Nielegalne składowisko odpadów chemicznych w centrum Częstochowy, które znajduje się przy ul. Filomatów, jest zagrożeniem nie tylko dla zdrowia mieszkańców, ale przede wszystkim dla ich życia.

Dzisiaj (08.10) doszło do rozszczelnienia beczek z niebezpiecznymi substancjami. Teren zabezpiecza m.in. straż pożarna. O sytuacji informuje kapitan Marcin Pudło z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Częstochowie:

– W tej chwili trwa zabezpieczenie miejsca zdarzenia przez zespoły Państwowej Straży Pożarnej. Jesteśmy w fazie rozpoznania, co się dzieje, co dokładnie wycieka. Możemy mówić o tym, że na ulicy Filomatów z beczek z nieznanymi substancjami doszło do wycieku.   

Ilość substancji chemicznych, które zajmują około 5 tysięcy metrów kwadratowych, nie tylko budzi strach, ale również pytanie, skąd znalazły się w centrum naszego miasta. Mówi Piotr Wrona, radny Prawa i Sprawiedliwości:

– To jest bardzo niebezpieczne składowisko chemikaliów w centrum miasta. Do końca nie wiadomo co to jest, będąc chemikiem, również byłem bardzo tym zainteresowany, wiemy jedynie, że tam są węglowodory, pochodne benzenu, estry, kwasy organiczne, medykalia.

Pierwszy raz sprawą zajęto się rok temu, kiedy doszło do interwencji policji i straży pożarnej. Jednak przez cały ten czas składowisko z odpadami chemicznymi istniało, ledwie zabezpieczone. Aż do dzisiaj, kiedy to po raz kolejny doszło do wycieku. Mówi Artur Warzocha, senator Prawa i Sprawiedliwości:

– To, że dzisiaj doszło do rozszczelnienia tych pojemników, w których są niebezpieczne substancje, wiemy dzięki działaniom organizacji pozarządowej. One zadbały o to, żeby ta informacja dotarła do odpowiednich służb. Na miejscu są wszystkie służby, badają zagrożenie. Ale rzeczywiście, doszło tutaj do pewnego zaniechania, bo skoro od półtora roku jest prowadzone śledztwo i już półtora roku stwierdzono, że są tam składowane niebezpieczne odpady, a prokuratura poinformowała o tym prezydenta Częstochowy, to należało podjąć konkretne kroki i działania, a nie tylko informować służby działające w ramach administracji zespolonej rządowej.   

Według Andrzeja Szczerby z Wydziału Ochrony Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa Urzędu Miasta Częstochowy miasto podjęło działania, by jak najszybciej pozbyć się realnego zagrożenia:

– Obecnie jest to problem dla miasta, gdyż ktoś podrzucił te odpady na prywatną działkę, fałszując dokumenty związane z podnajmem, wydzierżawieniem tej działki i przywożąc nie ten towar, który zobowiązał się magazynować w tej hali. My na ten moment jesteśmy na etapie pozyskiwania informacji, czy w kraju znajdą się instalacje, które jeszcze w tym roku przyjmą taką ilość odpadów i ją unieszkodliwią. Po drugie musimy zgromadzić środki finansowe, żeby to zrobić. Wiemy, że otworzyły się możliwości finansowania tylko, że niestety nie w stu procentach. Zwróciłem się z pismem do wojewody na początku września, po to, aby wskazał nam, czy pomógł nam zdobyć środki finansowe na usunięcie tych odpadów.
Ta możliwość uzyskania dotacji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska daje nam 25%, maksymalnie 50% kosztów utylizacji tych odpadów.

Jednak według senatora PiS Artura Warzochy działania te były niewystarczające, a samorząd sytuację zignorował:

– Do miasta należał ten obowiązek, żeby w sposób bezpieczny zutylizować te odpady. Nie doszło do tego. Teraz dzięki temu, że rząd Prawa i Sprawiedliwości znowelizował przepisy, które w tej chwili nakładają obowiązek dokonania tej utylizacji — od ponad miesiąca prezydent miasta Częstochowy jest zobligowany do usunięcia tych odpadów. Jest to bardzo niebezpieczne bomba ekologiczna w samym centrum miasta, ale organy władzy publicznej nie dopełniły wszelkich procedur, by tę bombę zneutralizować. 

Urząd Miasta Częstochowy zrzuca odpowiedzialność za taką sytuację na Rząd RP, jednak zdaniem radnego Prawa i Sprawiedliwości Piotra Wrony, sytuacja wygląda inaczej:

– Prezydent po raz kolejny swoją nieudolność i pasywność zwala na barki Rządu. Niebezpieczne środki chemiczne, środki toksyczne, wybuchowe, karcynogenne, które znajdują się na ulicy Filomatów, nazywa beczkami i pojemnikami. To są trucizny i bardzo niebezpieczne odpady chemiczne i medyczne. Co pokazuje nam, jak do tematu podchodzi prezydent i urząd, którym kieruje. Prezydent mówi, że to zostało zrzucone na karb miasta, ale kto ma odpowiadać za te odpady? 800 metrów od geograficznego centrum miasta znajduje się olbrzymia bomba biologiczno-chemiczna. Kto ma więc się tym zająć? Oczywiście, Rząd daje takie możliwości, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska daje specjalne kredyty, ale odpowiedzialność pada, zgodnie z ustawą o odpadach na prezydenta. I tutaj nie można się zasłaniać władzami Rządu i to nikt inny, tylko prezydent ma zająć się tym odpadem. Szukanie winnego w tym wypadku nie ma sensu.

Mieszkańcy oczekują realnych działań, które zapewnią im bezpieczeństwo i zapobiegną tragedii.

czestochowskie24

Polityka prywatności: Redakcja czestochowskie24.pl zastrzega wszelkie prawa do portalu. Użytkownicy mogą pobierać i drukować fragmenty zawartości portalu informacyjnego czestochowskie24.pl wyłącznie do użytku osobistego. Publikacja, rozpowszechnianie zawartości niniejszego portalu lub jej sprzedaż (także framing i in. podobne metody), są bez uprzedniej pisemnej zgody redakcji zabronione i stanowią naruszenie ustaw o prawie autorskim, ochronie baz danych i uczciwej konkurencji - będą ścigane przy pomocy wszelkich dostępnych środków prawnych.