Wakaty są, ale nieliczne – sytuacja kadrowa w częstochowskich szkołach

Rok szkolny 2024/2025 już się rozpoczął, szkoły wchodzą już „na obroty”. Jeszcze w okresie wakacyjnym z placówek edukacyjnych w całej Polsce dochodziły sygnały o możliwych brakach kadrowych wśród nauczycieli. Jak ta sytuacja wygląda obecnie w Częstochowie? Czy wszystkie wakaty zostały uzupełnione? O wyjaśnienia poprosiliśmy naczelnika Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Częstochowy Rafała Piotrowskiego.

W Częstochowie działa 39 szkół podstawowych i 31 szkół ponadpodstawowych, dla których organem prowadzącym jest Miasto Częstochowa. Jak zapewnia Rafał Piotrowski, szkoły w naszym mieście weszły w nowy rok szkolny dobrze przygotowane, również pod względem obsady etatów nauczycielskich choć. Jednak, jak zaznacza, w przyszłości sytuacja może się pogorszyć:
– Poradziliśmy sobie, szkoły i placówki zostały dobrze przez dyrektorów, nauczycieli przygotowane. Natomiast od wielu lat braki kadrowe to jest bolączka wielu dużych miast, a takim jest Częstochowa. Natomiast z doświadczenia też wiem, że tak naprawdę największe problemy kadrowe to są między kwietniem a 1 września, czyli dyrektorzy nauczeni już doświadczeniem odnośnie braku specjalistów rozpoczynają wczesną wiosną poszukiwania i myślę, że na tym etapie są oczywiście jakieś pojedyncze przypadki związane z brakiem obsadzonego etatu lub spływającymi na przykład orzeczeniami na koniec, czyli dodatkowy nauczyciel wspomagający dodatkowe zajęcia rewalidacyjne. Więc myślę, że na bieżąco jest porządkowane. Z takich krótkich statystyk: na 4 tysiące etatów nauczycielskich na dzień dzisiejszy, czyli po zamknięciu arkuszy wrześniowych mamy nieobsadzone 32 wakaty w całym mieście, to tak naprawdę jest to śladowe, jakieś pojedyncze godziny nauczycieli wspomagających, matematyki, informatyki. Natomiast wskazujemy i od lat sygnalizujemy, że brutalnie mówiąc, środowisko nauczycielskie starzeje się, mamy coraz więcej nauczycieli w tym wieku powyżej 50 lat i co za tym idzie, kwestie związane z chorobami, ze zmęczeniem zawodowym. To jest bez wątpienia jeszcze nie największy problem dzisiaj, natomiast corocznie te problemy sygnalizujemy do dyrektorów, żeby poszukiwali do wakatów, które mogą się pojawić, żeby nie czekali też na ostatnią chwilę.

Obowiązujące od 1 września zmiany w systemie edukacji i w Karcie nauczyciela zobligowały dyrektorów szkół do zatrudnienia w swoich placówkach psychologów oraz pedagogów specjalnych. Nie ułatwiło to organizacji roku szkolnego, ale jak wyjaśnia Rafał Piotrowski, dyrektorzy poradzili sobie z tym wyzwaniem:
– Z informacji, które mamy przekazanych ze szkół i z tych wakatów, które mamy, chyba naprawdę kilka godzin pedagogów specjalnych to są, można powiedzieć tak kolokwialnie, wyrzucone na wakat. Natomiast dyrektorzy sobie poradzili, obsadzili, budując od początku, gdy weszły te zmiany w Karcie nauczyciela, jeśli chodzi o liczbę specjalistów w placówkach szkolnych, przedszkolnych, zatrudniając często ludzi, którzy w tamtym momencie byli w trakcie realizowania swojego rozwoju zawodowego, czyli mieli zgodę ze strony kuratoriów na zatrudnienie z niepełnymi kwalifikacjami. Dzisiaj takiej możliwości już nie ma, ale tak jak powiedziałem, mogę bazować albo na sygnałach od poszczególnych dyrektorów, albo z informacji, które pobieramy na podstawie arkuszy. To są wakaty już śladowe. Większym problemem i patrząc globalnie na edukację, to co powiedziałem, perspektywa najbliższych kilku lat będzie powodowała, że coraz więcej będziemy poszukiwali wakatów z przedmiotów, które kiedyś wydawały się nieosiągalne, jak chociażby angielski, historia, WF, to kiedyś wydawało się niedoścignionym marzeniem ludzi, którzy kończyli studia. Dzisiaj potrzebować będziemy nie tylko ścisłowców, nie tylko zawodowców, ale teraz jest taka fala, czyli jak się pojawia zapotrzebowanie, np. bo wchodzi zmiana w prawie, np. dotycząca specjalistów. Czyli przez dwa, trzy lata mieliśmy ogromny problem z pedagogami, psychologami i teraz kwestia została na tym etapie zamknięta, a pojawiać się będą jakby stałe problemy, tak jak powiedziałem wcześniej, ze starzejącą się kadrą pedagogiczną i to nie tylko jest problem częstochowski, tylko to jest problem ogólnopolski.

Jak można wyczytać z różnego rodzaju materiałów i opracowań, głównymi powodami odejść nauczycieli z pracy w szkołach są niskie zarobki, niski prestiż zawodu, wypalenie zawodowe, stres i brak wyzwań. Dochodzą do tego także choroby zawodowe, które również powodują odchodzenie nauczycieli od zawodu. Jak wyjaśniał Rafał Piotrowski, sytuacja w ciągu najbliższych kilku lat może się jeszcze pogorszyć. Czy władzom oświaty uda się zażegnać temu problemowi? Przekonamy się za kilka lat.

Skip to content