Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych

Źródło: Wykop.pl

5-go maja przypada zapoczątkowany we Francji w latach 90-tych Europejski Dzień Walki z Dyskryminacją Osób Niepełnosprawnych. Początkowo był nazywany dniem godności osób niepełnosprawnych.

Sytuacja osób niepełnosprawnych jest wciąż dość trudna w Polsce. O ile udało się przemycić do świadomości publicznej właściwe postawy wobec osób mierzących się z ograniczeniami ruchowymi, o tyle niepełnosprawni z innymi dysfunkcjami wciąż mierzą się z niezrozumieniem społecznym.

O swoich spostrzeżeniach podczas pracy z niepełnosprawnymi w Specjalnym Ośrodku Wychowawczym, prowadzonym przez Siostry św. Józefa opowiada s. Milena:

Jest to bardzo często jeszcze problem, który w Polsce wymaga pewnych wyjaśnień, dopracowań a także dużej świadomości społecznej. Właśnie w ubiegłym tygodniu obok naszego ośrodka szła grupa chłopców i jeden do drugiego mówi „Ty, zobacz, tutaj jest dom w którym mieszkają same wariatki”. I pomyślałam sobie: „Przecież taka choroba mogła spotkać kogoś w Twojej rodzinie, to mogło również dosięgnąć Ciebie”. Nie wiem czy mają w ogóle używać słowa „wariatka”, „wariat”, „debil”.

Niełatwo jest też wśród dzieci. Agnieszka Mikołajczyk, mama niepełnosprawnego Dominika opowiada o doświadczeniach, jakie jej synek miał wśród swoich rówieśników:

Dominik ma wrodzoną wadę oczodołu, jest to wada, którą widać. Jako rodzice i Dominik, doznaliśmy ogromnej dyskryminacji. Jak chodziliśmy na plac zabaw, wszystkie dzieci uciekały. Zmagaliśmy się z ogromnym odtrąceniem, z ogromną falą wyszydzania, wyśmiewania, obrażania Dominika i od samego początku musieliśmy z tym walczyć. Uważam, że dzieci niepełnosprawne szczególnie fizycznie jak Dominik, gdy widać tą wadę, zasługują na walkę z dyskryminacją. Musimy walczyć, działać, musimy przede wszystkim mówić głośno, że są to takie same dzieci, że one żyją, że to jest piękny, inteligentny chłopczyk, który wygląda inaczej.

Jak przekonuje Monika Kawałek, mama niepełnosprawnej Oliwii, walka z dyskryminacją niepełnosprawnego dziecka jest do wygrania:

Oczywiście dzieci dogadują zawsze, bo dzieci takie są. Ale moim sposobem na to, żeby dziecko niepełnosprawne czuło się dobrze w grupie rówieśniczej, było nawiązać przede wszystkim kontakt z rodzicami. Po pierwsze wytłumaczyć rodzicom z czym Oliwia się boryka w swojej chorobie i kiedy rodzice wiedzieli o co chodzi, to potem ich dzieci były przyjaźnie nastawione.

Mówimy o dyskryminacji i tolerancji. Nie zawsze jednak jest tak, że osoby najczęściej wypowiadające te słowa, czynią to szczerze. O swoich doświadczeniach w kwestii zakamuflowanej dyskryminacji wobec osób niepełnosprawnych mówi Jowita Kostrzewska, częstochowska działaczka Pro-life:

Spotykam osoby które mówią, że walczą o równość, o tolerancję, walczą z dyskryminowaniem innych osób. I niestety te same osoby jednocześnie walczą o zabijanie dzieci nienarodzonych. Te same osoby, które często fotografują się z niepełnosprawnymi, wystawiają swoje zdjęcia, obchodzą dzień zespołu Downa hucznie fotografując się właśnie w kolorowych skarpetkach, te same osoby walczą przeciwko najmniejszym, czyli dzieciom nienarodzonym, które np. mają podejrzenie zespołu Downa czy innej choroby.

Zdaniem s. Mileny, w kwestii postrzegania osób niepełnosprawnych widać już znaczącą poprawę, choć wciąż jest jeszcze wiele do zrobienia:

Jestem przekonana, że duży stopień nieświadomości społecznej jeszcze gdzieś drzemie w nas ale stopniowo się to zmienia i to jest ogromny plus. Patrzymy z radością na uśmiechnięte dzieci z zespołem Downa, które mają naprawdę wiele empatii i wiele radości w sobie. Kiedy zauważamy ludzi niepełnosprawnych i staramy się im zrobić pierwszeństwo pod każdym względem. A przede wszystkim co jest takie ogromnie ważne, to jest jedność i braterstwo z tymi ludźmi.

Dzisiejszy dzień przede wszystkim przypomina nam, że powinniśmy żyć tak, aby List do kościoła w Efezie z Apokalipsy nie była adresowany do nas.

RG