Jeśli nie otworzę, lokal upadnie – przedsiębiorcy o lockdownie

Fot. Gospoda Złoty Garniec/fb

Zgodnie z decyzją rządu lockdown, wprowadzony na terenie Polski, trwać będzie do 31 stycznia. Liczne ograniczenia działalności publicznej dotykają szczególnie przedsiębiorców. Największe straty ponoszą m.in. branże fitness i gastronomiczne. W niektórych przypadkach sytuacja jest wręcz dramatyczna.

Część osób, prowadzących działalność, gotowych jest otworzyć swoje lokale pomimo wprowadzonych obostrzeń. Wśród nich jest Grzegorz Ciemienga, właściciel częstochowskiej restauracji „Złoty Garniec”:

– Straty są naprawdę bardzo duże. Tracimy wszystkie oszczędności naszego życia. Jesteśmy odpowiedzialni za naszych pracowników i nie wyobrażamy sobie, aby zostawić ich na lodzie. Stąd tez decyzja o otwarciu naszej restauracji. Zapraszamy już 16 stycznia o godz. 12.00.

Równie ciężka sytuacja dotyczy branży fitness. O szczegółach mówi Aneta Świtaj z siłowni Calypso w Częstochowie:

– Dla nas jest to już drugi lockdown. Nie ukrywam, że sytuacja jest bardzo trudna. Oczywiście próbujemy organizować dla naszych klubowiczów zajęcia online, ale to nie to samo, co bezpośredni kontakt z trenerem. Mamy nadzieję, że niedługo wszystko wróci do normy. Ćwiczenia poprawiają odporność organizmu, która obecnie jest szczególnie ważna. Zamknięcie jest więc dla nas bardzo przykrą i deprymującą sprawą.

Przedsiębiorcy mogą skorzystać z pomocy rządowej tak, jak wiosną ubiegłego roku. Oferowane wsparcie to m.in. długoterminowe pożyczki, dofinansowanie do zatrudnienia, przedłużenie postojowego, czy zwolnienie ze składek na ZUS. Choć kolejne transze trafiają do właścicieli poszczególnych branż, całego problemu nie rozwiązują. Czy przedłużający się lockdown doprowadzi to do upadku wielu firm? O tym przekonamy się już niedługo.

ABK