Weekend pełny pracy częstochowskich służb

Zatrzymanie sześciu nietrzeźwych kierowców, 23 kolizje oraz dwa wypadki drogowe. Takimi statystykami częstochowski Wydział Ruchu Drogowego podsumował mijający weekend.

Oba wypadki były z udziałem osób pieszych, a za ich winę odpowiadają kierowcy, którzy nie ustąpili pierwszeństwa.

– Pierwszy wypadek miał miejsce 31 stycznia w godzinach popołudniowych przy ul. Radomskiej w Częstochowie. 29-letni kierowca z Katowic nie ustąpił pierwszeństwa 36-letniemu pieszemu z Gliwic. Kierowca doprowadził do zderzenia, w wyniku czego pasażer pojazdu poniósł obrażenia i trafił do szpitala. Drugi wypadek miał miejsce w niedzielny wieczór w miejscowości Konopiska. Ok godz. 20:00 kierowca Renault nie ustąpił pierwszeństwa pieszemu, 44-letniemu mężczyźnie, który znajdował się na pasach. Z poważnymi obrażeniami twarzy trafił do szpitala, gdzie przebywa do tej pory – mówiła asp. szt. Marta Kaczyńska, pełniąca obowiązki oficera prasowego Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

W sobotni wieczór doszło także do spektakularnego pościgu. Policjanci z Częstochowy otrzymali zgłoszenie, że ulicami dzielnicy Raków jeździ kierowca, który prawdopodobnie znajduje się pod wypływem alkoholu:

– Skierowany na miejsce patrol otrzymał informację, że pojazd ten porusza się trasą DK-46 w kierunku Olsztyna. Mundurowi natychmiast podjęli pościg. W tym samym czasie drugi patrol ruchu drogowego prowadził już pościg za kierowcą przy użyciu sygnałów świetlnych i dźwiękowych, dając mu wyraźny sygnał do zatrzymania. Mężczyzna Peugeota tylko przyspieszył i uciekał dalej. 27-latek dojechał do miejscowości Przymiłowice. Tam, na widok blokującego drogę radiowozu, uderzył w niego, wycofał i kontynuował ucieczkę. Mundurowi jednak nie odpuścili i nadal prowadzili pościg. Niebezpieczny kierowca „wpadł” w Olsztynie, gdzie czekała na niego blokada dwóch radiowozów – dodała asp. szt.

Podczas zatrzymania 27-latek był agresywny i nie chciał się podporządkować poleceniom policjantów. Odmówił także badania na zawartość alkoholu. Pobrano od niego krew do dalszych badań. Uciekinier usłyszał zarzuty.

Straż Pożarna interweniowała przez ostatnie trzy dni aż 38 razy, w tym przy 26 miejscowych zagrożeniach, trzech fałszywych alarmach oraz dziewięciu pożarach.

– Jedną z najpoważniejszych akcji były poszukiwania zaginionego mężczyzny na terenie Lasu Aniołowskiego, jednak po niespełna trzech godzinach działań zakończono je, gdyż zaginiony został odnaleziony przez policję w jednej z nadmorskich miejscowości. W odniesieniu do akcji gaśniczych najpoważniejszą był pożar niezamieszkałego budynku wielorodzinnego przy ul. Wilsona. W gaszeniu udział wzięło ponad 40 strażaków, a interwencja trwała pięć godzin – tłumaczył naczelnik Wydział Operacyjno-Szkoleniowego Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej, st. kpt. Kamil Dzwonnik.

130 telefonicznych zgłoszeń z prośbą o interwencję odebrali w miniony weekend częstochowscy strażnicy miejscy. Spośród nich najwięcej, bo aż 36, dotyczyło picia alkoholu w miejscach publicznych oraz zakłócania spokoju na terenie miasta. 14 sytuacji wymagających zareagowania wykryto dzięki miejskiemu monitoringowi.

– Jedną z niecodziennych interwencji odkrytych dzięki monitoringowi było zdarzenie z wandalem, który w piątkową noc „dosiadł” renifera na Placu Biegańskiego. W trakcie wejścia na świąteczną ozdobę sprawca złamał metalowy pręt, stanowiący element konstrukcji. Trzy inne pręty wygięły się pod ciężarem mężczyzny. Mieszkaniec Częstochowy potłukł także jedną z bombek wiszących na choince – opisywał rzecznik Straży miejskiej w Częstochowie, Artur Kucharski.

Wandal został przekazany w ręce częstochowskiej policji.

BNO