Wybrali śmierć z bronią w ręku

Pomnik Bohaterów Getta/źródło fot. gov.pl

78 lat temu (19 kwietnia 1943 roku) w warszawskim getcie wybuchło powstanie kierowane przez żydowskie podziemne formacje zbrojne. Było ono odpowiedzią na rozpoczęcie przez Niemców akcji ostatecznej likwidacji getta, podjętej w ramach realizowanego przez nich planu zagłady europejskich Żydów.

Choć naocznych świadków tej tragedii z roku na rok jest coraz mniej, historycy znają dokładne jej szczegóły i przebieg. Mało kto wie, że kilka mniejszych oporów prowadzonych przez Żydów miało miejsce także w Częstochowie.

– Społeczności żydowskie znajdujące się w dzielnicach getta utrzymywały ze sobą kontakt, który przebiegał w różny sposób. Mało kto wie, że w Częstochowie przebywał Mordechaj Anielewicz, który później został komendantem Żydowskiej Organizacji Bojowej i był przywódcą powstania. Był wówczas osobą mało znaną, ale przyjechał z Józefem Zakiem, który przez wiele lat był nauczycielem w żydowskim gimnazjum, a później bardzo liczącym się wychowawcą młodzieży w Warszawie, zaangażowanym też w tworzenie ruchu oporu. W Częstochowie tak samo jak w Warszawie powstała Żydowska Organizacja Bojowa, która zajmowała się m.in. stawianiem oporu Niemcom – mówił historyk Wiesław Paszkowski.

Pierwszy zbrojny opór Żydów miał miejsce właśnie w Częstochowie i stawili go 4 stycznia 1943 roku dwaj młodzi bojowcy. Chociaż skończył się on niepowodzeniem, częstochowscy Żydzi są dumni z tego, że jako pierwsi odważyli się na przeciwstawienie się Niemcom.

– Pierwsza zbrojna próba oporu (nie powstanie) miała miejsce 18 stycznia w Warszawie, czyli dwa tygodnie później, niż w Częstochowie. Żydzi w Częstochowie przygotowywali się do obrony małego getta na większą skalę, ale niestety zostali zdradzeni przez szpiegów, których mieli Niemcy. Żydzi zostali zaskoczeni nagłym atakiem, który odciął ich od arsenału z bronią palną i granatami. W związku z tym tylko jednej grupie udało się uciec i wydostać się z małego getta. Miało to miejsce 25 czerwca 1943 roku. Następnego dnia rano grupa ta została osaczona przez Gestapo. Część tej grupy zginęła – dodał historyk.

Nierówna walka prowadzona w Warszawie trwała cztery tygodnie. Według różnych szacunków stanęło do niej od 700 do 2 tys. powstańców. Każdego dnia walczyli przeciwko dwóm tysiącom dobrze uzbrojonych niemieckich żołnierzy z oddziałów SS, Wehrmachtu, Policji Bezpieczeństwa oraz formacji pomocniczych. Przeciwko powstańcom użyte zostały pojazdy opancerzone oraz artyleria. Jeden z bojowników getta Symcha Ratajzer-Rotem mówił wiele lat później, że zryw był ostatnim aktem tragedii Żydów, którzy zdecydowali, że chcą umrzeć w walce, a nie w komorach gazowych.

BNO