Maseczki są tym obostrzeniem związanym z koronawirusem, które wywołuje najwięcej dyskusji. Jedni uważają, że są one potrzebne i że zmniejszają ryzyko roznoszenia wirusa, inni, że są całkowicie zbędne. Jaki stosunek do nich mają Częstochowianie?

Obowiązek zasłaniania ust i nosa został wprowadzony 16 kwietnia br. w związku z pogłębiającą się wtedy w naszym kraju epidemią. Od tego czasu w większości nakaz ten został już zdjęty. Trzeba się do niego stosować w takich wypadkach, jak wchodzenie do sklepu czy jazda komunikacją miejską. Zapytaliśmy częstochowian, co myślą o stosowaniu maseczek i czy sami z nich korzystają.

– Sądzę, że są potrzebne, dlatego, że dzięki nim bakterie nie wydobywają się na zewnątrz i zostają w nas. Dzięki temu chronimy drugą osobę – stwierdza młodsza częstochowianka. – Powinno się je nosić, bo dzięki temu chronimy siebie i innych i nie podlega to dyskusji. Na pewno korzystam z nich w tych pomieszczeniach, w których jest to konieczne, natomiast na wolnym powietrzu – nie – dodaje starszy mieszkaniec. – Wątpię, czy coś dają. Zwykłe maseczki nie zabezpieczają przed wirusem – musiałyby to być jakieś specjalne maseczki, a przy temperaturze, jaką mamy obecnie, jest to nielogiczne – mówi inna częstochowianka.

Jak się okazuje, jeszcze w czasie, gdy noszenie maseczek było konieczne, wiele osób nie stosowało się do tego nakazu. Asp. szt. Marta Kaczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie mówi, jak sprawa ta wygląda od strony statystyk.

– W przypadku naruszenia restrykcji związanych z noszeniem maseczek, policjanci podejmują interwencje zarówno na zgłoszenie mieszkańców, obywateli i przechodniów, jak i z własnej inicjatywy. Na przestrzeni maja i czerwca funkcjonariusze przeprowadzili 1000 interwencji, które wynikały ze zgłoszenia łamania obowiązujących przepisów.

Minister Zdrowia Łukasz Szumowski tłumaczył w kwietniu, dlaczego powinniśmy używać maseczek.

– Maseczka nie chroni nas przed zarażeniem, tylko innych przed nami, bo my, mając wirusa, możemy o tym nie wiedzieć i zarażać osoby dookoła. Dopóki w Polsce było bardzo mało zakażonych osób, prawdopodobieństwo posiadania bezobjawowej formy wirusa było niskie. Teraz, kiedy jest już znacznie więcej chorych, to prawdopodobieństwo jest o wiele większe, dlatego musimy chronić innych przed nami samymi – mówił minister Szumowski.

Jednym z miejsc, w których maseczki należy zakładać, są sklepy. Zapytaliśmy kilku częstochowskich sprzedawców, czy ich klienci stosują się do tego zalecenia.

– Na początku było z tym różnie, ale teraz już raczej tego przestrzegają. Może boją się mandatów? – sugeruje pewna sprzedawczyni. – W naszym sklepie cukierniczym ludzie w ogóle nie przestrzegają noszenia maseczek. Trzeba ich o to upominać – zwraca uwagę kasjerka ze sklepu cukierniczego. – Zdecydowana większość klientów nie wchodzi do naszego sklepu w maseczkach. Albo trzeba im zwrócić uwagę, albo sami pytają, czy zakładanie ich jest konieczne – dodaje inna sprzedawczyni.

Nakaz noszenia maseczki lub jakiejkolwiek innej osłony twarzy w określonych miejscach obowiązuje do odwołania. Sytuacją, która będzie miała miejsce w najbliższym czasie, a podczas której trzeba będzie szczególnie o tym pamiętać, będzie II tura wyborów prezydenckich. Minister Szumowski apeluje o przestrzeganie zasad sanitarnych w lokalach wyborczych, w tym właśnie o noszenie maseczki. Wyborców obowiązuje ponadto zachowanie dystansu, a także albo posiadanie rękawiczek, albo dezynfekcja rąk.

MSI

Skip to content