Uroczystości odpustowe w Mstowie

W kościele Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Mstowie przypadająca 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny jest dniem parafialnego odpustu i zarazem czasem dożynek. W tym roku uroczystościom  przewodniczył ks. Piotr Zaborski – dyrektor Radia Fiat, a z nim przy ołtarzu podczas sumy odpustowej stanęli: ks. Paweł Greń – proboszcz mstowskiej parafii, ks. Kazimierz Błoński oraz ks. Józef Zielonka. Ks. Zaborski dziękując Bogu i ludziom za tegoroczne plony podkreślał w głoszonym słowie wagę ludzkiego codziennego trudu, któremu sens nadaje wspólnota. Wspólnota z Bogiem i z innymi ludźmi. Dyrektor Radia w homilii przywołał myśli innych kaznodziejów, teologów, którzy wypowiadali się na temat dzisiejszego święta. Mówił m.in.: – Gromadzimy się dziś wokół ołtarza z sercami pełnymi wdzięczności wobec Boga za tegoroczny chleb. Kładziemy go na ołtarzu jako owoc ziemi i pracy rąk i prosimy Pana żniwnych pól, aby przemienił go w Chleb Życia i zesłał błogosławieństwo na nasze życie, na domostwa i pola. Na wszystkich, których tu dziś reprezentujecie. Wdzięczność nasza jest tym większa, że jesteśmy świadomi tego, jak długa była droga z tym chlebem do ołtarza, ile na niej trzeba było podjąć trudu, ile obaw, ile potu spadającego z czoła trzeba było wylać w bruzdy ziemi, aby ją uprawić, użyźnić i uczynić zdolną do owocowania. Wszystko zaś wynikło z podjętej odpowiedzialności za owocowanie, za rodzenie Matki-Ziemi… Ewangelia chleba, którą Bóg objawił wam na ziemi, którą uprawiacie ze świadomością uczestnictwa w zamyśle Boga-Stwórcy: Czyńcie sobie ziemię poddaną, ale też i z tą świadomością, że gdyby zabrakło waszego chleba – nie byłoby Eucharystii, nie byłoby Chrystusowej Ofiary, nie byłoby pokarmu na drogę do wieczności. Dlatego rolnik zawsze współpracuje z Bogiem: z wiarą rzuca ziarno w ziemię i z nadzieją spoglądania w niebo. Rolnik jest człowiekiem wiary. Ta wiara i Bóg na ołtarzu pod postacią waszego chleba daje wam moc, siłę przetrwania i nadaje sens waszej pracy, mimo, że po ludzku nie zawsze się można jej sensu dopatrzeć… Prymas Tysiąclecia w mowach do rolników powracał do postaci reymontowskiego Boryny, gospodarza z powieści „Chłopi”: W koszuli idzie przez zagony, które orał długie dziesiątki lat i walczył o nie, bo był to czas bardzo trudny. Prawie wszyscy wtedy walczyli, by kolonizacja niemiecka nie wyrzuciła Polaków z własnych zagonów. Ziemia stała się symbolem polskości. Wiedział o tym Reymont. Dlatego stworzył tak wspaniałą postać gospodarza, polskiego rolnika, który działając nieświadomie, w gorączce, pochyla się ku ziemi, nabiera jej w koszulę i obsiewa nią swój zagon. Przyzwyczajony był do tego, że ręką sieje. Nie zabija, nie kaleczy, nie znieważa, lecz sieje. Wyszedł siać jak rolnik z przypowieści Chrystusa, ale siły go opuszczają. Pada na zagonie, z rozciągniętymi na krzyż ramionami i kona. Tylko wicher jeszcze mu śpiewa — jak muzyka Chopina Narodowi polskiemu — woła: „Gospodarzu, gospodarzu nie odchodź, zostań z nami… W apsydzie Bazyliki Matki Bożej Większej w Rzymie, wśród wielu cudownych mozaik poświęconych życiu Matki Najświętszej, znajduje się również scena przedstawiająca Wniebowzięcie. Niełatwo było trzynastowiecznemu artyście wyrazić prawdę wiary, która zawsze pozostanie bardziej bliska ludzkiemu sercu aniżeli oczom, wyobraźni i umysłowi. Uczynił to jednak z niezwykłą intuicją. Nad martwym lub, jak woli tradycja, uśpionym ciałem Maryi umieścił Chrystusa trzymającego w swoich ramionach malutką ludzką postać. Nie budzi wątpliwości, iż jest to postać symbolizująca duszę i ciało Matki Bożej. Matka w ramionach Syna! Jest coś bardzo ludzkiego – w najgłębszym znaczeniu – w dzisiejszej uroczystości: Syn przychodzi po swoją Matkę. Ona Go przyjęła, urodziła, wykarmiła, wychowała, trwała z Nim w osamotnieniu i cierpieniu krzyża, widziała Jego śmierć, złożyła jego ciało do grobu. Pośrodku niepewności, która cechuje naszą ludzka rzeczywistość, Jej matczyna miłość oraz głęboka wiara, stały się zapowiedzią domu, który jest nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie. Jakże więc w ostateczności nie miałaby towarzyszyć Synowi w Jego zmartwychwstaniu i uwielbieniu? Kochać – to być z drugim na życie i śmierć. Chrystus jest z nami na śmierć i ŻYCIE – zakończył kaznodzieja.

Mszę św. zakończyła procesja z Najświętszym Skramentem oraz tradycyjne poświęcenie ziół i kwiatów.

Tekst i zdjęcia Aleksandra Mieczyńska