W niedzielę, 11 sierpnia Krono-Plast Włókniarz Częstochowa rozegrał ostatnie, zaległe spotkanie w tym sezonie z drużyną ZOOleszcz GKM Grudziądz. Podopieczni Janusza Ślączki przegrali wyjazdowe spotkanie 60:30. Tym samym Włókniarz nie zakwalifikował się do fazy play- off i ostatecznie zajął siódme miejsce w tabeli PGE Ekstraligi.

Rzecznik Włókniarza Częstochowa, Mateusz Żesławski, zaznaczył że zespół przed spotkaniem był zmotywowany, aby wywalczyć wyższe miejsce w tabeli:
– Do meczu w Grudziądzu podchodziliśmy jako drużyna bardzo zmotywowani, szczególnie po tym meczu z Zieloną Górą, w którym udało nam się zremisować. Nastroje były bojowe i potwierdziła to nasza jazda w tym pierwszym terminie, w piątek. Przecież było 15:15. Nasi zawodnicy walczyli jak równy z równym z gospodarzami. Nawet w rozmowach już w niedzielę z niektórymi osobami z drużyny z Grudziądza zadało się słyszeć głosy, że w piątek, gdyby ten mecz dalej się odbył, być może nawet byśmy go wygrali. Nie ma co jednak się na tym za bardzo rozwodzić, bo przeszłości nie zmienimy. Musieliśmy przyjechać do Grudziądza jeszcze raz w niedzielę i ostatecznie to gospodarze w świetnym stylu, który dla nas niestety oznaczał wysoką porażkę. Co ona oznaczała dla nas, no to teraz już wszyscy wiemy.

Żesławski nie krył rozczarowania podsumowując ostateczne roztrzygniecia w tabeli PGE Ekstraligi:
– Poznaliśmy kilka godzin po naszym meczu w niedzielę wynik z Zielonej Góry, który dla nas oznaczał siódme miejsce. Bezpieczne jeśli chodzi o utrzymanie, ale nie dające nam gwarancji walki o medale, bo jesteśmy po prostu poza play-offami. Mając taki skład, na pewno chcieliśmy walczyć o coś więcej. Medale łatwo wiesza się na szyjach przed sezonem. Natomiast ja sam od siebie mogę powiedzieć, że ten skład na pewno gwarantował walkę o play-offy. Jest to już inna historia, natomiast te play-offy powinny być w naszym zasięgu. To jest nie tylko moje zdanie, ale nawet trener Janusz Ślączka mówił, że jechaliśmy o coś zupełnie innego. Nie możemy zapomnieć o tym sezonie, bo z niego trzeba wyciągnąć wnioski, ale obiecujemy, że jak najszybciej postaramy się to zrobić. To co było złe zostawić za sobą i skupić się już tylko na pozytywach i przyszłym w sezonie.

Optymistyczną informacją dla kibiców Lwów jest przedłużenie kontraktu z Madsem Hansenem:
– Chciałbym, żeby kontrakt z Mads Hansenem, który ogłosiliśmy dziś na dwa lata, był takim właśnie dobrym prognostykiem na przyszłość i też również taką niespodzianką dla kibiców, bo kontrakt podpisany na dwa lata sugeruje, że Mads Hansen jest w oczach zarządu szkoleniowego takim zawodnikiem, z którym chcemy się związać na dłużej, na nim też budować tożsamość tej przyszłej drużyny. Zobaczymy, jakie będą dalsze ruchy transferowe.

Fazę zasadniczą PGE Ekstraligi wygrała drużyna Motoru Lublin. Sześc najlepszych zespołów ligi zmierzy się w najbliższym czasie w fazie play-off, która wyłoni mistrza polski.

Skip to content