Metropolita częstochowski w obronie abp. Marka Jędraszewskiego

Abp Wacław Depo odniósł się na antenie Radia Fiat do fali krytyki, jaka w ostatnich dniach wylewa się z różnych środowisk pod adresem abp. Marka Jędraszewskiego. Metropolita Częstochowski zachęca również do modlitwy do Ducha Świętego o dar odwagi świadectwa wiary.

Nie po raz pierwszy nasi współbracia, również współbracia w kapłaństwie, wypowiadają się komentując wystąpienia hierarchów, po to, żeby w nich uderzyć, a nie po to, żeby rozpoznawać prawdę. Dlatego proszę: módlmy się indywidualnie i wspólnie do Ducha Świętego o potrzebne światło i świadectwo. Abp Marek Jędraszewski nie wypowiada przecież prawdy własnej. To nie jest jego opinia prywatna. Poza tym trzeba również uwzględnić kontekst sytuacji. Metropolita krakowski wygłosił homilię w rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego, więc należy wziąć pod uwagę tło naszych zmagań o prawdę, o prawdziwą wolność i o godność ludzką.

Kiedyś, w odniesieniu do czasów komunizmu, mówiliśmy, że Jan Paweł II pomógł nam przejść przez „Morze Czerwone”. Mówił to w 1997 burmistrz Zakopanego, dziękując papieżowi. Wtedy nie było takiego hejtu jak dzisiaj, a przecież mogliśmy spodziewać się oburzenia ze strony niektórych środowisk, że jakim prawem papież czasy komunistycznego panowania nazywa „Morzem Czerwonym” w znaczeniu jakiegoś ucisku, dyskryminacji i rugowania niektórych osób czy środowisk z przestrzeni publicznej.

Potrzebujemy wołania do Ducha Świętego o to, żebyśmy rozpoznawali prawdę i żeby On nas w tej prawdzie uświęcił. Ona dotyczy każdego z nas. Oczywiście, nauczanie Ewangelii jest przede wszystkim obowiązkiem biskupów, na czele z Ojcem Świętym, kapłanów i diakonów. Ale przecież my wszyscy mówimy, nie tylko poprzez rozpoznawaną prawdę, ale mówimy sobą, swoim życiem. Dlaczego więc nie rozpatruje się całości świadectwa abp. Jędraszewskiego, czyli jego nauczania, ale i postępowania? A kiedy abp Jędraszewski jedzie do swojego rodzinnego Poznania, szkoła bojkotuje jego wizytę, bo nie życzy sobie odwiedzin absolwenta, który przyjechał modlić się o Boże błogosławieństwo dla szkoły, o to, żeby dobrze wychowywała dzieci i młodzież!

Wracając do homilii, którą abp Marek Jędraszewski wygłosił 1 sierpnia – on wypowiedział się przeciwko ideologii, nie przeciwko osobom, a mimo tego urządza się protesty. Trzeba właśnie w Duchu Świętym zrozumieć, że wypowiedź abp. Marka była wystąpieniem przeciwko ideologicznemu terroryzmowi, który zakłamuje sposób myślenia o kobiecie, mężczyźnie, rodzinie, o ludziach, którzy opierają swoją wiarę na Dekalogu, Ewangelii i Tradycji Kościoła. Chciałbym mocno zaznaczyć jeszcze jedną, bardzo ważną sprawę. Nie czekajmy na to, że ktoś nas znowu zastąpi czy wyręczy. Po profanacji obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej można było usłyszeć: „Dlaczego Episkopat nie wypowiada się w tej sprawie? Dlaczego wszyscy biskupi nie stanęli na Jasnej Górze ze zdecydowanym sprzeciwem?” Każdy z nas jest wezwany do tego, żeby bronić swojej Matki i wynagradzać za akty Jej znieważania, jak to czyniliśmy poprzez nabożeństwa i nowenny, zwłaszcza w dniu, gdy pod Jasną Górą przeszedł tzw. marsz równości, a w tym czasie w sanktuarium modliły się dzieci z całej Polski z Podwórkowych Kółek Różańcowych, związane z Radiem Maryja. Zauważmy, że tego rodzaju prowokacje są rozplanowane w taki sposób, żeby rozeszły się po całej Polsce jak „zaraza”, żeby sprawdzić czujność i to, jak ludzie będą na nie reagować.

Tutaj przypomina mi się obraz Sørena Kierkegaard’a „Albo-albo”, który ks. prof. Joseph Ratzinger zapisał we „Wprowadzeniu do chrześcijaństwa”. W cyrku, na obrzeżu miasta, wybucha pożar. Najmłodszy i najbardziej sprawny człowiek wybiega na ulicę, żeby wołać o pomoc, ale tym człowiekiem jest klaun. Kiedy ludzie go zobaczyli, zaczęli się śmiać i klaskać. Zapewniali, że przyjdą na występ do cyrku. Tymczasem klaun biegał, krzyczał i prosił o pomoc. Kiedy w końcu opadł na bruk ze zmęczenia i rozpaczy i zaczął płakać, mieszkańcy miasteczka zastanawiali się: „Błazen chyba mówi prawdę”. Ale kiedy pośpieszono z pomocą, pożar już całkowicie pochłonął cyrk. Co więcej, zajął pola i zaczął zagrażać miastu. Coś podobnego może się wydarzyć, kiedy nie będziemy reagować w mniej lub bardziej drastycznych sytuacjach. Będziemy określani jako „religijne błazny”, a nawet już dzisiaj niestety tak się o nas mówi. Niektórzy twierdzą, że przecież Boga nie ma, a wyznawanie takiej czy innej religii jest obce naturze. Religia i wiara wiążą się również z pewnymi zakazami, a przecież już rewolucja francuska czy ta późniejsza z 1968 roku, mówiła wyraźnie – „zakazujemy zakazywać”. Po prostu nie ma granic, wszystko jest dozwolone, bo przecież Boga nie ma. Tutaj dochodzimy więc naprawdę do systemowej walki z cywilizacją chrześcijańską, a nie tylko z samym abp. Jędraszewskim.

Postawię takie pytanie: ile razy mamy powtarzać, że Kościół, że Ewangelia w nim głoszona, potępia zło, potępia grzech, ale nie potępia człowieka? Człowiek ma zawsze prawo do wolności swoich przeżyć i do wypowiadania swoich myśli, ale nie może być tak, że ktoś staje się prowokatorem, po to, żeby zło uczynić miarą człowieczeństwa. Na to nie może być zgody.

Chrystus rzeczywiście umarł za wszystkich. Podczas marszów równości widzimy plakat z napisem:„Jezus szedłby z nami”. Zgoda. On dzisiaj szedłby razem i ze zwolennikami, i z przeciwnikami tych marszów. Ale powiedziałby tak jak do kobiety cudzołożnej: Ja cię nie potępiam, rozgrzeszam cię, odpuszczam ci twoje grzechy, ale nie grzesz więcej. Bo jeśli znowu wejdziesz w tę samą skalę grzechu, to o własnych siłach nie zwyciężysz w tym czy innym zmaganiu. Tutaj potrzebne są Boże miłosierdzie i przebaczenie. Dopiero kiedy je otrzymamy i przyjmiemy, wyjdziemy do siebie nawzajem i odczytamy Ewangelię w całości, a nie będziemy mówić, że Jezus szedłby z nami i że „Maryjka” jest nasza. Samo takie sformułowanie jest prowokacją zorganizowaną po to, żeby zobaczyć, jak my zareagujemy.

Daj nam, Boże, świętą bojaźń i cierpliwość wobec tego rodzaju aktów i odwagę w Duchu Świętym, bo bez Niego nie będziemy gotowi do dawania świadectwa.

[POSŁUCHAJ ROZMOWY]

Abp Wacław Depo
Metropolita Częstochowski

Rozmawiała Aleksandra Mieczyńska