Skutki nauczania zdalnego widoczne już teraz

Źródło fot. gov.pl

Zgodnie z decyzją ministra zdrowia oraz ministra edukacji, od poniedziałku 18 stycznia dzieci szkół klas I – III wróciły do nauki w tradycyjnej formie. Dla jednych to dobra wiadomość – dla innych niekoniecznie.

Zdaniem nauczycieli i pedagogów tak długa nieobecność w tradycyjnej szkole nie wyszła na dobre dzieciom. W najgorszej sytuacji są „maluchy” w pierwszym roku nauki.

– To są dzieci, które nie miały ze sobą kontaktu przez ostatnie dwa miesiące. Dzieci, które tak naprawdę trudno utrzymać w ryzach, aby siedziały 45 minut w ławce. Nauczanie zdalne mimo starań rodziców, nie zawsze wyglądało różowo. Przede wszystkim dlatego, że wielu z nich pracuje. Dzieci w tym wieku tez nie zawsze potrafią sobie poradzić z komputerem. Będzie to też dotyczyło klas, które wrócą do szkoły za jakiś miesiąc. Dzieci mają ogromne problemy emocjonalne. Pogłębiły się różnice edukacyjne między nimi – tłumaczyła Anna Wewiór-Wiśniewska, pedagog w Szkole Podstawowej nr 35 w Częstochowie.

Także nauczyciele w czasie pandemii nie mają łatwo. Wiele dzieci, nie tylko z najmłodszych klas, wymaga innego podejścia, czasem większego zwrócenia uwagi lub po prostu poświęcenia dłuższej chwili.

– Przyznam, że pracy jest bardzo dużo. Sama pracuję hybrydowo, część zajęć mam stacjonarnie w szkole, a część zdalnie przez Internet. Pracy jest o tyle więcej, że inaczej przygotowujemy się dla dzieci na zajęcia stacjonarnych, a inaczej online – dodała pedagog.

Nauczanie w formie zdalnej przynosi jeszcze jeden negatywny aspekt. Zdaniem logopedów, przez taką formę nauki cierpią dzieci z różnorakimi niepełnosprawnościami. Często w takich przypadkach bez pomocy rodziców dzieci nie są w stanie przyswoić wymaganych materiałów.

BNO