zawody na lotnisku w Rudnikach zdominowała niesprzyjająca lotnikom pogoda. I choć silny wiatr rozdawał karty, to organizatorom udało się rozegrać pięć regulaminowych kolejek. Konieczne były minimum trzy, żeby mistrzostwa można było uznać za rozegrane.

Na listę startową Polish Accuracy Open 2015 wpisało się 24 zawodników, nie tylko z Polski, bo wśród uczestników znalazło się małżeństwo z Czech – Aneta i Kamil Konecny. Już pierwszego dnia mistrzostw było wiadomo, że decydujący wpływ na przebieg zawodów będzie miała pogoda. Silne podmuchy wiatru i niska temperatura uniemożliwiały płynne rozegranie konkurencji, a organizatorzy do końca drżeli o powodzenie imprezy. Dwie tury startów udało się rozegrać pierwszego dnia zawodów, w sobotę pogoda pozwoliła na trzy kolejki. Starty możliwe były wcześnie rano lub późnym popołudniem – tylko wtedy warunki atmosferyczne pozwalały na bezpieczne loty.

Do rywalizacji stanęli zarówno mistrzowie paralotni (Kudaszewicz jest mistrzem świata), jak i zawodnicy, którzy mają za sobą raptem dwa, trzy sezony paralotniowego rzemiosła. – Warunkiem startu dla osób z mniejszym doświadczeniem było m.in. przeszkolenie ze startów za wyciągarką – tłumaczy Grzegorz Misiak, jeden ze współorganizatorów imprezy. Specjalną liną zawodnicy byli podczepiani do uprzęży i na komendę „strat” wyciągarka wynosiła zawodnika na odpowiednią wysokość. Kilka kółek nad lotniskiem i paralotniarz gotowy był do lądowania. Zadanie polega na wylądowaniu w ściśle określonym miejscu – w tzw. centrze. To plastikowy krążek średnicy ok. 30 cm. Przyziemienie dokładnie na nim oznacza lądowanie idealne i 0 punktów karnych. Im dalej od środka, tym więcej karnych oczek. Wygrywa zawodnik, który po wszystkich rozegranych kolejkach ma ich najmniej na koncie.

Zawody rangi mistrzowskiej na celność lądowań to w Polsce zupełna nowość. – Zostaliśmy trochę w tyle, bo od kilku lat regularnie rozgrywane są Mistrzostwa Europy i Świata. Ale postanowiliśmy to nadrobić – mówi Grzegorz Misiak. W pierwszej części lotniczego sezonu odbyło się kilka próbnych zawodów, bo zarówno organizatorzy, jak i sędziowie musieli zostać w odpowiedni sposób przeszkoleni. – Stąd obecność Kamila Konecnego z Czech, który jest specjalistą w tej dziedzinie i pomagał nam zgłębić tajniki organizacji tego typu zawodów – dodaje szef sekcji paralotniowej Aeroklubu Częstochowskiego. Spoglądając na klasyfikację końcową weekendowych zawodów rzeczywiście można wnioskować, że Czech nie jest amatorem, bo w pięciu kolejkach uzyskał jedynie 66 punktów karnych, co dało mu zwycięstwo w Polish Accuracy Open 2015. Jednak w w klasyfikacji Paralotniowych Mistrzostw Polski jego wyniki nie były brane pod uwagę.

Na pierwszym stopniu podium stanął wspomniany Tomasz Kudaszewicz, który zgromadził 166 punktów karnych. Drugi, z 203 punktami na koncie był Tomasz Chodyra. Brązowy medal I Paralotniowych Mistrzostw Polski na celność lądowań trafił do Bogusława Pelczara, który uzbierał 273 karne oczka.

Współorganizatorem mistrzostw był Aeroklub Częstochowski.