Dania na wynos nie zdają egzaminu?

Gastronomia/fot. gov.pl

Pandemia koronawirusa wywróciła świat do góry nogami. Lockdown oraz wprowadzenie wielu obostrzeń sanitarnych znacząco wpłynęły na funkcjonowanie społeczeństw, zmieniając jednocześnie systemy gospodarcze poszczególnych państw. Nowe regulacje prawne, choć argumentowane dobrem w zakresie ochrony zdrowia, negatywnie wpływają na prowadzenie niektórych przedsiębiorstw. Jedną z najbardziej poszkodowanych jest obecnie branża gastronomiczna.

Polscy restauratorzy borykają się z kryzysem już od wielu miesięcy. Według Anny Korzec, właścicielki częstochowskiego lokalu „Niebo w Mieście” utrzymanie działalności w dobie Covidu związane jest z wieloma utrudnieniami. – Musieliśmy wprowadzić wiele zmian, na które nie byliśmy przygotowani:

– Dla nas sytuacja była szczególnie trudna, ponieważ rozpoczęliśmy naszą działalność dość niedawno. Aby się ratować, musieliśmy wprowadzić ważny dla nas element sprzedaży dań na wynos. Wcześniej takiej opcji nie planowaliśmy. Wprowadziliśmy również ofertę cateringową, ale wiąże się to z dodatkowymi kosztami. Uruchomiliśmy również możliwość zamówień on-line. Nasi klienci mogą korzystać z wypracowanych przez inne firmy systemów zamówień. Trzeba jednak pamiętać, że restauratorzy płacą od tego wysokie prowizje.

Z brakiem możliwości otwarcia restauracji dla klientów zmagają się przedsiębiorcy w każdym mieście kraju. Choć państwo zapewniło im dofinansowanie z tzw. tarczy antykryzysowej, wsparcie oceniane jest jako niewystarczające. Szczególne trudności w uzyskaniu środków mają właściciele lokali, którzy otworzyli swoją działalność niedawno:

O trudnej sytuacji związanej z prowadzeniem działalności mówi też inny częstochowski restaurator – Artur Brędzel, właściciel Boulangerie oraz Setki Bistro:

– Branża gastronomiczna przeżywa ogromny kryzys. Taki, który do tej pory się nie zdarzył. Straty są ogromne. Oczywiście, cieszymy się ze wsparcia rządowego, ale jest to tylko część potrzebnych środków. Wydatki w branży gastronomicznej są bardzo duże, a obecne zyski niestety zbyt małe.

W przypadku „Białego Borka” sprawa dań na wynos wygląda trochę lepiej. Nie oznacza to jednak, że właściciele lokalu prowadzą go bez żadnych przeszkód, o czym mówi Kuba Bociąga:

– Jest bardzo ciężko, ale jakoś musimy sobie radzić. Dziękujemy naszym klientom za okazane wsparcie. Za to, że przychodzą do nas. Jesteście wspaniali!

Wszelkie informacje dotyczące aktualnych form wsparcia przeznaczonych dla przedsiębiorców znaleźć można na stronie biznes.gov.pl.

Pomoc może okazać również każdy z nas – zamawiając dania i reklamując je znajomym. Wspierajmy lokalny biznes i pomóżmy restauratorom przetrwać najtrudniejsze chwile.

ABK