Zimą w Kazachstanie czasem -35 st. C – relacja ks. Sławomira Porębskiego, misjonarza z Kostanaju

IMGP0082

W poniedziałek (03.02) minął rok od wyjazdu ks. Sławomira Porębskiego na misję do Kazachstanu. Obecnie kapłan z Cieciułowa posługuje jako proboszcz w parafii w dekanacie kostanajskim. Podzielił on się z Radiem FIAT swoimi spostrzeżeniami, wnioskami i przeżyciami z odległego z polskiej perspektywy kraju. W tym miejscu przypominamy rozmowę jakiej rok temu, na kilka dni przed wylotem ks. Sławomir udzielił Katolickiemu Radiu FIAT. [audio:http://czestochowskie24.pl/wp-content/uploads/2014/02/ks.-porebski-kazachstan.mp3]

Rozmawiał Mariusz Rajek

Po roku od wyjazdu na misję, kapłan podzielił się z Radiem FIAT swoimi wrażeniami. Zachęcamy do lektury.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę bardzo serdecznie pozdrowić z dalekiego Kazachstanu całą Redakcję Katolickiego Radia FIAT i wszystkich radiosłuchaczy.

Życzę wielu Bożych łask wszystkim zwłaszcza tym, którzy pamiętają o misjach i misjonarzach. Będąc z dala od Ojczyzny docenia się bardziej każdą oznakę pamięci, życzliwości, zapewnienia o modlitwach. Bo życie tutaj i świadczenie o Panu Jezusie na tej azjatyckiej ziemi czasem bywa trudne, a każdy nowy dzień przynosi niespodzianki i uczy, jak oddawać Panu Bogu to wszystko co jest i co jeszcze będzie… Dlatego za wszelką pamięć serdecznie dziękuję.

Teraz może troszkę o tym, co u mnie słychać. Wciąż jestem w dalekim, zimnym, różnorodnym i potężnym Kazachstanie, ale zarazem bardzo pięknym, który można bardzo polubić. Natomiast do mrozu i śniegu można się z czasem przyzwyczaić. Zwłaszcza, że prawie codziennie trzeba ludziom odśnieżać wielką łopatą – ścieżkę do kościoła, więc pracy fizycznej zimą nie brakuje. W dodatku dojazd z garażu do ulicy mam daleki, kilka godzin czasem zejdzie, aby przetrzeć dróżkę od garażu do ulicy.

Kazachstan pomimo ostrej i mroźnej zimy jest bardzo słonecznym krajem. Obecnie nie jest tak strasznie, około -20 stopni, ale były już temperatury, które zarejestrowałem na swoim termometrze nawet do -35 stopni Celsjusza. Ludzie tutaj są dobrze zorganizowani, jeśli chodzi o zimę, bynajmniej drogowców nigdy ona nie zaskakuje. Chociaż nie sypią tutaj piasku i soli, tak jak w Polsce, jednak w miastach drogi są przejezdne i oczyszczone. Samochody posiadają także specjalne opony zimowe z kolcami, przez co jest dobre hamowanie na oblodzonej drodze. Ale trzeba bardzo uważać na drodze, czasami bywa naprawdę niebezpiecznie.
W naszej astanieńskiej diecezji mamy od 26 sierpnia 2013r. diecezjalne Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Kamyszence (wioska ta jest położona ok. 100 km od stolicy Astany, gdzie mieszka dużo potomków deportowanych niegdyś Polaków). Ks. Abp Tomasz Peta ustanowił to sanktuarium jako diecezjalne.

W parafii „Caricy Mira” Królowej Pokoju w Oziornoje, gdzie pracowałem przez 5 miesięcy jako wikariusz, gdy przyjechałem do Kazachstanu, odbyła się niedawno ważna uroczystość (01.10.2013 ) poświęcenia przez Ks. Nuncjusza- nowego Karmelu. Co ciekawe, są tam siostry, które szczególnie są związane z Karmelem w Częstochowie, gdyż, to z tego Karmelu powstał „oziornowski” Karmel.

Tam również docelowo trafi Ołtarz Adoracji „Gwiazda Kazachstanu”, który na chwilę obecną jest w kościele NMB Nieustającej Pomocy w Astanie, w naszej katedrze. W Oziornoje trwa budowa kaplicy adoracji, aby Ołtarz miał godne miejsce na przyjęcie. Od dwudziestu już lat trwa tam całodzienna adoracja Najświętszego Sakramentu, a jest to wioska położona w stepie, gdzie również żyją potomkowie deportowanych Polaków i Ukraińców. Sanktuarium Caricy Mira w Oziornoje jest sanktuarium narodowym Kazachstanu. To właśnie tutaj miało miejsce niezwykłe wydarzenie podczas II wojny światowej. Kiedy mieszkańcom groził głód, zaczęli modlić się do Matki Bożej na różańcu i powstało na końcu wioski jezioro, a w nim ryby. I dzięki tym rybom przeżyli okres okupacji, gdyż było ich bardzo dużo. Corocznie w Oziornoje w miesiącu sierpniu odbywają się Spotkania Młodzieży Centralnej Azji, na które przyjeżdża młodzież zwłaszcza z Kazachstanu i Rosji.

Obecnie od końca czerwca pracuję jako proboszcz w dekanacie kostanajskim, w obłasci kostanajskiej, gdzie mamy cztery parafie: w Kostanaju, Rudnym, Lisakowsku i Arkałyku. Dwie pierwsze, – parafię Wniebowzięcia NMP w Kostanaju i parafię św. Ojca Pio w Rudnym obsługuję duszpastersko, a pozostałe dwie parafie: Najświętszego Serca Jezusa w Lisakowsku i Miłosierdzia Bożego w Arkałyku – ks. Roman, który jest miejscowym księdzem. Nasz dekanat jest potężny, do najdalszej parafii jest ok. 600 km, ja mam stosunkowo blisko, bo tylko 50km do drugiej parafii. Ale nasza obłaść to nie tylko miasta, ale także wioski. Przykład z ostatnich tygodni: przygotowuję dwóch młodych ludzi – katechumenów do chrztu św. i przyjeżdżają raz w miesiącu kilkaset kilometrów pociągiem, a jadą siedem godzin. W naszym dekanacie jest nas tylko dwóch księży, ks. Romek i ja. W mojej parafii ofiarnie posługują Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Pasterek. Są one naprawdę wielkim darem i pomocą. Obie są Polkami, przez co mam możliwość nie zapomnieć ojczystej mowy, bo w parafii rozmawia się generalnie tylko po rosyjsku, również sprawowana liturgia jest w języku rosyjskim. Bynajmniej parafianie już chyba mnie rozumieją po rosyjsku, w urzędach chyba też (śmiech). Jedyną trudnością jest duża odległość między poszczególnymi parafiami, obecnie mam dosyć daleko do stolicy, jak i do naszego Ks. Abp. Tomasza, bo jakieś 750 km, ale to nie stanowi problemu w kontakcie. Wbrew pozorom, w Kazachstanie nie jest to aż tak straszna odległość, chociaż, rzeczywiście nasz dekanat jest położony daleko od stolicy biskupiej. Rekompensuje za to, widok naszego pięknego miasta i naszego skromnego ale przyjemnego kościoła, który budowali Księża Saletyni.

Parafia położona w mieście Kostanaj (niedaleko z granicą rosyjską), gdzie jest 228 tys. mieszkańców (wielkością miasto podobne jak Częstochowa) skupia stosunkową niewielką ilość katolików, gdyż wielu wyjechało w latach 90-tych do Niemiec i Polski. Jednakże nie można powiedzieć, że nie ma tutaj wiary, że nie ma potrzeb, że nie ma perspektyw Kościoła. Perspektywy są i to jest piękne. Wielu ludzi ma dużo pytań dotyczących spraw wiary, czasem trzeba kogoś wspomóc przysłowiową „kromką chleba”, czasem tylko porozmawiać lub kogoś wesprzeć na duchu. Świadczy o tym choćby fakt przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia, pod kątem duchowym (spowiedź w parafiach, Roraty, odwiedziny chorych, niedzielne rekolekcje itd.), jak i duszpasterskim: mieliśmy wspólne jasełka, opłatek, spotkanie z władzami i przekazane życzenia, jak i przepiękną liturgię świąteczną, gdzie również swoją obecnością i modlitwą towarzyszył nam biskup pomocniczy J. E. Ks. Biskup Athanasius Schneider. Bardzo cieszy również fakt, że pomimo iż katolików jest stosunkowo mało w Kazachstanie (niecałe 2%), księży katolickich również (w sumie w całym Kazachstanie jest coś około 80 księży, z czego prawie połowa w naszej diecezji) to cieszymy się dużym szacunkiem nawet wśród muzułmanów, których szacuje się, że jest ok. 70 %.

Pozdrawiam serdecznie i zapewniam o codziennej modlitwie. W każdy pierwszy piątek miesiąca modlimy się w sposób szczególny za chorych i o uzdrowienie.

Codziennie też mamy godzinną adorację Najświętszego Sakramentu i różaniec (przez cały rok) przed Mszą św., więc zapewniam o stałej modlitwie za wszystkich dobroczyńców. Pozdrawiam serdecznie z Kazachstanu pamiętając w modlitwie i prosząc o modlitwę.

ks. Sławomir Porębski

Kapłan na misji w Kazachstanie będzie jeszcze co najmniej dwa lata.

Mariusz Rajek

Tagged with