Co dzieję się z pawilonem Merkury?

Merkury/Foto. Radio Fiat

Jakiś czas temu w I Alei NMP przed charakterystycznym pawilonem handlowym Merkury, stanął wysoki płot, który oddzielał budynek – wraz z częścią chodnika – od reszty Alei NMP. Sprawą zainteresował się Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków.

Wyróżniające się niebieskie ogrodzenie wokół dawnego domu towarowego wzbudziło w Częstochowie liczne kontrowersje. Płot nie tylko wyraźnie odstawał od zabudowy reszty Alei NMP, a także przecinał chodnik, uniemożliwiając wielu częstochowianom użycie skrótu biegnącego między zabudowaniami, a torami kolejowymi, który prowadził do do dworca PKP.

Według Huberta Wąska, prezesa częstochowskiego Stowarzyszenia Architektów Polskich, gdyby nie jego apel, płot mógłby nadal stać tak blisko chodnika. Jego głównym motorem napędowym było zachowanie estetyki Alei NMP, którą niebieski płot, stojący zaraz przy drodze, burzył.

Hubert Wąsek pisał w sprawie niebieskiego płotu także do nadzoru budowlanego, z obawy przed podjęciem działań mających na celu wyburzyć obiekt. Właściciel obiektu, firma Polimeni poinformowała jednak, że nie są prowadzone żadne prace rozbiórkowe, oraz że trwają rozmowy o sprzedaży nieruchomości. Dopóki więc do niej nie dojdzie, spółka zdecydowała się ogrodzić obiekt, tłumacząc to chęcią uchronienia obiektu przed dzikim handlem.

Jak wyjaśnia prezes stowarzyszenia, jego główną obawą było zniszczenie estetyki Alei NMP za sprawą dziesiątek reklam, które na pewno zaczęłyby pojawiać się na ogrodzeniu, a jest to zjawisko nagminne. Wielki i długi płot byłby więc po prostu kolejną – darmową – przestrzenią reklamową dla każdego rodzaju biznesów.

Poczucie estetyki to jedno, lecz czy ograniczanie funkcjonowania reklam nawet w reprezentatywnych częściach miasta – które siłą rzeczy odwiedza najwięcej potencjalnych klientów – jest dobrym rozwiązaniem dla biznesu? Według Huberta Wąska wolność w prowadzeniu działalności gospodarczej nie oznacza dowolności i braku odpowiedzialności. Tym bardziej, jeśli dotyczy to przestrzeni publicznej, wspólnej, jaką jest miasto.

O tym, czy casus pawilonu Merkury zmieni nastawienie władz miasta, przedsiębiorców oraz samych częstochowian do kwestii estetyki miejskiej i reklamy dowiemy się jednak z czasem.

Tagged with