Spór: „Jasne, że Bus” – „Mad-Bus” – Urząd Miasta. W tle: niepełnosprawni. O co w tym chodzi?

Fot. gov.pl

Już od kilku tygodni trwa zamieszanie wywołane wygraną przez firmę przewozową Mad-Bus przetargu na transport dorosłych osób niepełnosprawnych z terenu miasta Częstochowy oraz po terenie gminy Częstochowa. W poprzednich latach do przetargu przystępowała jedynie firma „Jasne, że bus”, która przejęła zadanie przewozu niepełnosprawnych po Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej w Częstochowie. W zeszłym roku do przetargu przystąpiła również firma Mad-Bus, która zaproponowała korzystniejszą ofertę i wygrała przetarg. Okazało się jednak, że przewóz osób niepełnosprawnych został częściowo sparaliżowany.

Przyczyną tej sytuacji był brak wystarczającej liczby pojazdów koniecznych do obsługi osób niepełnosprawnych. Jak stwierdził Andrzej Wroński, członek zarządu „Jasne, że bus”, firmy, która od kilku lat zajmuje się transportem niepełnosprawnych, dysponują oni pokaźną już flotą, którą bez problemu mogą świadczyć usługi dla niepełnosprawnych. Część pojazdów należy do firmy, a kilka z nich jest własnością Urzędu Miasta, który użycza ich do świadczenia usług w ramach umowy wynikającej z ustaleń z przetargu.

Przystępująca do przetargu firma Mad-Bus dysponowała jedynie jednym własnym pojazdem! Czy zatem powinna brać w udział w przetargu? Na logikę, wydaje się, że nie, ale… ten jeden pojazd własny – według warunków podanych w przetargu – wystarczył, by móc go legalnie i uczciwie wygrać. Urząd Miasta wymagał bowiem jako minimum jednego pojazdu w ramach wkładu własnego. Resztę miało zapewnić miasto. Te samochody są, ale jak stwierdził Adrian Staroniek, naczelnik Wydziału Polityki Społecznej w Urzędzie Miasta, ale są w opłakanym stanie. Potwierdzają to wszystkie strony sporu. Zdaniem Urzędu Miasta zostały one zdewastowane przez firmę „Jasne, że bus” i nie nadają się do jazdy, a tym bardziej do przewozu osób niepełnosprawnych. Andrzej Wroński z „Jasne, że bus” twierdzi, że firma informowała już od lat Urząd Miasta o konieczności remontu pojazdów, ale bezskutecznie. Firma chciała te busy nawet od miasta odkupić, ale Urząd się nie zgodził, ponieważ mają one pozostać własnością miasta, a nie prywatnego przewoźnika.

Dobry stan techniczny pojazdów to jeden z warunków wygrania przetargu. W punkcie 7) warunków realizacji przetargu wyraźnie jest napisane, że świadczenie usług transportowych powinno dokonywać się „pojazdem w pełni sprawnym (posiadającym ważne badanie diagnostyczne), zapewniającym bezpieczeństwo i komfort pasażerów oraz umożliwiającym transport osób z niepełnosprawnością”. Punkty 8 i 9 zawierały informacje: „8) pojazdy winny spełniać wymogi techniczne umożliwiające załadunek i wyładunek osoby z niepełnosprawnością poruszającej się na wózku dostosowanym do swoich potrzeb (podnośnik hydrauliczny o napędzie elektrycznym lub platforma), posiadający umocowanie wózków wraz z pasażerem podczas transportu, 9) zapewnienia w pojazdach odpowiednich warunków bhp i higienicznych oraz oznakowania pojazdów”.

Kto odpowiada zatem za zły stan techniczny pojazdów dzierżawionych przez miasto firmie „Jasne, że bus”? Urząd Miasta twierdzi, że o stan techniczny powinna dbać firma „Jasne, że bus”, która dostała je w dzierżawę. Ci zaś twierdzą, że sami z siebie nie chcieli inwestować firmowych pieniędzy w remont samochodów, które dostają w dzierżawę tylko na rok. Jest jednak pytanie – czy godzi się zniszczonymi samochodami wozić kogokolwiek, zwłaszcza niepełnosprawnych? Można w jakiś sposób zarzucić opieszałość Urzędowi, ale czy firma miała świadomość niebezpieczeństwa, jakie wynikało z tego, że niepełnosprawni podróżowali dotąd pojazdami w złym stanie technicznym? Zgodnie z ustaleniami przetargu „Zamawiający w każdym czasie trwania umowy może skontrolować ww. pojazd w zakresie jego zgodności z warunkami (pkt. 11)”. Jeden z naszych informatorów powiedział, że zdarzyło mu się przesiadać z zepsutego w trasie pojazdu do zastępczego z powodu awarii samochodu. Dla niego, jako osoby jeżdżącej od dziecka na wózku, było to bardzo trudne zwłaszcza, że musiał schodzić z wózka i podróżować w busie na miejscu pasażera. Faktem jest jednak, że to „Jasne, że bus” przez ostatnie lata korzystał z tych pojazdów i firma ta jest w jakiś sposób odpowiedzialna za ich stan, albo „niestan” techniczny. „Jasne, że bus” zarzuca także nowej firmie, że po wygranej przetargu w grudniu powinna lepiej się przygotować do podjęcia zadań. Pojawił się również zarzut, że Mad-Bus szukał kierowców w popularnym serwisie ogłoszeniowym w Internecie – uwaga! Dopiero po wygraniu przetargu. To – zdaniem „Jasne, że bus” – każe zapytać czy będą oni w stanie podjąć się w rzetelny sposób zadania przewoźnika niepełnosprawnych.

Urząd Miasta, jak twierdzi naczelni Adrian Staroniek, jest zbulwersowany nie tylko stanem technicznym pojazdów, ale jeszcze bardziej tym, że zostały one dopuszczone do użytku po badaniu technicznym, które miało miejsce w styczniu bieżącego roku. Urząd postanowił zbadać, kto odpowiada za dopuszczenie tych pojazdów do ruchu po styczniowym przeglądzie. Zatem, gdyby pojazdy były oddane Urzędowi Miasta w stanie, w jakim zostały przekazane – a takie były zdaniem Urzędu Miasta warunki umowy z przewoźnikiem – Mad-Bus bez problemu mógłby realizować teraz swoje zadanie. Zdaniem Urzędu Miasta wady techniczne pojazdów nie wynikają tylko ze zwykłego zużycia materiału, ale z dewastacji dokonanej przez „Jasne, że bus”. Pojazdy zostały wycofane z ruchu, jeden z nich – będący w najlepszym stanie – został dany do naprawy, aby mógł zostać przekazany firmie, która wygrała przetarg. Urząd Miasta zapewnił również, że firma dostała przekazane już trzy nowe samochody, czwarty zostanie przekazany w przyszłym tygodniu.

W rozmowie z nami Adrian Staroniek, naczelnik Wydziału Polityki Społecznej w Urzędzie Miasta stwierdził, że warunki przetargu są takie same od kilku lat. Może nikt się nie spodziewał, że do przetargu przystąpi ktoś inny niż firma „Jasne, że bus”? Urząd Miasta stwierdził też, że w przyszłych latach konieczne będzie być może podanie innych warunków przetargu, by podobnych sytuacji więcej nie było. Miasto uważa również, że monopol na rynku nie jest właściwy, co obecna sytuacja dobrze ilustruje, a poza tym przez niego spada jakość usług i rosną ich ceny. Miasto chciało też ukrócić działanie busów, jako taksówek na życzenie.

Sprawa nabrała rumieńców i stała się głośna, gdy kilka matek osób niepełnosprawnych zaczęło atakować nowego przewoźnika. Jedna z pań sugerowała publicznie, że kierowca Mad-Bus Janusz Wieczorkiewicz jest „arogantem”, a jak się okazało po rozmowie telefonicznej z kierowcą, kobieta ta nigdy z nim nie jechała. Jeden z informatorów, który woli pozostać anonimowy, stwierdził również, że część z matek była prywatnie dogadana z kierowcami „Jasne, że bus” i obu stronom jest nie na rękę, że sytuacja się zmieniła. Miałoby to być powodem ich reakcji na zaistniałą sytuację.

W obronie nowego przewoźnika stają sami korzystający z jego usług. Okazuje się, że są osoby zadowolone z usług świadczonych przez Mad-Bus. Kontaktowaliśmy się z członkami rodzin niepełnosprawnych i z samymi niepełnosprawnymi. Paweł Pawlicki i jego siostra Anna są zadowoleni z świadczonych przez firmę usług, a nawet uważają, że w pewnych aspektach Mad-Bud radzi sobie lepiej. Poza tym przypominają początki działalności „Jasne, że bus”, które też nie były wolne od trudności. Firma „Jasne, że bus” – ich zdaniem – nie zawsze świadczyła w ostatnich latach usługi na najwyższym poziomie. Niepełnosprawni, z którymi udało nam się skontaktować lub sam dzwonili w tej sprawie do redakcji (część z nich woli pozostać anonimowymi) twierdzili, że zdarzały się problemy z wchodzeniem do pojazdów, których stan techniczny nie zachęcał, by z nich korzystać, czasami trzeba było długo czekać na przejazd, a bywało, że niektórzy na niego się… nie doczekali. Jeden z naszych informatorów, niepełnosprawny z Częstochowy, korzystający z usługi przewozu przekazał nam (i jest gotowy w razie potrzeby powiedzieć to publicznie, aby stanąć w obronie nowego przewoźnika), że zdarzały się przypadki, że firma „Jasne, że bus” przyjeżdżała do niepełnosprawnego trzema (!) busami. Czy po to, żeby w jednym busie wieźć pasażera, w drugim wózek, a w trzecim kule? Bynajmniej. Ostatecznie wożone było jedynie powietrze, a – jak twierdzi nasz informator – firma miała mieć płacone od kilometra.

Przykłady z zeszłego roku potwierdzają, że Urząd Miasta ma różne doświadczenia z przetargami, jak choćby nagłośniona przez nas sprawa dotacji na schronisko dla bezdomnych „Caritas”, które miały być przekazane ośrodkowi spoza Częstochowy. O ile w tamtej sytuacji ewidentnie było to odebranie wsparcia bezdomnym, którzy od lat korzystali z pomocy „Caritas” Archidiecezji Częstochowskiej, tak w tej sprawie wydaje się, że sytuacja wygląda trochę inaczej. Osobom niepełnosprawnym po nowym przetargu wcale pomoc nie miała być zabrana. Nowy przewoźnik – jak twierdzi kierowca Janusz Wieczorkiewicz i co potwierdzają użytkownicy – dokłada wszelkich starań by jak najlepiej świadczyć swoje usługi. Znalazł się jednak w sytuacji patowej – spełnił wszystkie warunki przetargu, zastał warunki takie jakie zastał, a o których w przetargu nie było napisane nawet małym druczkiem. Wywierana jest na niego przez niektóre osoby presja, która ostatecznie jest spowodowana tylko i wyłącznie tym, że akurat minimum, które należało spełnić w warunkach przetargu, realnym minimum nie było. Gdyby miał kilka swoich pojazdów, pewnie cała sytuacja by nie zaistniała, ale skoro Urząd Miasta miał dostarczyć pojazdy, to czy mógłby się spodziewać, że dostanie zdewastowane buble z kilkusettysięcznym przebiegiem, które najbardziej nadają się żeby jechać nimi nie po niepełnosprawnych, ale na złom? Jak zatem one funkcjonowały do tej pory, skoro teraz nagle się nie nadają? Gdzie był Urząd Miasta i „Jasne, że bus” przez ten czas i dlaczego ta sytuacja ciągnęła się tak długo, aż przyszedł ktoś z zewnątrz i wbił kij w mrowisko wygrywając przetarg?

Sprawa zapewne będzie rozwojowa, dlatego będziemy cały czas monitorować rozwój wydarzeń i informować was o tym, jak wygląda sytuacja. Zachęcamy wszystkie osoby niepełnosprawne lub ich opiekunów korzystających z usług obu firm do kontaktu z redakcją, aby wyraziły swoje opinie – zarówno pozytywne jak i negatywne – na temat działalności przewoźników. Mamy nadzieję, że sytuacja z busami dla niepełnosprawnych stanie się naprawdę jasna i transport tych osób będzie przebiegał bez zakłóceń.

KG