Mały wróg, wielkie zagrożenie – nie igrajcie z kleszczami!

Wakacje niestety powoli chylą się ku końcowi… nie dajcie się jednak zmylić – mimo nieco chłodniejszych temperatur, wybierając się w plener, trzeba wciąż mieć się na baczności i uważać na kleszcze.

Częstochowski Sanepid stale monitoruje sytuację epidemiologiczną w Częstochowie i powiecie. W placówce funkcjonuje specjalna sekcja epidemiologii, do której zadań należy m.in. nadzór zagadnień związanych z zapobieganiem chorobom zakaźnym. Jedną z częściej występujących chorób zakaźnych jest dzisiaj borelioza, znana też pod nazwą krętkowicy kleszczowej. To wieloukładowe zakażenie bakteryjne może być groźne dla człowieka, jeśli zostanie zlekceważone. Jak sytuacja wygląda w tym roku? Szczegóły przybliżyła Edyta Kapelka, rzecznik prasowy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Częstochowie:

Jako inspekcja sanitarna nie prowadzimy statystyki ugryzień. Natomiast muszę powiedzieć, że przypadków boreliozy jest znacznie więcej niż w latach poprzednich. Jest tak dlatego, że społeczeństwo się bada. Jeszcze kilka lat temu mało słyszeliśmy o tej chorobie. Niektórzy w ogóle nie wiedzieli, co to jest.

Ukąszenie przez kleszcza nie zawsze musi być jednoznaczne z zakażeniem boreliozą. Edyta Kapelka przypomniała, w jakich sytuacjach ryzyko zakażenia wzrasta, a także jak postępować po wykryciu wczepionego pasożyta:

Pamiętajmy, że żeby zarazić się boreliozą od kleszcza, muszą być spełnione dwa warunki. Musi to być kleszcz, który ma boreliozę w sobie, a drugi warunek – musi być odpowiednia długość żerowania kleszcza na naszej skórze. Mówi się o tym, że to co najmniej 24 godziny. Podchodzę do tego bardziej bezpieczni i uważam, że po 12 godzinach też już jest takie ryzyko. Jeśli ten kleszcz tylko zostanie przez nas przyniesiony do domu, wystarczy go wyciągnąć, zdezynfekować, dobrze sprawdzić całe ciało, no i oczywiście się wykąpać, bo larwy jeszcze mogą na nas być. Obserwujmy miejsce, które zostało zainfekowane. Jeśli pojawi się na nim rumień, albo rumień, który wędruje, wtedy mamy duże ryzyko, doszło do zakażenia. Musimy się udać do lekarza, który nam zaaplikuje terapię antybiotykową.

W myśl przysłowia „lepiej zapobiegać, niż leczyć”, przypominamy, że przed kleszczami można (a nawet wypada!) się odpowiednio zabezpieczać. Nasz plenerowy ubiór to podstawa, jednak – jak wskazała rzecznik Sanepidu – prewencję wzmocnią środki odstraszające:

Nie bójmy używać substancji, repelentów, które odstraszają. Dzięki nim, kleszcze nie są w stanie się wkłuć.

Choć lato powoli zmierza ku końcowi, aktywność kleszczy wcale nie spada. Przed nami jesienna kulminacja sezonu na grzyby. Ruszając na leśne łowy, pamiętajmy – choroby odkleszczowe to nie żarty. Nieleczona borelioza może prowadzić do bardzo poważnych powikłań – przewlekłego zapalenia stawów, problemów kardiologicznych, a także trwałego uszkodzenia układu nerwowego.

Źródło fot.: lasy.gov.pl

Skip to content